Times Squere i okolice…

dsc_0830Pobudka wcześnie rano. Plan na dziś – zwiedzić centrum Manhattanu. Pierwszem celem jest Theater District. Tutaj przebiega najbardziej znany odcinek słynnego Broadway. Nazywany (od czasu pojawienia się tutaj kin w latach 20tych XX wieku) „ulicą świateł”, do dziś jest jednym z najbardziej znanych symboli Nowego Jorku. Rozpoczynamy spacer a pierwszym napotkanym obiektem jest Paramount Boulding. Obecnie jest to budynek trochę zapomniany. W przeszłości na jego parterze mieściła się sala koncertowa, gdzie regularnie występował Frank Sinatra. Budynek powstał w roku 1927. Charakterystyczne w nim jest to, że ma kształt zwężającej się ku górze piramidy z ogromnym zegarem na szczycie. Idąc dalej napotykamy się na Alwyn Court Apartments. Jest to jeden z najpiękniej dekorowanych płaskorzeźbami budynków w Nowym Jorku. Jego neorenesansową fasadę zaprojektowano w roku 1909.

Fasadę utrzymano w stylu francuskiego króla Franciszka I, którego herb – Salamandra w koronie – zajmuje bardzo eksponowane miejsce na budynku. Najbardziej niezwykłą częścią budowli jest frontowa ściana. Prawdziwym mistrzem malarstwa był Richard Haas. Dowodzi tego fakt, że tak pomalował ściany budynku, że do złudzenia przypominają rzeźbione płaskorzeźby, nie zaś pomalowaną ścianę. Idąc dalej mijamy ufundowaną przez milionera i filantropa Andrewa Cornegie’a słynną Carnegie Hall. Była to pierwsza nowojorska sala koncertowa. Otwarto ją w roku 1891. Jeśli idzie o akustykę to ten wykonany z cegieł i terakoty gmach ma należeć do najlepszych na świecie. Warto wspomnieć, że w dniu otwarcia orkiestrą dyrygował sam Piotr Czajkowski. Kontynuujemy spacer w bardzo mroźnych warunkach. Ponieważ gdzieś straciłem rękawiczki (trudno powiedzieć, gdzie dokładnie) trzeba kupić nowe. Wchodzę do centrum handlowego i po 10 minutach za jedyne 5.99 dolara cieszę się, że nie marzną mi dłonie. Centrum handlowe mieści się przy słynnym Times Squere. Miejsce to słynne jest przede wszystkim z corocznych sylwestrowych relacji. Już dawno nie ma tutaj swojej siedziby New York Times, to nazwa pozostała i przyciąga turystów, chociaż mówiąc szczerze… nie ma tutaj wiele do oglądania. Większość osób z pewnością kojarzy opuszczaną co roku w sylwestra srebrną kulę punktualnie o godzinie 24.00. Tradycja ta sięga roku 1906. Niedaleko mieści się Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud. Po przejściu skweru docieramy do Daiamond Row. Raczej z ciekawości przebiegam wręcz przez tę ulicę. Faktycznie, gdzie nie spojrzeć brylanty w wystawach okiennych. Ta dzielnica jubilerska powstała w latach 30tych XX wieku. Jej powstanie USA zawdzięczają w pewien sposób faszystom niemieckim. W obawie przed represjami dziesiątki jubilerów żydowskiego pochodzenia uciekło z Antwerpii i Amsterdamu (a także innych miast Niderlandów) i osiedliło się tutaj. W niewielkiej odległości można obejrzeć można słynny gmach, w którym mieścił się Bryant Park Hotel. Wzniesiono go w 1924 roku. Budynek dzięki czarnemu odcieniowi z elementami złotymi oraz bardzo smukłej konstrukcji przez dziesięciolecia górował nad okolicą. Tuż obok znajduje się imponujący gmach New York Public Library. W chwili budowy – w roku 1897 był to niezwykle innowacyjny projekt. Ówczesny dyrektor biblioteki wymógł na projektantach, aby budynek był bardzo przestronny i nie przytłaczał ciasnotą.  Rzeczywiście architekci wywiązali się w pełni z postawionymi przed nimi zadania. Gmach biblioteki jest uważany za najdoskonalszy przykład architektury nowojorskiej w stylu Beaux Arts. Szczególne wrażenie robi gigantyczna czytelnia. Zgromadzono tutaj ponad 7 milionów książek. Mimo tego ogromu biblioteka szczyci się tym, że każde zamówienie jest realizowane w czasie nie przekraczającym 10 minut. Nie dziwi więc fakt, że jest ona wręcz oblegana przez studentów i naukowców. Od samego przeglądania katalogu może zakręcić się w głowie. Czytelnia czasopism prenumeruje ponad 11 tysięcy tytułów z ponad 130 krajów. Obejrzeć tutaj można prawdziwe unikaty, np. napisaną własnoręcznie przez Jeffersona Deklarację Niepodległości (właściwie to jej projekt). Po obejrzeniu biblioteki… mała tragedia. Rozładowuje się bateria w aparacie. Trzeba biec do hotelu naładować. Po drodze zakupy, aby bezczynnie nie marnować czasu. Po naładowaniu baterii ruszamy dalej, ale o tym już będzie w kolejnym wpisie…

Comments

comments