
Plan kolejnego wyjazdu gotowy! Cel zaś jest jeden – sprawdzić w praktyce jak wygląda przygotowany przeze mnie przewodnik turystyczny po Azerbejdżanie i Górskim Karabachu oraz drugi przewodnik: po Armenii.
Nie jest to trasa łatwa. Najpierw lot przez Moskwę do Baku. Podróż z przesiadkami potrwa około 9 godzin. Różnica czasu oraz latanie nocą nie jest najprzyjemniejsze, ale czego się nie robi, aby zobaczyć nowe miejsce! Zatem najpierw Baku potem centralny Azerbejdżan. Region ten jest nie tylko ciekawy historycznie, ale także bardzo trudno dostępny dla turysty. Z jednej strony trudno tutaj dojechać a z drugiej bliskość zmilitaryzowanego Górskiego Karabachu skutecznie odstrasza turystów. Następnie trasa podróży będzie przebiegać przez Gruzję (tym razem będzie ona wyłącznie krajem tranzytowym) do Armenii. Mam nadzieję, że uda się zobaczyć to czego rok temu się nie udało. Celem będzie przede wszystkim Górski Karabach. O region ten toczy się od prawie 20 lat konflikt (także zbrojny między Azerbejdżanem i Armenią. Od 2008 roku jest jednak względnie spokojnie. Historycznie region ten jest niezwykle interesujący. Ze względu na swoje odseparowanie zachowało się tutaj sporo zabytków rzymskich, greckich, arabskich, bizantyjskich oraz z okresu Średniowiecznej Gruzji. Najciekawszym etapem będzie oprócz Górskiego Karabachu wizyta w tych częściach Azerbejdżanu, które w przewodnikach turystycznych stanowią „białą plamę”. Niestety 3 tygodnie to dość mało, aby wszystko ponownie obejrzeć i sprawdzić. Trochę szkoda mi czasu jaki potrzebny będzie na to, aby przejechać z Baku do Erywania (24 godziny jazdy). Niestety oba kraje nie utrzymują stosunków dyplomatycznych i granice są zamknięte. Trzeba więc jechać przez Gruzję. Mimo to jestem dobrej myśli. Jeszcze tylko trzeba zreperować suwak w plecaku i można jechać! Relacja jak zwykle w serwisie https://www.davidiacus.pl.