Autobus do Asunción

Foz do Iguaçu to miasto ciekawe. Swoją specyfikę i koloryt zawdzięcza przede wszystkim temu, że leży przy granicy z Paragwajem. Oba kraje oddziela rzeka Parana (widok z brazylijskiego brzegu na Paragwaj zdjęcia niżej). Na jej prawym brzegu leży Foz, a na lewym miasto Ciudad del Este. Obie miejscowości łączy zbudowany w latach 1960-1965 most przyjaźni. Most jest w istocie szlakiem przemytniczym na skalę ogromną. Paragwaj jest krajem tańszym od Brazylii. Różnice w cenach są bardzo duże. Wystarczy powiedzieć, że w brazylijskim Fozie jest tylko jeden supermarket i praktycznie nie ma w nim innych sklepów spożywczych. Jest po tej stronie za to mnóstwo aptek oraz sklepów określanych mianem “Farmacia” gdzie kupić można wszystko, co z szeroko rozumianą chemią związane (środki czystości, środki higieny, itp., itd.).

Pobudka wcześnie rano, śniadanie. Smaczne i obfite. Duży wybór mimo, że “hotel” ma jedną gwiazdkę i nadpalone ściany z zewnątrz. Trzeba się powoli zbierać. Do mostu, na którym znajduje się granica trzeba dojść pieszo. Jest to jakieś 3km. Niby niedaleko, ale dwa plecaki robią swoje. Upał, trzeba dźwigać dużo płynów bo nie wiadomo czy będzie gdzie kupić. Po dojściu do mostu wystarczy wmieszać się w tłum “mrówek” i niesionym przez morze ludzi przejść przez most. Na jego środku belki zostały podpisane, pomalowane i wyznaczają granicę Brazylii i Paragwaju. Dwie kontrole graniczne nie stanowią problemu. Szybkie i bez zbędnych formalności. Jako, że ani do Brazylii ani do Paragwaju wizy nie są Polakom potrzebne cała kontrola sprowadza się do przybicia pieczątki. Ciudad del Este jest miastem dość specyficznym. Stanowi ono jeden wielki, niekończący się bazar (zdjęcie obok). Mimo, że wydaje się, że panuje tutaj chaos, to można dość szybko się odnaleźć. Zaraz przy punkcie kontroli granicznej znajduje się informacja turystyczna. Można dostać mapę miasta (bardzo dobrą) i dowiedzieć się, jak dostać się to stolicy. Naprzeciwko, w dużym centrum handlowym stanowiącym połączenie kasyna z free duty shop, można wymienić walutę. Najbardziej opłacalna jest wymiana dolara amerykańskiego (o czym niestety przekonałem się na miejscu). Do dworca (jakieś 4 km) trzeba iść pieszo. Zajmuje to sporo czasu, upał. Ponad 40 stopni w cieniu. Ponad 30 kg. na grzbiecie. Po drodze można obserwować życie miasta, a jest na co patrzeć. Ludzie jedzą, piją śpią na ulicach a przede wszystkim handlują. Dworzec jest instytucją zorganizowaną bardzo dobrze (nawet wi-fi jest dostępny za darmo ). Kupno biletu do stolicy nie stanowi problemu. Przewoźników jest wielu a ceny wahają się od 40 do 100 tysięcy guarani (1 zł = około 1400 guarani). BIlet kosztuje mnie 60 tys. guarani, a autobus odjeżdża za 10 min. Próby negocjacji ceny na nic się zdają. Szybki zakup, biegiem do autobusu i jedziemy. Droga zajmuje ponad 6 godzin. Można w tym czasie próbować się zaprzyjaźnić ze współtowarzyszami podróży (zazwyczaj nie stanowi to problemu ). Autobus jest wygodny, klimatyzowany, ale cóż z tego, skoro zatrzymuje się często, a ostatnie półtorej godziny to w istocie wjeżdżanie do zatłoczonego Asunción. Na przystankach wsiadają i wysiadają handlarze wszystkim. Kupić można jedzenie, picie, uniwersalnego pilota do TV… W końcu udaje się dotrzeć. Autobus miejski (koszt 2600 guarani) jedzie z pod dworca pod hotel. Udaje się dotrzeć, można odpocząć, iść spać… Jutro zwiedzanie stolicy Paragwaju.

Comments

comments