Godzina 11.45 wymeldowuję się z hotelu. Odnajduję autobus na lotnisku. Po 40 minutach docieram do lotniska. Lotnisko cóż, czas się tutaj zatrzymał przed co najmniej kilkunastu laty. Paszport i bilety sprawdzane są w sumie czterokrotnie. Dwukrotnie prześwietlany jest bagaż osobisty, i dwukrotnie trzeba przejść przez bramki. Odnieść można wrażenie, że polityka kadrowa Ukrainy ma na celu zatrudnienie w administracji jak największej liczby osób. Krótka wizyta na strefie bezcłowej, zakup obowiązkowego wielokrotnie tańszego niż w Polsce alkoholu i wsiadam na pokład samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT do Warszawy. Kolejny…