Baku w dzień, Baku nocą…

W końcu wypadałoby coś napisać o stolicy Azerbejdżanu jako takiej. Było o zabytkach, miejscach pamięci oraz szklanych domach. Ale jaka jest w istocie stolica Azerbejdżanu. Na pewno pełna kontrastów. Kontrasty te rozkładają się wachlarzem od strony Morza Kaspijskiego poczynając (Baku nowoczesne, europejskie, zostawiające w tyle wiele europejskich stolic, w tym Warszawę) a na dzielnicach położonych z dala od morza kończąc (typowe postradzieckie miasto).

Zatem od nadmorskiej promenady poczynając obserwować można bardzo nowoczesne budynki, tańczące  fontanny i piękne świetlne iluminacje, które szczególnie atrakcyjnie prezentują się w nocy.  Kolejny “pas” tworzy Baku “historyczne”. Tutaj można pogubić się w plątaninie uliczek i zabytków, z których na czoło wysuwa się Wieża Dziewicza (o wieży dużo w poprzednich wpisach), z której podziwiać można panoramę miasta. Dużo tutaj sklepów i kramów, szczególnie zaś licznie reprezentowani są sprzedawcy dywanów. Mimo, że Azerbejdżan jest krajem muzułmańskim można w gąszczu uliczek odnaleźć ślady innych religii.

Udało się w czasie wędrówek poplątanymi uliczkami odnaleźć między innymi ormiański kościółek. Niepozorny, aby się do niego dostać koniecznym było wejście na prywatne podwórko za wysokim murem.

Jeśli wyjdzie się z zabytków, i przejdzie do dzielnicy, które określić by można mianem robotniczych ukazuje się oczom inny świat. Przypominają niektóre dzielnice polskich miast robotniczych z lat 70-tych. Niemniej nie znaczy to, że nie są one ciekawe. Jeśli nie zwraca się uwagi na ich zaniedbanie, cieknące balkony, fakt, że trzeba bardzo uważać przechodząc przez ulicę, gdyż znaki drogowe są w Azerbejdżanie raczej ozdobą, która ma sprawiać, że droga nie będzie zbyt jednolita, okazuje się wtedy, że zewnętrzne dzielnice Baku nie są pozbawione uroku. No i jeszcze jedno, trzeba pamiętać, że wszystkie ceny podawane na straganach są kilkukrotnie zawyżone. Dotyczy to także, a może przede wszystkim, taksówek. Na szczęście można negocjować… Więcej informacji praktycznych starałem się zawrzeć w mojej książce 🙂 ps. Wiem, że to reklama, ale zbieram na kolejny bilet lotniczy 🙂

Comments

comments