Valletta – stolica Malty. Akt pierwszy

dsc_2992Zwiedzanie Valletty to przygoda sama w sobie. Poza tym, aby ponownie przyjrzeć się maltańskiej stolicy mieliśmy też zadanie „bojowe” – sprawdzić jak w praktyce spisuje się plan miasta jaki zamieścimy w przewodniku turystycznym po Malcie, który ukaże się niedługo w Księgarni Globtrotera. Był to trochę dodatkowy stres – czy graficy poradzili sobie ze stworzeniem planu miasta na podstawie dostarczonych materiałów? Okazało się, że wyszło świetnie. Zwiedzanie rozpoczynamy od Placu Kastylii – w miejscu gdzie łączy się on z ulicą Merchants. Nazwa tej ulicy jest jedyną w stolicy Malty, która przetrwała czasy Napoleońskie. Gdy cesarz Francuzów zatrzymał się tutaj w swojej wyprawie do Egiptu – mieszkał w Palazzo Parisio – stwierdził, że jest to ulica „handlowa”. Nazwa przełożona na angielski przetrwała do dnia dzisiejszego mimo, że Brytyjczycy po tym jak usunęli wojska francuskie z wysp bardzo dokładnie starali się usunąć wszystko co z związane z Napoleonem. Po prawej stronie placu znajduje się kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej. Został on zbudowany, po tym jak wojska tureckie zostały pokonane w czasie tzw. Wielkiego Oblężenia Malty w XVI wieku. Joannici wierzyli, że Maryja zapewniła im zwycięstwo. Na lewo od placu znajdują się piękne Górne Ogrody Barakka (tam powstało wideo promujące przewodnik po Armenii), które są zazwyczaj oblegane przez turystów z uwagi na fakt, że rozpościera się z nich przepiękny widok na wyspę i port. Wróćmy jednak do ulicy Marchants. Niemal każdy budynek na niej to zabytek o kolosalnym znaczeniu historycznym. Spacer ulicą Marchants to prawdziwa podróż w przeszłość. Więcej o niej piszę w przewodniku po Malcie, który można obejrzeć o TUTAJ. Na samym jej początku po lewej stronie znajduje się kościół pod wezwaniem Najświętszej Panienki Zwycięskiej. Został on zbudowany po tym jak joannici pokonali wojska tureckie po tzw. Wielkim Oblężeniu Malty w XVI wieku. Wróćmy jednak do ulicy handlowej. Spacerując nią mijamy oprócz straganów zabytki, które nie tylko przyciągają uwagę, ale z historycznego punktu widzenia są wręcz bezcenne. Dochodzimy do skrzyżowania z ulicą Meliteny i patrząc w lewo w tę ulicę widzimy Auberge d’Italie. Na parterze znajduje się informacja turystyczna, gdzie można znaleźć wselkie informacje niezbędne w zwiedzaniu wyspy. Oprócz mapek mamy mnóstwo folderów (część reklamowych, które namawiają, aby zamówić rejs statkiem czy przelot motolotnią) oraz można zakupić pamiątki związane z wyspą. Mijamy pałac i ulicę Meliteny, a zaraz za nią po prawej stronie dostrzegamy inny imponujący gmach – to Palazzo Castellania. Dalej znajdują się dwa miejsca związane ze świętym Dominikiem: Kościół oraz Bazylika pod jego wezwaniem. Dochodzimy do końca ulicy i jest okazja, aby przyjrzeć się fortyfikacją. Najważniejszą ich częścią jest słynny Fort Świętego Elma. Obok znajduje się Muzeum Wojskowe. Muzeum obejmuje czasy pierwszej oraz drugiej wojny światowej – przynajmniej teoretycznie. W praktyce I wojnie światowej poświęcono niewiele miejsca. Większość ekspozycji obejmuje II wojnę światową widzianą z maltańskiej perspektywy. Pamiętać trzeba, że Malta była chyba najczęściej bombardowanym obszarem w tej części świata w czasie II wojny światowej. Spacer dość krótki, a trwa karnawał. Pora coś zjeść i oddać się obserwacji jak maltańczycy, którzy są podobno najbardziej katolickim krajem w Europie bawią się zanim nastanie jedno z najważniejszych świąt w roku na wyspach – środa popielcowa.

Comments

comments