Muzeum Archeologiczne w Atenach czyli jak spędzić cały dzień pod dachem w stolicy Grecji.

Pobudka o stanowczo zbyt późnej godzinie (7.30 rano), szybkie śniadanie (na szczęście wliczone w cenę hotelu) i szybkim marszem ruszan do Muzeum Archeologicznego w Atenach. Muzeum to (podobno największe na świecie) imponuje jeśli idzie o bogactwo zbiorów. Jako wielki fan książki “Sen o Troi” opowiadającej o życiu Henryka Schliemanna, od razu rzuciłem się (po uprzednim zakupie biletu – koszt 7 euro) do sali, gdzie prezentowano zbiory z najstarszych epok w historii Grecji, w tym słynne skarby trojańskie odkopane przez wyżej wymienionego archeologa. Obejrzeć można efekt tego “rzucenia się” na zdjęciach poniżej.

A potem kolejne i kolejne sale… W końcu 20 minut przed zamknięciem muzeum (czasami bardzo szybko maszerując przez całe wystawy) udało się obejść cały budynek. Przyznać trzeba, że muzeum jest ogromne. Jeszcze kilka zdjęć (zazwyczaj z dziełami sztuki, znanymi z podręczników szkolnych czy encyklopedii) ilustrujących przebieg zwiedzania. Muzeum jest czynne tylko do godziny 15tej. Po wyjściu można było skorzystać z faktu, że jasno będzie jeszcze ponad 2 godziny i zobaczyć coś więcej. Między placem Omonii a Syntagmy obejrzeć można reprezentacyjne budynki Biblioteki Narodowej, Uniwersytetu oraz Akademii (fot. poniżej). Polski historyk Włodzimierz Lengauer (autor pierwszego przewodnika turystycznego po Atenach dla Polaków) uznał, że budynki te są niezbyt udaną stylizacją starożytnych budowli (i trudno się z nim nie zgodzić).

W końcu udało się dotrzeć do wzgórza Likavittos. Góruje ono nad miastem. Dość powiedzieć, że z jego szczytu można obejrzeć Akropol z góry! Wzgórze z uwagi na brak wody zostało zagospodarowane dopiero w XIX wieku. Zbudowano tam wówczas kościół pod wezwaniem św. Grzegorza. Obecnie znajduje się tam także restauracja. Widok jest cudowny aczkolwiek jest bardzo wietrznie.

Comments

comments