„Nowymi skrzydłami Europy” do Colombo, czyli recenzja linii lotniczych Air Serbia.

Pobudka i śniadanie w hotelu. Następnie krótki spacer po Pradze, o 11.00 wracamy do naszego locum. Pora się spakować. Chwilę po 12.00 wymeldowujemy się. Bagaż zostaje w hotelowej przechowalni, a my ponownie spacerujemy po stolicy Czech, robimy zdjęcia, przesiadujemy w kawiarni, obserwujemy życie miasta. Po 16.00 wracamy po nasz bagaż i na lotnisko. Trasa, jaką mamy do pokonania przedstawia się następująco. Praga – Belgrad – Abu Dhabi – Colombo. Bilety zakupiliśmy w liniach Air Serbia i dwa z trzech odcinków lotu pokonamy właśnie na pokładzie samolotów tychże linii. Ponieważ zaś lecę pierwszy raz Air Serbia, to pokuszę się o kilka słów recenzji i porównania z chyba kilkudziesięcioma liniami lotniczymi, z których usług korzystałem.

Air Serbia to stosunkowo „nowe” linie lotnicze. Powstały w 2013 roku, po tym jak większość udziałów (oficjalnie zaledwie 49%) w podupadających narodowych serbskich liniach lotniczych przejęły wywodzące się ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich linie Etihad. Idea, jaka towarzyszyła temu przejęciu, była taka, aby Air Serbia dowoziły do hubu Etihada w Abu Dhabi pasażerów z Bałkanów i Europy Wschodniej. Oczywiście oprócz tego linie latają po niemal całych Bałkanach i nie tylko. Skrzyżowanie serbskiego podejścia do rzeczywistości (i w dużej mierze odziedziczonej po czasach Jugosławii floty) z petrodolarami stworzyły ciekawy „mix”. Moim zdaniem Air Serbia to obecnie jedne z najlepszych europejskich linii lotniczych. Postaram się to uargumentować w kilku punktach.

  1. Całkiem przyjemny system rezerwacji i bezpłatny wybór miejsca w samolocie.

Jeszcze pięć lat temu, gdybym powiedział, że „dużym plusem linii lotniczej (jakiejkolwiek europejskiej) jest to, ze można za darmo wybrać sobie miejsce w samolocie w czasie rezerwacji/zakupu biletu” to uznano by mnie za osobę, która odkryła, że ziemia krąży wokół słońca. Niestety większość linii lotniczych latających po Europie (np. PLL LOT, Iberia, Air France, niebawem Lufthansa na wszystkich trasach) szuka oszczędności, gdzie tylko można, a co za tym idzie liczy sobie dodatkowe opłaty za wybór miejsca w samolocie. Jako człowiek mający ponad 2 metry wzrostu bardzo cenię sobie to, że mogę za darmo zarezerwować sobie miejsce przy wyjściu ewakuacyjnym. Ogromny PLUS dla Air Serbia, że nie oszczędza na wszystkim! System rezerwacyjny linii lotniczej mimo, że dość archaiczny (bazuje na modelu z 2008 roku), jest prosty w obsłudze i dość intuicyjny (nawet jeśli nie ładują nam się np. wszystkie grafiki w tym logo przewoźnika).

 

  1. DARMOWE posiłki i napoje (także alkohole) na każdej trasie!

Gdyby można było nie popsuć wyglądu tego wpisu to, wyboldowałbym ten punkt i zapisał gigantyczną czcionką. Latam sporo po Europie i zazwyczaj w klasie ekonomicznej posiłki są albo odpłatne (i trzeba płacić słono np. za kanapkę w Iberia 4 euro) albo po prostu żenującej (Princessa w PLL LOT na 3 godzinnej trasie…). Podobnie rzecz ma się z napojami (w najlepszym wypadku można liczyć na wodę mineralną). Air Serbia jest tutaj wśród linii europejskich chlubnym wyjątkiem. Nie dość, że można liczyć na każdej trasie na posiłek dostosowany do długości trasy i napoje, to… (i tutaj muszę zapisać drukowanymi literami): W STANDARDZIE SĄ DARMOWE NAPOJE ALKOHOLOWE. Rzecz niezwykła. Oprócz kawy, herbaty, wody, soków, itp. w ofercie jest darmowe wino/piwo/drinki/wódka. Wybór jest całkiem spory. Po lewej menu jakie otrzymaliśmy, lecąc na trasie z Belgradu do Abu Dhabi. Ech… gdyby tak polskie linie lotnicze LOT chociaż w ¼ miały taką ofertę na trasach np. do Tbilisi czy Erywania. Natomiast jeśli idzie o trasę z Pragi do Belgradu, to menu nie było, ale otrzymaliśmy bardzo ładny zestaw: kanapka + ciastko + woda + napój do wyboru + alkohol. Całość bardzo ładnie i estetycznie zapakowana w firmową torebkę. Sztućce metalowe, kubki normalnej wielkości podobnie jak kieliszki (!) na wino. Aktualnie nie znam europejskiej linii lotniczej, która w klasie ekonomicznej miałaby tak dobre wyżywienie jak Air Serbia.

 

  1. Żadnych „udziwnień” czy innych „wymuszonych” idiotycznymi przepisami, motywowanych „względami bezpieczeństwa” drobiazgów, które doprowadzają do szału.

O co tu chodzi? Postaram się to wyjaśnić na kilku przykładach. Na wielu trasach mamy do czynienia z tzw. podwójnymi kontrolami bezpieczeństwa. Przykład: lecimy z Poznania do Tel Aviwu. Przesiadka w Warszawie. PLL Lot. Kontrola bezpieczeństwa w Poznaniu. Jak wiadomo nie można na pokład samolotu zabrać płynów w pojemnikach większych niż 100 ml. Załóżmy jednak, że wylądujemy w Warszawie i kupimy sobie butelkę Coca Coli. Ma ona pół litra. Kupujemy w automacie w strefie tranzytowej. Idziemy z tą Coca Colą do samolotu do Tel Aviwu i… tu kolejna kontrola bezpieczeństwa i butelkę nam zabierają, bo nie można zabierać na pokład samolotu (podobno) pojemników ponad 100 ml. Jesteśmy wściekli, że 10 zł poszło do kosza. A jak to wygląda, gdy lecimy np. z Pragi do Abu Dhabi/Tel Awiwu z przesiadką w Belgradzie? Otóż można spokojnie kupić sobie co się chce i nikt niczego na kontroli bezpieczeństwa nam nie zabierze. Ot, logika wygrywa tutaj nad przepisami. Dodatkowo nie ma w Air Serbia problemów ze zmianą miejsca w samolocie (na jednym z odcinków wybrałem omyłkowo miejsce nie przy przejściu ewakuacyjnym – bez problemu można było się przesiąść).

Czy linie lotnicze Air Serbia mają wady?

Owszem kilka by się znalazło. Przede wszystkim nie najnowsza flota. Dość leciwe samoloty mają to do siebie, że nie posiadają np. systemu rozrywki na pokładzie. Brak możliwości obejrzenia filmu na indywidualnym monitorze na długich trasach (jednak do Abu Dhabi to ponad 4 godziny) jest pewnym utrudnieniem – zwyczajnie można się nudzić w samolocie.

Podsumowując: Moim zdaniem Air Serbia to jedne z najlepszych linii lotniczych w Europie na chwilę obecną. Mimo że w rankingach raczej nie będą one wysoko (głównie z powodu metodologii, na podstawie której te rankingi się tworzy) to polecam latanie z Serbami – czysto, miło, przyjemnie i smacznie!

Wróćmy jednak do naszej podróży… Po 20.00 wzbiliśmy się w powietrze. Dwie godziny lotu i witamy w Belgradzie. Tutaj zaledwie kilkadziesiąt minut na przesiadkę i o godzinie 23.15 startujemy do Abu Dhabi. Lotnisko w Abu Dhabi to prawdziwy moloch. Jest ono uważane także za jedno z najlepszych lotnisk na świecie. Niestety, moloch ma swoje prawa. Jest ono gigantyczne i przelewają się przez nie prawdziwe tłumy. W konsekwencji z naszego pierwotnego planu polegającego na tym, aby pojechać do Abu Dhabi pozwiedzać nic nie wyszło. Mieliśmy zaledwie 6 godzin, a musieliśmy być na lotnisku na ponad godzinę przed startem samolotu. Jeśli do tego doliczyć dojazd do miasta i powrót na lotnisko (min. 2 godziny) oraz ogromne kolejki przy kontroli bezpieczeństwa, to prawie w ogóle nie byłoby czasu na zwiedzanie. Postanawiamy nieco zwiedzić lotnisko – a jest tutaj co oglądać. Lotnisko jest bardzo wygodne. Można korzystać z Internetu przez Wi-Fi, są gniazdka elektryczne oraz wygodne fotele, na których można się przespać. Jedyna wada – trochę za bardzo podkręcono klimatyzację i jest zwyczajnie chłodno, aby nie powiedzieć zimno. Kilka zdjęć nieco surrealistycznego (w duchu arabskim) lotniska i wsiadamy do samolotu do Colombo. Linie Etihad są uważane za jedne z najlepszych na świecie, trudno się nie zgodzić z tym twierdzeniem, jeśli porównuje się je z innymi np. europejskimi przewoźnikami. Mimo ponad 2 metrów wzrostu mam sporo miejsca na nogi, jedzenie bardzo smaczne i wybór spory. Wina doskonałe, mimo że to klasa ekonomiczna. System rozrywki pokładowej – całkiem fajny, aczkolwiek mogłoby być więcej filmów po angielsku. Generalnie niemal wszystko na plus. Po prawie 5 godzinach lotu powoli zniżamy się do lądowania. Sri Lanka wita nas w upałem i palmami kokosowymi…

Comments

comments

3 Comments on “„Nowymi skrzydłami Europy” do Colombo, czyli recenzja linii lotniczych Air Serbia.

  1. Hej, jaki jest mniej więcej koszt takiej wyprawy? Pozdrawiam

    • Niedużo 🙂 Bilety Praga – Dubaj: 3 euro po błędzie taryfowym. Dubaj – Colombo kilkadziesiąt euro 🙂

  2. zastanawiałem się czy kupić bilety tej linii na lot do Belgradu a następnie Sarajewa. Teraz już wiem, że kupię:)