Z wizytą na farmie słoni…

Do mojego lokum w parku narodowym dotarłem około godziny 15tej. Ku mojemu zaskoczeniu dostałem bardzo wygodny pokój  w ślicznym ogrodzie. Zaskoczenie wynikało z faktu, że była to najtańsza kwatera jaką znalazłem. Zjadłem lunch i po krótkim odpoczynku ruszam obejrzeć hodowlę słoni. Dotarcie do niej nie było najprostszą sprawą, dość powiedzieć, że w czasie owego docierania straciłem jedyne okulary przeciwsłoneczne. Najpierw jazda po bardzo złej drodze (jeśli można to drogą nazwać) do rzeki. Potem wydłubaną z jednego pnia drzewa łodzią na drugi brzeg (łodzią dość niestabilną trzeba dodać) i spacer w błocie. W końcu docieram do ,,farmy’’ słoni. A na farmie:

Comments

comments