Janar Dağ – miejsce gdzie płonie ziemia

Zanim przejdę do opisu miejsca, które stało się przedmiotem jakże fascynującego wpisu, koniecznym jest poświęcenie kilku zdań miastu Gandża, które wspomniałem mimochodem w poprzednim wpisie. Obecnie piszę z nocnego pociągu relacji Tbilisi-Erywań co skutkować będzie tym, że zapewne długo po jego ukończeniu będę mógł go opublikować.

Zatem Gandża. Jest to drugie co do wielkości miasto Azerbejdżanu. Najwygodniej dotrzeć tutaj pociągiem nocnym, przede wszystkim oszczędza się na noclegu,a pociąg sypialny jest bardzo tani. Koszt miejsca w przedziale 4 osobowym to zaledwie 9 manatów tj. niecałe 40 zł. Jako że poprzednim punktem zwiedzania było miasto Szeki tańszym, aczkolwiek nie najwygodniejszym, sposobem transportu okazała się w naszym przypadku marszrutka. Koszt przejazdu z Szeki (ok. 150 km) to 3 manaty (12 zł) a jedzie się około dwóch i pół godziny.  Miasto samo w sobie jest ciekawe. Jest ono bardzo stare, ale niestety z powodu trzęsienia ziemi, które nawiedziło je w XVIII wieku oraz z uwagi na rosyjską myśl budowlaną doby realnego socjalizmu, nic z zabytków starszych niż wiek XVIII nie zostało. Mimo to warto parę słów o historii tego miejsca powiedzieć. Założone zostało około 2000 lat temu. W VI wieku po Chrystusie zburzyli je Persowie, a w VIII Arabowie. W X wieku Gandża pełniła rolę stolicy azerbejdżańskiego chanatu, lecz niedługo potem zajęli ją Turcy Seldżucy. W XII wieku silne trzęsienie ziemi zniszczyło ją praktycznie doszczętnie. Po katastrofie mieszkańcy pobudowali się w innym miejscu. Już wkrótce po odbudowie znów zasłynęła z jedwabiów, dywanów, szkła i ceramiki. W XVIII wieku tereny te zostały włączone do dużego chanatu gandżyjskiego. W 1804 r. została zajęta przez wojska rosyjskie i włączona do imperium carskiego. Na cześć żony cara nazwę regionu zmieniono na Elizawietpol, a miasto Gandża przemianowano na Kirowabad. Do pierwotnej nazwy wrócono po odzyskaniu niepodległości, w 1991 roku. W Gandży urodził się najsłynniejszy azerbejdżański poeta Nizani i właśnie tutaj znajduje się jego mauzoleum.

W końcu przejść trzeba do miejsca, które pojawiło się w tytule wpisu. Janar Dağ. Cóż, bardzo długi robi się ten wpis ale inny być nie może. Miejsce leży jakieś 15 kilometrów od Baku. Aby się tutaj dostać jechać trzeba najpierw metrem a potem marszrutką. Droga jest wyboista, marszrutka mała i ciasna. Po około 40 minutach wysiada się naprzeciwko wzgórza na którym widnieje ułożony z kamieni napis Janar Dağ. Pierwszym podróżnikiem, który zachwycił się tym miejscem był Marco Polo. Wspomina on, że jest takie miejsce niedaleko Morza Kaspijskiego gdzie płoną skały. Rzeczywiście nigdy jeszcze nie zgasły płomienie w Janar Dağ Miejsce to jest jałową pustynią. Tym bardziej wrażenie robią płonące skały. Podróżnicy na przestrzeni wieków wielokrotnie zachwycali się nim. Oprócz Marco Polo wspominali je podróżnicy arabscy, francuscy, niemieccy, angielscy a nawet chińscy…

Comments

comments