Poza murami Valletty – Floriana

dsc_3210Zabytków wewnątrz murów Valletty jest co nie miara. Niemniej pora opuścić „wnętrze” stolicy – chyba nigdy nie miałem takich wątpliwości, czy rzeczywiście należy postawić cudzysłów jak w tym zdaniu J Pora opuścić najstarszą część miasta i ruszyć na podbój przedmieścia. Część poza murami miejskimi nazywana jest Floriana lub też Il-Furjana. W sensie administracyjnym jest to niejako osobna miejscowość. Rozwijała się ona spokojnie, ale gdy Valletta się rozrosła, wchłonęła ją czyniąc z niej „przedmieścia”. Nazwa miasta została utworzona od nazwiska włoskiego inżyniera wojennego Pietro Paolo Floriani, który był odpowiedzialny za zbudowanie miejskich fortyfikacji. Został on przysłany na Maltę przez papieża Urbana VIII w roku 1634, gdy wywiad papieski dowiedział się, że Turcy planują ponowić inwazję na wyspę. W roku 1636 rozpoczęto na gigantyczną skalę budowę murów obronnych. Po dwóch latach prac architekt musiał uciekać z Malty. Okazało się, że jego plany fortyfikacji pociągały za sobą koszty budowy, których nawet bogaty zakon rycerski nie był wstanie udźwignąć. Floriani uciekł z wyspy do Rzymu, ale nawet opieka papieska nie uchroniła go przed śmiercią. Został prawdopodobnie otruty. Następcy włoskiego architekta nieco urealnili jego plany. Koszty nieco się zmniejszyły, ale i tak były ogromne. W ciągu kilkudziesięciu lat powstał jednak ogromny system umocnień zabezpieczający tak Florianę, jak i Vallettę.

dsc_3278Najważniejszym obiektem w tej części miasta jest bez wątpienia Kościoła pod wezwaniem Świętego Publiusza. Leży on przy placu, który jest także poświęcony osobie świętego. Został kościół ten zbudowany w latach 30tych XVII wieku. Niestety oryginalna świątynia została zniszczona w czasie II wojny światowej. Według Dziejów Apostolskich, gdy okręt wiozący św. Pawła rozbił się na Malcie, rozbitkowie przebywali przez 3 dni w gościnie u namiestnika wyspy Publiusza. Święty Paweł uzdrowił jego ojca, który miał gorączkę i biegunkę. Według tradycji Publiusz został pierwszym biskupem Malty. Obok kościoła świętego Publiusza leży niewielka świątynia Triq Sarria, Il-Furjana. Zbudowano ją w roku 1676. Wokół placu, który leży przed kościołem ustawiają się platformy używane w czasie karnawału. Nie zmieściłyby się wewnątrz murów a drogi są dość wąskie i aby ich nie blokować ustawiono je tutaj. Wygląda to niezwykle interesująco. Kościół, przed nim plac i darmowe wi-fi a po obu stronach symbole karnawału. Trochę stoisk ze słodyczami, zabawkami, strojami niezbędnymi w czasie zabawy. Karnawał w całej krasie, chociaż nie, raczej przygotowania do niego.

Po obejrzeniu świątyni, placu i karnawałowego rozgardiaszu trzeba zbierać się do hotelu. Dzień się kończy i zmęczenie ogarnia (nie tylko mnie, ale także baterie w aparacie). Po drodze jeszcze na chwilę po prostu trzeba wysiąść, aby zrobić kilka zdjęć Valletcie z drugiego brzegu wyspy. Zdjęcie obok wyjaśnia dlaczego. Nieco się rozpadało, deszcz ustał i można podziwiając zachód słońca maszerować do hotelu… Małe zakupy w przyhotelowym supermarkecie (w tym bardzo taniego i doskonałego zarazem maltańskiego wina, oliwek i owoców morza) i pora powoli kłaść się do snu. Jutro znów intensywny dzień.

Comments

comments