Leh – impresja na temat miasta w wieczór przed wylotem do Delhi…

Leh jest miastem innym niż znane mi miasta indyjskie. Odnieść można wrażenie, że jest bardziej tybetańsko-buddyjski niż indyjski. Ponieważ do granicy z Tybetem blisko, a ponadto jesteśmy w Kaszmirze wojska na ulicach dużo, za to nie widziałem policji… dziwne. Architektura jakby nieindyjska, na ulicach, reklamach, szyldach, ogłoszeniach co chwilę przewija się słowo ,,Tybet’’. Spacer po mieście to wręcz mistyczne przeżycie. Można odnieść wrażenie, że każdy, kto tutaj przybywa czegoś szuka. Czego? Ja szukałem spokoju, pięknych krajobrazów, może zapomnienia o przeszłości… Spacerując po mieście można to wszystko odnaleźć, czasami zaś znajdujemy rzeczy, których nie tylko, że nie oczekujemy, ale nie chcielibyśmy znaleźć…

Comments

comments