
Wysiadam z kilkuminutowym opóźnieniem z wygodnego, jadącego tylko dwie godziny pociągu do Agry. Podano nam w pociągu śniadanie, kawę, herbatę. Komfortowo a przy tym tanio. Swoje kroki kieruję do postoju dla motoriksz. Płacę 52 rupie w pre-paid i jedziemy do centrum. Kilka odwiedzonych hoteli i za 175 rupii od osoby dostaję pokój z widokiem na Taj Mahal z restauracji umieszczonej na dachu naszego locum. Gdy jest się w Agrze trudno nie odnieść wrażenia, że cała turystyka wokół Taj Mahalu się toczy. Inne zabytki są jakby w cieniu. Cóż, dla turysty Taj jest drogi – 750 rupii od osoby. Idziemy dnia pierwszego. Czym właściwie jest ten najbardziej znany indyjski zabytek? Wydaje się, że rację miał. R. Tagore, który powiedział kiedyś, że Taj Mahal „jest łzą na policzku wieczności”.
Budowla jest doskonała zarówno w swym założeniu jak i proporcjach. Jej wyjątkowość nie wynika tylko z walorów artystycznych lecz także historii, jaka się za nią kryje. Całość powstawała 20 lat. Do mauzoleum prowadzą trzy bramy przez które wchodzi się do Jilaukhana (rodzaj podjazdu otoczonego arkadami). Widać z niego dwa dziedzińce, z których wschodni obecnie używany jako centrum dla odwiedzających. Najogólniej rzecz biorąc miało ono stanowić grobowiec dla żony szacha Dżahana. Jest to na pewno najbardziej znany zabytek Indii, nazywany też czasami poematem w marmurze. Trudno przedstawiać go bliżej nie rozpisując się za bardzo, lepiej pokazać na zdjęciach jego okazałość: