Zwiedzić Kijów w 48 godzin — część druga

Obiad niedaleko placu Sofijskiego i wracam do zwiedzania. Sam plac to jedno z najstarszych miejsc w Kijowie, bo funkcjonował już za czasów Rusi Kijowskiej. Był on wówczas określany jako „pole poza miastem”. Przy nim zbudowano w roku 1036 monaster Sofijski i od niego urobiono nową nazwę. W roku 1888 na placu zbudowano sporej wielkości pomnik Bohdana Chmielnickiego i od tamtej pory jest on nazywany często „placem Chmielnickiego”. Staję pod pomnikiem i staram się dostrzec zamysły artysty. Hetman kozacki wskazuje buławą na Moskwę. Wyobrażono go na koniu, który stoi na szczycie kurhanu. Odsłonięcie pomnika było kulminacyjnym elementem obchodów 900-lecia chrztu Rusi. Pomnik miał pierwotnie dominować nad placem i stać na cokole. Niestety zbiórka publiczna na jego budowę przyniosła kilkakrotnie mniej środków, niż przewidywano i zamiast cokołu usypano kurhan. Obecnie nad placem dominuje Sofia Kijowska — jeden z najpiękniejszych zespołów klasztornych na Ukrainie. Wchodzę od ulicy Włodzimierskiej przez imponującą bramę. Kupuję bilet, który upoważnia także do wspięcia się na dzwonnicę i ruszam zwiedzać. Kompleks został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Tradycja mówi, że zbudowano go w miejscu, w którym księżna Olga wzniosła monastyr, po tym jak wróciła z pielgrzymki do Konstantynopola w roku 955. Obecną świątynię miał ufundować Jarosław Mądry w roku 1017, po tym jak pokonał wojska Pieczyngów. Trudno powiedzieć, kiedy ukończono budowę. Pewnym jest, że w roku 1018 musiała już istnieć tutaj jakaś pokaźna świątynia, gdyż przed jej bramami miał Świętopełk witać wojska Bolesława Chrobrego. Kompleks zawsze odgrywał istotną rolę nie tylko religijną, ale także polityczną i edukacyjną. Tutaj znajdowała się pierwsza w historii Rusi Kijowskiej biblioteka. Centralnym punktem świątyni jest Sobór Sofijski. Zbudowano go do połowy XI wieku. Jest on uważany za modelowy przykład budowli sakralnej Rusi Kijowskiej. Nazwa pochodzi o kościoła Hagia Sophia w Konstantynopolu. Sobór wieńczy aż 19 kopuł. Liczba ta imponuje, ale warto podkreślić, że do XVIII wieku kopuł było aż 25 (częściowo budowla się zawaliła, a gdy ją odrestaurowywano, zmieniono plan świątyni). Po wejściu do środka w oczy rzucają się mozaiki, zwłaszcza Chrystusa Pantokratora i Ojców Kościoła. Najstarsze pochodzą z XI wieku. Oprócz scen religijnych przedstawiono tu także (co jest unikatem na skalę światową) sceny prezentujące istotne wydarzenia polityczne, np. ceremonialną procesję Jarosława Mądrego czy też wizytę księżnej kijowskiej Olgii w Konstantynopolu na dworze cesarza Konstantyna Porfirogenety. Spacerując po cerkwi, natrafiam w końcu na imponujący sarkofag, w którym złożono ciało Jarosława Mądrego. Jest to jedyny zachowany grobowiec książąt kijowskich. Źródła pisane wskazują, że swoje sarkofagi mieli tutaj Wsiewołod, Rościsław i Włodzimierz Monomach. Ten, który mam szczęście oglądać, pochodzi z VII wieku. Obejrzawszy cerkiew, ruszam na dzwonnicę. Rozpościera się stąd piękny widok na miasto — można zrobić kilka zdjęć. Po obfotografowaniu okolicy jeszcze krótki spacer po kompleksie monastyru. Zwiedzam cele mnichów, tzw. Małą Sofię, dom metropolity i zamurowaną bramę Zabrowskiego.

Opuszczam kompleks i kieruję się ulicą Włodzimierską na dalszy spacer. Mijam dawny Gubernialny Urząd Ziemski, w którym obecnie mieści się siedziba Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Gmach wzniesiono w 1913 roku wg projektu słynnego petersburskiego architekta Włodzimierza Szczuko, a kamień węgielny pod ten gmach osobiście położyła wdowa po zamordowanym w Kijowie premierze Rosji, Olga Stołypina. Obecnie gmach nie ma dobrej prasy — powszechnie kojarzy się z siedzibą KGB. Idąc dalej, mijam hotel Praga. Obecnie stanowi on cień swojej dawnej świetności, a wiedzieć trzeba, że w najlepszych latach chętnie bywali tutaj pisarze i poeci. Najbardziej znanym z nich był z pewnością Jarosław Haszek, który mieszkał w hotelu aż dwa lata (1916-1918), pisząc słynne „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. To właśnie w Kijowie w 1917 roku ukazała się powieść „Dobry wojak Szwejk w niewoli”, która stanowiła zapowiedź czterotomowego dzieła, które przyniosło autorowi międzynarodową sławę.

Ulica Włodzimierska kończy się na obszernym placu, który jest zdominowany przez słynną Złotą Bramę. Ma ona (teoretycznie) być rekonstrukcją wjazdu do miasta, który istniał tutaj za czasów Jarosława Madrego. Brama składa się z dwóch poziomów — na górnym znajdować się miała cerkiew. Bramę zrekonstruowano w roku 1982 w ramach obchodów 1500-lecia założenia miasta (legenda mówi, że Kijów założono w 482 roku).

Kieruję się ku centrum miasta — ku najbardziej znanej ulicy Kijowa (a przynajmniej tak chciałyby ją widzieć władze miasta), Zjazdowi św. Andrzeja. Ulica jest intensywnie remontowana i rzeczywiście — za kilka lat być może stanowić będzie jedną z najpiękniejszych na Ukrainie. Ulica ta od wieków miała duże znaczenie. Łączyła bowiem dwa główne centra osadnicze: książęcą Górę Starokijowską (czyli górne miasto) z „Padołem”, czyli miastem dolnym, gdzie mieszkali rzemieślnicy. Nazwę ulicy zaczerpnięto od barokowej cerkwi, która jest jedną z wizytówek miasta. Wzdłuż ulicy mnóstwo straganów, sklepów z pamiątkami. Przedzieram się przez nie (czasami dosłownie) i wspinam się po stromych schodach, aby obejrzeć cerkiew św. Andrzeja. Wspaniała barokowa budowla zbudowana została w latach 1747–1753, a jej wyróżnikiem są zielone kopuły. Wzniesiono ją, aby uświetnić wizytę, którą w Kijowie złożyła caryca Elżbieta. Całością prac kierował najwybitniejszy ówczesny architekt rosyjskiego baroku Francesco Bartolomeo Rastelli. Z uwagi na wkomponowanie w krajobraz okolicy, wykorzystanie każdego centymetra przestrzeni i niezwykłą urodę uważa się tę cerkiew za jedno z najwybitniejszych dzieł Rastelliego, który budował tak znane gmachy jak np. Pałac Zimowy w Petersburgu. Idąc nieco dalej natrafiam na muzeum, które urządzono w pracowni jednego z najbardziej znanych ukraińskich rzeźbiarzy — Iwana Kawaleridze. To on wyrzeźbił m.in. monumentalny posąg Jarosława Mądrego koło Złotej Bramy. Kilka zdjęć i wkraczam w progi innego muzeum — chyba najbardziej znanego Kijowianina, Michaiła Bułhakowa. Urządzono je w domu, w którym pisarz mieszkał. Oprócz części „literackiej” zwiedzić można także gabinet lekarski, gdzie praktykował autor Mistrza i Małgorzaty.

W muzeum spędzam stanowczo zbyt dużo czasu… dzień dobiega końcowi. Pora wracać do hotelu, uporządkować zdjęcia i wpis na blog. Jutro dalsza część Kijowa.

Comments

comments