Miasto pośrodku niczego. Miasto na pustyni. Miasto będące jednocześnie centrum turystycznym w tej części Chile. Sercem miejscowości jest Plac Centralny. Plac to pewnego rodzaju nadużycie w stosunku do tej struktury, ale niech będzie „Plac Centralny”. Kilka drzew, pomnik, ławki otaczające całość. Ławki zazwyczaj okupowane albo przez turystów, którzy czekają na jaką wycieczkę, albo przez śpiących ludzi (nieco cienia nie może się zmarnować!), albo – w końcu – przez bezpańskie psy (a może pańskie, ale szwędające się bez celu?). Plac jest niewielki. Tuż przy nim znajduje się Iglesia de San Pedro. Kościół ten zbudowano w roku 1774. Obecnie, po licznych trzęsieniach ziemi, jest w permanentnej renowacji. Faktem jest, że prawie dwustupięćdziesięcioletnia świątynia pośrodku najsuchszej pustyni świata to nie lada zabytek – wręcz unikat! W XIX wieku dobudowano do świątyni dzwonnicę. Całość, o ile mi wiadomo, jest najdłużej stale użytkowanym kościołem znajdującym się na terenie tak nieprzyjaznym człowiekowi. Czytaj więcej

San Pedro de Atacama to miejscowość niemal na końcu świata. Leży w sercu najbardziej suchej pustyni na ziemi. Jest bazą wypadową dla niezliczonych wypraw eksploracyjnych, które każdego roku śpieszą, aby odkryć tajemnice Atacamy i celem samym w sobie dla tysięcy globtroterów przemierzających każdego roku Amerykę Południową z plecakiem. Wizyta w Chile bez zawitania tutaj chociażby na dzień lub dwa po prostu „się nie liczy”. San Pedro de Atacama, jeśli idzie o popularność, bije na głowę nawet słynną Wyspę Wielkanocną (choć przyznać trzeba, że głownie z uwagi na to, że dotarcie tutaj jest wielokrotnie tańsze niż na słynny skrawek lądu z wielkimi głowami ☺). Dotarliśmy zatem do tak niezwykłego miejsca na ziemi. Czytaj więcej

DSC_6581Wstajemy bardzo wcześnie. O 9.00 odjeżdża autobus, który zabierze nas do Calamy, a stamtąd kolejny do słynnej miejscowości – San Pedro de Atacama. Miasto jest bazą wypadową, która pozwala eksplorować słynną pustynię Atacama – ona też jest naszym celem. Pakowanie, śniadanie i chwilę po 8.30 meldujemy się na dworcu. Autobus w klasie semi cama kosztuje nas 30 000 pesos za osobę (około 180 zł). Drogo, ale kupowane w ostatniej chwili no i nie bez znaczenia jest fakt, że autobus dojeżdża do Calamy wcześnie rano. Moglibyśmy kupić bilety bezpośrednio do San Pedro de Atacama, ale kosztują one aż 44 000 pesos (dla porównania autobus z Calamy do celu naszej podróży to zaledwie 2500 pesos). Podróż jest dość wygodna. Mija szybko, po drodze podziwiać można krajobrazy – pustynia szczególnie pięknie prezentuje się o zachodzie i o wschodzie słońca (kilka zdjęć poniżej). Czytaj więcej

Stolica Chile to miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Ponieważ zaś mamy niedzielę, postanowiliśmy poświęcić ją na zwiedzanie muzeów. Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że część z nich jest w niedziele darmowa. Jeszcze nie przestawiły nam się zegary biologiczne. Wstajemy wbrew naszej woli o 5 nad ranem. Jest to dość kłopotliwe, gdyż śniadanie w hotelu serwują od 7.30. Z drugiej strony można nadrobić braki w lekturze i popisać na blogu ☺ Zatem 7.30 meldujemy się jako pierwsi na śniadaniu. Po godzinie jesteśmy gotowi, aby wyruszyć na podbój miasta, ale… no tak, muzea otwierają o 10.00. Wertujemy ponownie pierwodruk przewodnika po Chile, który sprawdzamy tutaj w praktyce. Godzina 9.30 meldujemy się na stacji metra Estacio Central i jedziemy kilka przystanków do centrum miasta. Celem pierwszym na dziś jest niesamowite Museo Chileno de Arte Precolombino. Wstęp kosztuje 3500 pesos (w każdą pierwszą niedzielę miesiąca można zwiedzać za darmo). Wydatek jednak się opłaca. Czytaj więcej