Trudno znaleźć region świata, który byłby bardziej chrześcijański niż Ameryka Łacińska. Nie chodzi mi w tym miejscu o statystyczną liczbę chrześcijan w stosunku do ogółu społeczeństwa. Co to, to nie. Rzecz raczej w tym, jaki stosunek do religii mają Ci, którzy są jej wyznawcami. W Boliwii nie można być chrześcijaninem „od święta”. Trzeba z niemal mistyczną powagą „zajmować się” religią na co dzień. Pod względem tego, jak ważną rolę w życiu codziennym odgrywa religia z mieszkańcami Boliwii mogliby się równać chyba tylko obywatele państwa Watykan. Z drugiej strony chyba w…