• Puerto Limón – miasto, gdzie się nie jeździ

    Wcześnie rano promem transportowym płyniemy z Bocas del Toro na stały ląd. Wysiadamy w Almirante i łapiemy taksówkę na dworzec autobusowy. Co chwilę jeżdżą stąd busiki do Changuinola....

  • Bocas do Toro…

    Aby dotrzeć do Bocas del Toro, łapiemy autobus z Panama City. No może jednak nie tak od razu. Przede wszystkim „łapanie autobusu” to nie jest rzecz banalna...

  • Panama City – nowoczesne miasto z historią w tle

    Jeśli wyobrazić sobie stolicę „republiki bananowej”, to wyobrażenie to byłoby najbliższe Panama City. Leżące nad brzegiem oceanu miasto, już gdy podchodzimy do lądowania, robi niesamowite wrażenie… Instalujemy się w...

  • Długa podróż do Ameryki Środkowej…

    Dwa tygodnie w Polsce i znów pakujemy walizki. Czeka nas wyjazd niezwykły – celem jest Panama i Kostaryka. Jakoś tak już jest, że najciekawsze wyjazdy zaczynają się w sposób...

  • Długi powrót do Polski i Internet „na kartki”

    Na Palau spędzamy w sumie 2 tygodnie. Powrót do Polski zaczął się na 4 dni przed odlotem. Bierzemy fenomenalny hotel z prywatną plażą i odpoczywamy. Dzięki Biblii Taniego Spania...

  • Peleliu – wyspa, gdzie II wojna światowa zakończyła się w latach 70.

    Wczesnym rankiem jedziemy do starej przystani rybackiej, która obecnie służy za port, z którego wyrusza 4 razy w tygodniu statek transportowy na Peleliu. Wysiadamy z samochodu (hotel...

Jeszcze nie skończyłem wpisów z poprzedniej podróży (niebawem nadrobię) a już powoli trzeba zbierać materiały do kolejnej. Za tydzień lecimy do Republiki Palau. To niewielkie państewko wyspiarskie na końcu świata… dzięki Biblii Taniego Latania udało się znaleźć bilety w dwie strony w niesamowitej cenie: 750 zł os! Mapka przedstawiająca to w jaki sposób tam polecimy i jak wrócimy poniżej! ☺ Trzymajcie kciuki – relacja będzie na bieżąco :)! 

map

Poranek w Tokio. Przyjemnie, niezbyt gorąco. Dziś chcemy posnuć się trochę w meandrach historii tego miasta. Po śniadaniu pierwsze kroki kierujemy do mauzoleum (trudno inaczej określić to miejsce) poświęconego 47 roninom. Wysiadamy z metra niedaleko świątyni Sengakuji, która, mimo że pochodzi z roku 1612, znana stała się, gdy pochowano tutaj 47 wojowników. Wchodzimy na cmentarz, gdzie spoczywa rodzina pana feudalnego Asano oraz roninowie. Miejsce to robi duże wrażenie. Panuje tutaj dziwny i bardzo silnie wyczuwalny spokój. Jakby nie było całego Tokio wokół. Historia 47 roninów to coś tak znanego każdemu Japończykowi, jak pierwsze 4 wersy „Pana Tadeusza” każdemu Polakowi. Wszystko zaczęło się w roku 1700, gdy pan feudalny Asano wybrał się na dwór szoguna. Został on znieważony i sprowokowany przez mistrza ceremonii, pana Kirę, i ranił go mieczem. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, wyjęcie broni w pałacu szoguna było przestępstwem i Asano musiał popełnić samobójstwo. Będący na jego służbie samurajowie (roninowie) poprzysięgli pomścić swojego pana. Przez ponad 2 lata żyli jak zwykli rolnicy, tak, aby uśpić czujność Kiry, który szukał pretekstu, aby ich także zgładzić. Cały czas byli obiektem drwin, gdyż nie pomścili swojego pana, a tym samym splamili honor samuraja. Gdy Kira stracił czujność, nocą zakradli się do jego domu i wymordowali wszystkich mieszkańców. Roninowie odcięli Kirze głowę i zanieśli ją na grób pana Asano. Ich czyn spotkał się z ogromnym poparciem społecznym, co zmusiło szaguna, aby ten, zamiast skazać ich na śmierć, pozwolił im, aby honorowo popełnili samobójstwo i wszyscy zostali złożeni w grobowcach przy swoim panu Asano. Czytaj więcej

Tanie podróże to pewnego rodzaju zboczenie. W czerwcu tego roku brałem ślub i od mniej więcej lutego zastanawiałem się, gdzie by tu pojechać w podróż poślubną. Dzięki Biblii Taniego Latania, udało się znaleźć bilety lotnicze z Warszawy do Tokio za… 500 zł na osobę. Ślub 4 czerwca, a wylot 6 czerwca. Idealnie!

Wcześnie rano docieramy na lotnisko w Warszawie. Samolot Turkish Airlines odlatuje z niewielkim opóźnieniem. Na pokładzie od razu daje się odczuć, dlaczego ten przewoźnik jest uważany za najlepszą europejską linię lotniczą. Lądowanie w Stambule i czeka nas 4 godziny czekania na kolejny lot – do Tokio. Jest okazja, aby przetestować Business Lounge. Ponownie punktualnie odrywamy się od ziemi – kierunek Tokio. Zarówno posiłki, jak i system rozrywki pokładowej są po prostu super. Możemy obejrzeć nawet polskie filmy. Jedzenie bardzo smaczne. Po wylądowaniu w stolicy Japonii łapiemy autobus lotniskowy za 2000 jenów za 2 osoby i jedziemy do centrum miasta. Stąd metrem do hotelu i… padamy ze zmęczenia. Czytaj więcej

Wczesnym rankiem łapiemy autobus. Kilka godzin i… jesteśmy znowu w Teheranie. Mamy jeszcze półtorej dnia. Poświęcamy ten czas na ostatnie zakupy, zwiedzanie, muzea… Czas mija szybko. W wolnych chwilach robię notatki do wpisów na blog. W końcu ostatni obiad i taksówką na lotnisko. Niestety, odprawa bardzo się przeciąga. Po około 2 godzinach wsiadamy do samolotu Belavi i lecimy do Mińska. Znów czekanie na lotnisku, znów białoruskie piwo i znów boarding. W końcu lądujemy w Pradze. Autobusem na dworzec autobusowy i ostatni etap podróży czas zacząć. Zaopatrzeni w czeskie piwa wsiadamy do PolskiegoBusa, który po 8 godzinach dowozi mnie do Poznania… kolejna podróż zakończyła się.