Pubela – Miasto ludzi-aniołów

Autobus linii ADO długo jechał do Puebli. Wszak to prawie 300 kilometrów. Na dworzec autobusowy zajechaliśmy kilka minut po 13.00. Szybkim marszem do hotelu i pora wyruszyć na podbój tego jednego z najpiękniejszych miast w Meksyku. Mimo że miasto jest jednym z najprężniej rozwijających się w tej części Meksyku, zachowało swój niezwykły kolonialny charakter i na każdym kroku możemy napotkać niesamowite zabytki. Puebla leży ponad 2000 m n.p.m. Mieszka tutaj ponad 2 miliony ludzi. Miasto zostało założone w 1531 roku przez arcybiskupa Santo Domingo Toribio Benavente jako Puebla de los Ángeles (Miasto Aniołów). Legenda mówi, że to aniołowie mieli zstąpić z niebios i wyznaczyć mury miasta oraz układ jego ulic. W roku 1832 Puebla na krótko stała się stolicą Meksyku. Całe centrum historyczne od 1987 roku jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Nasz hotel mieści się niedaleko centrum. Zostawiamy rzeczy, chwila na odświeżenie się po podróży i ruszamy zwiedzać. Pierwsze kroki, podobnie jak chyba każdy, kto tutaj przyjeżdża, kierujemy na Zocalo, aby obejrzeć niezwykłą katedrę. Ta druga pod względem wielkości świątynia w kraju jest uważana za najlepszy przykład hiszpańskiego renesansu, który łączy się — co niezwykłe — z barokiem. Styl ten nazwano od nazwiska Juana Bautisty de Herrey (tego samego, który zaprojektował hiszpański Escorial) — stylem herreryjskim. Z zewnątrz katedra robi duże wrażenie. Jest ono jednak niczym w porównaniu z tym, co podziwiać można w środku. Szczególnie urzeka ołtarz główny, który osobiście zaprojektował Manuel Tolsa. Przypomina on rzymską świątynię w miniaturze. Ołtarz otaczają anioły, co stanowi nawiązanie do nazwy miasta.

Po zwiedzeniu katedry ruszamy w otaczające plac centralny uliczki. Trudno wyliczyć wszystkie zabytki, jakie można tutaj podziwiać. Kilka minut marszu od katedry naszym oczom ukazuje się najstarsza na kontynencie amerykańskim Biblioteka Palafoxiana. Wewnątrz podziwiać można gigantyczne rzeźbione regały, które wypełniają każdy zakamarek. Zgromadzono tutaj około 50 tysięcy starodruków i rękopisów. Nieco dalej wznosi się niewyróżniający się szczególnie gmach Museo Bello y Gonzales, gdzie obejrzeć można duże zbiory sztuki użytkowej, głównie z okresu XIX wieku. Nieopodal zajść można do Museo Amparo — które warto zobaczyć chociażby ze względu na gmach, w którym się mieści. Pierwotnie, w XVIII wieku, wzniesiono go na potrzeby lokalnego szpitala, a w XX wieku umiejscowiono tutaj jedną z najciekawszych kolekcji sztuki prekolumbijskiej oraz tej z okresu wczesnokolonialnego. Zaglądamy do kolejnych zakamarków i napotykamy coraz to nowe dziwy. Nagle naszym oczom ukazuje się Casa de los Munecos, czyli dom lalek. Historia tego gmachu to niewiarygodny przejaw sprytu i ludzkiej złośliwości. Właścicielem tegoż przybytku był kupiec, który nie cieszył się najlepszą opinią. Aby ukarać swoich wrogów oraz osoby, których nie lubi, nakazał na fasadzie budynku wykonać karykatury osób, które nie przypadły mu w jego długim życiu do gustu. Niestety osoby, które doczekały się uwiecznienia, nie były z tego powodu nazbyt szczęśliwe, niemniej gmach stał się tak znanym miejscem, że ludność uboga stawała w obronie wizerunków zawsze, gdy tylko ktoś chciał zakryć czy to swoje, czy swojego przodka oblicze.

Kilka zdjęć, mijamy kilka przecznic i dochodzimy do Templo de la Compania, która jest uważana za miejsce wiecznego spoczynku chińskiej księżniczki, która żyła w XVII wieku, a znana była jako China Poblana, czyli Chinka z Puebli. To jej pomnik można oglądać na szczycie fontanny, którą zbudowano we wschodniej części miasta. China Poblana odegrała istotną rolę w rozwoju miejscowej mody. Rzeźba ją przedstawiająca prezentuje bowiem nowe elementy, jakie rzekomo ona miała wprowadzić do meksykańskiej kultury. Są nimi plisowana tunika, którą ma narzuconą na haftowaną i wyszywaną cekinami spódnicę. Taki styl ubierania się rozpowszechnił się w drugiej połowie XVII wieku — ile w tym zasługi azjatyckiej księżniczki, trudno dziś orzec.

Puebla to ponoć najbardziej katolickie z miast Meksyku. Mieszkańcy miasta i okolicy są uważani za wyjątkowo żarliwych wyznawców wiary chrystusowej. Zaglądamy do pięknego kościoła San Cristobal oraz przyległego do niego Muzeum Meksykańskiej Rewolucji. W końcu nie sposób nie odwiedzić byłego opactwa Santa Rosa, które pokazuje jak istotną rolę w rozwoju miasta odegrali mnisi. Nasz spacer kończymy przy absolutnie najpiękniejszym z kościołów, perle architektury Puebli — kościele Santo Domingo. To tutaj znajduje się niesamowita Capilla del Rosario, która każdego odwiedzającego olśniewa blaskiem złota, którego wiele kilogramów wykorzystano, aby przyozdobić każdy zakamarek kaplicy.

Miasto Aniołów urzeka, zatrzymuje, nie pozwala się wyrwać. Cały dzień włóczęgi i zaglądania w jego uliczki. Wieczór spędzamy na Zocalo… Jutro z samego rana jedziemy tam, gdzie sam Cortes nakazał zbudować 365 kościołów — po jednym na każdy dzień roku.

Comments

comments