Śladami historii przez Ogród Duńskiego Króla. Przewodnik po Tallinie część II

Obejrzałem punkty widokowe, z których można podziwiać Tallin. Spacer wokół szczytu wzgórza doprowadził mnie ponownie przed Cerkiew pod wezwaniem Aleksandra Newskiego. Kieruję się stąd ku pozostałościom po dawnym murze obronnym. Nie jest już tak okazały dla współczesnych, jaki musiał wydawać się ludziom żyjącym w średniowieczu. Jeden jego element jednak pozostaje niezmienny od wieków i świadczy o dawnej potędze – są nim baszty obronne. Krótki spacer wzdłuż muru doprowadza mnie do jednej z najlepiej zachowanych XIV-wiecznych baszt w tej części Europy zwanej Wieżą Stajenną. Nazwa baszty wzięła się stąd, że tutaj znajdował się punkt zborny dla jeźdźców, którzy przybywali do Tallina, ale nie mogli wjechać do górnego miasta. Tutaj poili konie, opiekowali się nimi i pozostawiali, gdy szli załatwiać sprawy, z którymi przybyli. Od XVI wieku znajdowało się w wieży więzienie. Miejsce to przywrócono do życia, gdy w XIX wieku wykuto obok wieży bramę do dziś stanowiącą wejście do górnego miasta z Ogrodu Duńskiego Króla. Dłuższą chwilę siedzę pod bramą i ruszam niewielkimi schodami do dolnej części ogrodu. Znajduje się tutaj głaz, a na nim wyryta jest data: 15 czerwca 1219 roku. Upamiętnia on wielką bitwę pod Lindanise, w czasie której duński król Waldemar II próbował pobić Estów i zająć Tallin, co też mu się udało. Bitwa ta o ile dla Estończyków ma znaczenie raczej drugorzędne, to jest niezwykle ważna dla świadomości narodowej Duńczyków, gdyż z nią wiąże się legenda o pochodzeniu flagi Danii. Według legendy, kiedy Duńczycy przegrywali, z nieba spadła czerwona flaga z białym krzyżem – Dannebrog (obecna flaga Danii), dając im siłę do dalszej walki. Dannebrog pozostaje najdłużej używaną flagą istniejącego kraju. Kilka zdjęć i kieruję się ku tzw. Wieży Dziewic, czyli Neitsitorn. Trudno wytłumaczyć dlaczego nosi ona taką nazwę. Jedyny związek z kobietami miała ona bowiem taki, że w średniowieczu służyła jako więzienie dla prostytutek. Wyjaśnienie tej sprzeczności odnajdujemy w jednej z legend doby XVI wieku. Zgodnie z jej treścią wieża była więzieniem dla kobiet niechcących podporządkować się woli rodziców, którzy wybierali im małżonków. Zgodnie z legendą każda dziewczyna miała być w wieży przetrzymywana tak długo, aż nie zmieniła zdania i nie poślubiła wskazanego przez rodziców mężczyzny. Legenda mówi także, że znaczna część zamykanych kobiet trzymana tutaj była do końca swego życia. Nie wiemy, kiedy dokładnie ją zbudowano. Pierwsze historyczne wzmianki o niej pochodzą z roku 1737 i wiemy, że wówczas była już istotnym elementem systemu obronnego miasta. Stanowiła ona najważniejszy punkt obrony miasta w czasie oblężenia w 1577, gdy sam Iwan Groźny starał się zdobyć miasto. Została ona wówczas częściowo zniszczona. Po przebudowie w roku 1526 pełniła ona funkcję więzienia, a w XIX wieku… przerobiono ją na mieszkania. W latach 20. XX wieku chętnie zamieszkiwali tutaj artyści, którzy cenili sobie wyjątkowy klimat tego miejsca (zwłaszcza malarze). Ponoć nigdzie nie odnajdywali oni takiej weny twórczej jak właśnie tutaj. Najwybitniejsi artyści estońscy przełomu XIX i XX wieku np. Kristjan Raud czy Karl Burman) mieszkali właśnie tutaj. Obecnie, po remoncie z drugiej połowy lat 70. XX wieku mieści się tutaj klimatyczna kawiarnia. Warto usiąść na tarasie i podziwiać przy aromatycznej herbacie lub kawie panoramę okolicy.

Celem kolejnym na tym etapie zwiedzania starego miasta jest najbardziej znana baszta miejska zwana Kiek in de Kok. Leży tuż obok Wieży Dziewiczej, ale nie można spod wspomnianej wieży podejść do niej bezpośrednio, lecz należy wrócić przez Basztę Stajenną i obejść mury dookoła. Nazwa wieży w języku dolnoniemieckim oznacza „Wejdź do kuchni”. Nazwa wieży wzięła się stąd, że przy jej wysokości (prawie 50 metrów) strażnicy, którzy stali na jej szczycie, doskonale widzieli zaplecze (czyli kuchnię) armii nieprzyjaciela, która oblegała miasto. Pierwsza wieża w tym miejscu powstała w połowie XV wieku i od tego czasu była już tylko rozbudowywana. Była to – od chwili budowy – najpotężniejsza wieża w tej części Estonii. Mieściła prawie 30 armat i tyle samo stanowisk dla strzelców. Wieży jako takiej nigdy nie udało się zdobyć zbrojnie, mimo, że np. Iwan Groźny kilka dni ją oblegał. W połowie XVIII wieku przerobiono ją na magazyn. Sto lat później urządzono tutaj mieszkania dla mieszczan, a w czasie II wojny światowej pełniła ona rolę skarbca dla cennych dóbr kultury. Od 1958 roku jest ona częścią Muzeum Miejskiego i można ją zwiedzać. Bilet kosztuje mnie niecałe 5 euro. Niestety, spacer jest krótki bo zabytki czekają! Największe wrażenie robią oryginalne armaty, części uzbrojenia oraz wystawy prezentujące rolę baszty w historii Estonii.

Po wyjściu z muzeum kroki kieruję ku centrum. Plac Ratuszowy to perełka architektury światowej i… idealne miejsce na obiad. O tym jednak w kolejnym wpisie.

Comments

comments