• Puerto Limón – miasto, gdzie się nie jeździ

    Wcześnie rano promem transportowym płyniemy z Bocas del Toro na stały ląd. Wysiadamy w Almirante i łapiemy taksówkę na dworzec autobusowy. Co chwilę jeżdżą stąd busiki do Changuinola....

  • Bocas do Toro…

    Aby dotrzeć do Bocas del Toro, łapiemy autobus z Panama City. No może jednak nie tak od razu. Przede wszystkim „łapanie autobusu” to nie jest rzecz banalna...

  • Panama City – nowoczesne miasto z historią w tle

    Jeśli wyobrazić sobie stolicę „republiki bananowej”, to wyobrażenie to byłoby najbliższe Panama City. Leżące nad brzegiem oceanu miasto, już gdy podchodzimy do lądowania, robi niesamowite wrażenie… Instalujemy się w...

  • Długa podróż do Ameryki Środkowej…

    Dwa tygodnie w Polsce i znów pakujemy walizki. Czeka nas wyjazd niezwykły – celem jest Panama i Kostaryka. Jakoś tak już jest, że najciekawsze wyjazdy zaczynają się w sposób...

  • Długi powrót do Polski i Internet „na kartki”

    Na Palau spędzamy w sumie 2 tygodnie. Powrót do Polski zaczął się na 4 dni przed odlotem. Bierzemy fenomenalny hotel z prywatną plażą i odpoczywamy. Dzięki Biblii Taniego Spania...

  • Peleliu – wyspa, gdzie II wojna światowa zakończyła się w latach 70.

    Wczesnym rankiem jedziemy do starej przystani rybackiej, która obecnie służy za port, z którego wyrusza 4 razy w tygodniu statek transportowy na Peleliu. Wysiadamy z samochodu (hotel...

Najlepsze wina w centralnym Chile są produkowane w trójkącie jaki tworzą miasta: Santiago, Valparaiso oraz Viña del Mar. Celem na dziś jest odwiedzenie dwóch ostatnich miast oraz podglądanie okolicznych winnic. Wstajemy o godzinie 4 nad ranem. To jeden z kilku plusów jakie daje podróżowanie do Ameryki Południowej. W Poznaniu mamy 10 rano (i taki czas wskazują nasze zegary biologiczne). Tutaj 4 nad ranem a my jesteśmy wypoczęci i wyspani! Niestety śniadanie w hotelu zostanie podane dopiero o godzinie 6.30 więc trzeba wypełnić czas planowaniem dnia, kolejnym czytaniem przewodnika po Chile, który testujemy w praktyce, a który będzie miał premierę za kilka tygodni oraz pisaniem na blogu ☺ Obfite hotelowe śniadanie sprawia, że musimy nieco czasu spędzić w pokoju – aby odpocząć po jedzeniu. Ruszamy kilka minut po 8 rano na dworzec autobusowy. Kursów do Valparaiso jest wiele. Cechą zaś ich wspólną jest to, że rozpoczynają się na dworcu Alameda. Z tego dworca odjeżdżają też wszystkie dalekobieżne autobusy, które jadą na południe kraju. Ceny biletów o Valparaiso wahają się od 2600 do 6000 pesos. Cena jest uzależniona od obłożenia autobusu oraz czasu zakupu biletu przy czym wcześniej nie oznacza wcale taniej. Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. W pierwszej chwili kurs miał kosztować 6000 pesos, ale… po wpisaniu naszych danych do systemu zakupowego okazało się, że autobus jedzie częściowo pusty i cena spadła do 4200 pesos za osobę ☺. Ruszamy i przez półtorej godziny możemy za oknem pojazdu podziwiać winnice… Czytaj więcej

Podróż do Ameryki Południowej to logistycznie męczące doświadczenie (podobno zdążyłem się już przyzwyczaić). Moja czwarta podróż na ten kontynent rozpoczęła się o godzinie 10.40 na dworcu autobusowym w Poznaniu. Pięć godzin jazdy do Berlina (z kontrolą paszportową po drodze, która sprawiła, że przez prawie godzinę staliśmy podziwiając Odrę), a potem samolot do Madrytu. Tutaj błyskawiczna przesiadka i po czternastu godzinach lądujemy w Santiago de Chile. Ostatnia faza lotu to podziwianie pięknej panoramy Andów… Zimno – to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy. Mimo że niby wiedziałem, że tutaj jest środek zimy, to jakoś tak trudno do mnie to docierało. Termometr wskazuje 4 stopnie Celsjusza. Brrr… Najpierw odprawa paszportowa (błyskawiczna), a potem celna. Wwożenie pewnych dóbr do Chile jest obłożone bardzo ostrymi restrykcjami. Mianowicie: nie wolno przewozić żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego ani roślin. Do tego obowiązuje zakaz wwozu produktów mlecznych (np. serów czy jogurtów) oraz karmy dla zwierząt i nawozów. Nieprzestrzeganie tego prawa grozi karą w wysokości 110 tysięcy pesos (ponad 600 zł), którą trzeba zapłacić od ręki. Mam mały stres, bo w bagażu mam kilka drobiazgów na czarną godzinę (na Atacamie) m. in. gorącą czekoladę i wysokoenergetyczne słodycze. Na szczęście wszystko jest w porządku – co nie zmienia faktu, że sporo osób po przetrząśnięciu bagażu musi sięgnąć głębiej do portfela. Czytaj więcej

Zrzut ekranu 2014-06-28 o 14.15.19A zatem plan jest gotowy. Przedstawia się on następująco. Najpierw autobusem linii Simple Express do Berlina. Koszt biletu to zaledwie 12 zł. Wiem, wiem, PolskimBusem byłoby taniej, ale… Simple Express to wyższy standard. Ot, taki drobiazg, jak mały monitor w poprzedzającym fotelu, który pozwala obejrzeć film (często są to nowości), czy też po prostu obejrzeć zdjęcia z własnego pendrive’a. Poza tym, przy moim wzroście, niebagatelne znaczenie ma to, że SimpleExpress oferuje więcej miejsca na nogi niż PolskiBus. Obok zdjęcie – nawet laptop się mieści ☺. Z dworca autobusowego Zentraler Omnibusbahnhof w Berlinie trzeba podejść o stacji metra, gdzie za 2,6 euro kupujemy bilet, który przez 120 minut pozwala jeździć komunikacją miejską po Berlinie. Bez problemu wystarcza to, aby dojechać na lotnisko Tegel. My jednak nie skorzystamy tym razem z tej opcji. Zamiast tego, z dworca autobusowego, za jedyne 3 euro, pojedziemy luksusową limuzyną. Jak to możliwe, że tak tanio? Otóż skorzystamy z tego oto sposobu. Czas przejazdu – 5 – 10 minut. Dalej samolot do Madrytu i po krótkim oczekiwaniu drugi samolot zabierze nas do Santiago de Chile. Przygoda, jaką planuję, będzie przedstawiać się następująco (mapka niżej). Przynajmniej tyle wiem na tę chwilę. Gdy będziemy na Atacamie, podejmiemy decyzję czy jedziemy do Boliwii, a następnie do Peru, czy też wracamy przez północną część Chile do stolicy kraju i lecimy na Wyspę Wielkanocną. Czytaj więcej

Zrzut ekranu 2014-06-19 o 15.19.29To było istne szaleństwo. Siedzę sobie w Wydawnictwie Globtrotera oglądając najnowszy wydany przez nas przewodnik po Trapani i Zachodniej Sycylii. Nagle… dostaję informację o niesamowitym błędzie taryfowym w hiszpańskich liniach lotniczych Iberia! Bilety lotnicze do Santiago de Chile za 1000 zł w dwie strony! Do tego z Berlina. Nie wahając się ani minuty kupuję. Kolejne marzenie się spełnia szybciej niż myślałem – Chile i… leżąca na końcu świata Wyspa Wielkanocna. Właściwie to będzie okazja, aby zobaczyć dwa końce świata. Pierwszy to wspomniany skrawek lądu, który został odkryty przez Holendra Jacoba Roggeveena w niedzielę wielkanocną, 5 kwietnia 1722 roku, drugi zaś stanowi najdalej wysunięty fragment Ameryki Południowej – Ziemia Ognista – stąd już tylko bardzo, ale to bardzo niedaleko na Antarktydę… Poza tym… tysiące kilometrów przygody po drodze. Wymyślona przeze mnie trasa została zobrazowana na mapce obok ☺ No i jeszcze jedno… może uda mi się być w Rio de Janeiro w czasie finałowego meczu finałowego Mundialu 2014? Bilety nie są drogie… a miło byłoby odwiedzić Rio ponownie.  Czytaj więcej