Podróż do Isfahanu, magicznego Isfahanu, miejsca, gdzie tysiące lat historii zostało zamknięte w budowlach, które do dziś skrywają swoje tajemnice, zaczęła się dla mnie na dworcu PKP w Poznaniu. Wysiadam z taksówki i udaję się na pernon — do Wrocławia jadę pociągiem. Czekają mnie dwie nieprzespane noce. Intercity o wdzięcznej nazwie „Cicibor” odjeżdża o 20.53. Kilka minut po 23.00 jestem na miejscu, gdzie spotykam moich towarzyszy podróży. Kolejny etap: autobusem LuxExpress do Pragi. Odjazd 4.45, o 9.30 melduję się w stolicy Czech. Śniadanie w przydworcowej restauracji i z dwoma…