Centro Storico: przewodnik praktyczny czy samobójstwo dla turysty? Część II – niczym Giordano Bruno na Campo di Fiori

Wypić kawę w Rzymie i obserwować przy tym życie miasta to pewien rytuał. Aby kawiarnia była kawiarnią musi we Włoszech centralnych (konkretnie w Lacjum) spełniać pewne warunki. Po pierwsze: stoliczki przy których się siada muszą być niemiłosiernie małe, aby jak najwięcej ludzi upchnąć na niewielkiej, wynajmowanej przez właściciela przybytku powierzchni. Po drugie: stoliczki muszą być wyposażone w popielniczki, a jeśli ktoś nie pali (tak jak my) to ma problem przez duże „P”. Po trzecie: w dobrej kawiarni musi być głośno – najlepiej jeśli rozmowy toczą się równocześnie o piłce nożnej i polityce, gdyż gwarantuje to duże zyski dla właściciela (na obydwu tych rzeczach każdy Włoch zna się doskonale i musi za wszelką cenę przekonać do swoich racji adwersarza). Jeśli te trzy elementy są spełnione kawiarnia jest nie tylko „włoska” ale prawdziwie „rzymska”! Na kawę najpierw trzeba poczekać. Potem pić ją powoli (no chyba, że pijemy przy barze stojąc – wówczas szybko) i delektować się każdą chwilą. Nam nieco się śpieszy – czekają zabytki.

Kontynuujemy zwiedzanie Centro Storico od miejsca, gdzie cesarz Domicjan zbudował potężny stadion – jesteśmy na Piazza Novona. W XVII wieku plac nabrał barokowego charakteru, kiedy jego przebudowę zlecił papież Innocenty X. Papież ów nie przepadał za surowym średniowieczem, ani „zboczonym” renesansem (co przy jego zainteresowania płcią przeciwną jest dość zaskakujące – dość powiedzieć, że był… prawnukiem papieża Aleksandra V. Był on także co ciekawe pod przemożnym wpływem swojej kochanki wdowy po swoim bracie, donny Olimpii Maidalchin). Innocenty dokończył w pewien sposób dzieło papieża Sykstusa IV, który w roku 1477 przeniósł tutaj z Kapitolu targ, który działał w tym miejscu do około 1867 roku. Mieszkańcy okolicy nadal kultywują tradycję tego targu pod postacią grudniowych jarmarków świątecznych.

Na Piazza Novona znajduje się jeden z najpiękniejszych barokowych kościołów we Włoszech. Został on zbudowany pod wezwaniem męczeństwa św. Agnieszki (Sant’Agnese in Agone). Zaprojektował go sam Borromini. Zgodnie z legendą nagie ciało św. Agnieszki wystawiono w miejscu, gdzie wznosi się świątynia na widok publiczny tuż przed śmiercią. Od hańby ocaliły ją włosy, które wyrosły błyskawicznie i okryły jej nagie ciało. Scenę tę obrazuje rzeźba Alessandra Algardiego, która znajduje się w krypcie kościoła. Jeśli wejdziemy w niewielkie drzwi po prawej świątyni to dostać można się tędy do podziemi, gdzie obejrzeć można ruiny stadionu z czasów cesarza Domicjana praz piękną mozaikę podłogową. Niestety niewiele zostało po tej budowli, ale trudno nie dostrzec faktu jej istnienia – głównie na zewnątrz kościoła. Plac ma kształt dokładnie taki jaki miał pierwotny stadion. Zagłębienie w ziemi jakie on tworzył zabudowano po obwodzie a z czasem znajdujących się między budynkami owalny plac w wyniku setek lat działalność człowieka uległ „wypłyceniu” i niemal zrównał się z poziomem gruntu na jakim stoją okoliczne budowle.

Plac podziwiamy siedząc na schodach świątyni. Wzrok przykuwa XVII-wieczny pałac Pamfila. Sercem placu i powodem dla którego przybywają tutaj turyści są jednak (oprócz najdroższych w Rzymie kawiarni i restauracji) fontanny, które także są dziełem Berniniego. Najpiękniejszą z nich jest Fontanna dei Quattro Fium – Czterech Rzek, która jest alegorią Gangesu, Dunaju, Rio de la Plata i Nilu – symboli 4 kontynentów. Wzniesiona została w latach 1650-1651 na zlecenie papieża Innocentego X. Rzeki przedstawione zostały poprzez figury czterech gigantów wspartych na skale która ma być wyobrażeniem chaosu. Znajdujący się pośrodku fontanny obelisk został przeniesiony na polecenie artysty z via Appia za zgodą papieża. Na szczycie obelisku umieszczono gołębia z gałązką oliwną znajdującego się w herbie Innocentego X i jego rodu – Pamfili. Drugą fontanną na którą trzeba zwrócić uwagę jest fontanna której centralną figurą jest postać Maura. Otaczają ją delfiny i inne morskie zwierzęta dodane w XIX wieku. Ostatnią fontanną przy placu jest Fontanna Neptuna fontana del Nettuno) z grupą morskich nimf. Została ona zaprojektowana przez Giacomo della Porta w XVI wieku. Figurę Neptuna od którego urobiono jej nazwę dodano w 1878 roku.

Obejrzawszy Piazza Navona, ruszamy do nieodległego Piazza di Pasquino, który został tak nazwany od imienia XVI wiecznego krawca. Słynął ów krawiec głownie z jednego zdania jakie zwykł powtarzać a które brzmiało: Quod non fecerunt barbari, fecerunt Barberini czyli po polsku „Czego nie zrobili barbarzyńcy, dokonali Barberini”. Przy placu znajduje się Palazzo Braschi, który pochodzi z XVIII wieku. Zbudowano go jako papieską rezydencję. Obecnie mieści się w nim Muzeum Historii Miasta. Do Plaza Braschi przylega też Palazzo Massimo alle Colonne, który jest własnością jednego z najstarszych rzymskich rodów. Sama budowla pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku i jest dziełem Baltazara Peruzziego.

Ruszamy ulicą Corso Vittorio Emanuelle II i docieramy do kościoła Chiesa Nuova. Świątynię zaprojektował Matteo da Citta’di Castello. Przed kościołem roztacza się Piazza della Chiesa Nuova, na którym obejrzeć można fontannę, którą przeniesiono z Campo di Fiori. Jeśli podejdzie się do niej to można odczytać inskrypcję: Ama Dio e non fallire – Fa del bene e lascia dire czyli: Kochaj Boga i Go nie zawiedź – Czyń dobro i zadbaj, by ludzie o tym mówili. Przy kościele znajduje się zaprojektowana przez Borrominiego fasada. Jest ona częścią Oratorio dei Filippini, który stanowi część Pałącu dei Filippini. Oratorio było siedzibą zakonu, który powstał w 1575. Był on o tyle niezwykły, że… miał mieć demokratyczny charakter a jego członków nazywano Filipinami. Tutaj toczyły się dysputy religijne oraz… organizowano koncerty.

1024px-Campo_De'_Fiori_by_Giovanni_VasiZrobiliśmy kolejne „kółeczko” w ramach naszego spaceru. Centro Storico jest ogromne, zabytków tu mnóstwo. Co wybrać? Jak się kierować? Basta! Wszak do blog a nie przewodnik książkowy. Jedno miejsce jednak muszę wspomnieć na – miejsce niezwykłe, wyjątkowe, bardzo mi bliskie i chyba znane (ze słyszenia za sprawą Czesława Miłosza). Chodzi oczywiście o Campo di Fiori i nieodżałowanej pamięci Giordano Bruno, który tutaj spłonął. Zabawne wydaje się połączenie nazwy placu (Pole Kwiatów = Campo di Fiori) z jego mroczną (aczkolwiek dla niektórych jak najbardziej chlubną) przeszłością. Do mniej więcej XV wieku znajdowała się tutaj łąka. Łąka jak to łąka, nic szczególnego. Ponieważ jednak wypasano tutaj sporo zwierząt to była ona doskonale „nawożona”. Świetnej warunki biologiczne sprawiały, że rosło tutaj mnóstwo kwiatów – stąd nazwa. Wcześniej, w czasach rzymskich, miejsce placu było wolną przestrzenią pomiędzy Teatrem Pompejusza a rzeką Tyber. Za pontyfikatu papieża (nie był miłośnikiem kwiatów z uwagi na alergię która sprawiała, że cierpiał całe życie) Bonifacego IX (1394–1404) zbudowano tutaj Kościół Świętej Brygidy, co rozpoczęło proces przekształcania tego obszaru w teren zabudowany. W roku 1456 podczas pontyfikatu papieża Kaliksta III plac został wybrukowany, co było częścią większego projektu inwestycji w rejonie Parione. Przebudowano wówczas pałac rodziny Orsini, powstał przy nim także pierwszy nowo wybudowany w Rzymie pałac renesansowy Palazzo della Cancelleria (widoczny poniżej w prawym rogu na rycinie Giuseppe Vasi). Plac od średniowiecza był miejscem targowym oraz miejscem rozwoju kultury ulicznej. Otaczające go ulice noszą nazwy zaczerpnięte od nazwisk znanych rodzin kupieckich i rzemieślniczych – Via dei Balestrari (wytwórców kusz), Via dei Baullari (handlarzy kawą), Via dei Cappellari (wytwórców kapeluszy), Via dei Chiavari (ślusarzy) i Via dei Giubbonari (stolarzy). Podczas pontyfikatu Sykstusa IV plac stał się elementem drogi łączącej Bazylikę św. Jana na Lateranie z Watykanem (łącznie z Via Florea i Via Pellegrino). Skutkiem tego był napływ znaczących osobistości i dalszy rozwój placu: dwa razy w tygodniu (w poniedziałki i soboty) odbywał się tutaj przynoszący znaczne zyski handel końmi. W tym okresie powstało także wiele zajazdów, hoteli i sklepów usytuowanych przy Campo di Fiori.

Plac był także miejscem egzekucji; na rycinie Giuseppe Vasi widoczny jest stały szafot (zob. rycinę obok). To tutaj 17 lutego 1600 roku został spalony na stosie przez inkwizycję filozof dominikanin Giordano Bruno z powodu głoszonych przez siebie heretyckich poglądów. Aby upamiętnić tę tragedię, w roku 1887 Ettore Ferrari stworzył poświęcony mu pomnik, stojący w centrum placu. Giordano Bruno przedstawiony jest na nim stojący twarzą w stronę Watykanu; w czasach Zjednoczenia Włoch interpretowano to jako zaakcentowanie martyrologii walki o wolność słowa i opór przeciwko państwu kościelnemu. A jak pisał o tym placu Czesław Miłosz…

 

W Rzymie na Campo di Fiori

Kosze oliwek i cytryn,

Bruk opryskany winem

I odłamkami kwiatów.

Różowe owoce morza

Sypią na stoły przekupnie,

Naręcza ciemnych winogron

Padają na puch brzoskwini.

 

Tu na tym właśnie placu

Spalono Giordana Bruna,

Kat płomień stosu zażegnął

W kole ciekawej gawiedzi.

A ledwo płomień przygasnął,

Znów pełne były tawerny,

Kosze oliwek i cytryn

Nieśli przekupnie na głowach.

 

[…]

 

Ja jednak wtedy myślałem

O samotności ginących.

O tym, że kiedy Giordano

Wstępował na rusztowanie,

Nie znalazł w ludzkim języku

Ani jednego wyrazu,

Aby nim ludzkość pożegnać,

Tę ludzkość, która zostaje.

 

Już biegli wychylać wino,

Sprzedawać białe rozgwiazdy,

Kosze oliwek i cytryn

Nieśli w wesołym gwarze.

I był już od nich odległy,

Jakby minęły wieki,

A oni chwilę czekali

Na jego odlot w pożarze.

 

 I kilka zdjęć z naszego spaceru…

Comments

comments