Z Lehu do Delhi…

Korzystam z kupionego wcześniej za 40 dolarów za osobę biletu z Lehu do Delhi. Droga, którą lądem pokonuje się w 4 dni, samolotem zajmuje godzinę i dziesięć minut! Co prawda nasz samolot linii KingFisher nie wyglądał zbyt solidnie, w czasie startu kilkakrotnie wpadał w dziury w pasie startowym (!), serwowane na pokładzie jedzenie (płatne dodatkowo niecałe 4 dolary) cuchnęło alkoholem (efekt sfermentowanych owoców podanych na deser), ale mimo wszystko dotarliśmy bezpiecznie. Dodać trzeba, że bezpiecznie nie znaczy wygodnie, bo miejsca w samolocie jest jak na lekarstwo (w porównaniu z tą linią tani Ryanair to klasa business jeśli chodzi o ilość miejsca na nogi). Lądujemy na lotnisku imienia Indiry Gandi w Delhi i kupuję taksówkę prepaid do dworca kolejowego w New Delhi (moim celem jest znalezienie hotelu w miarę blisko dworca, aby przy odjeździe na taksówce zaoszczędzić) płacąc za nią 320 rupii. Cóż, nie jest to bardzo tanio, ale do dworca jest z 20 km więc chyba warto wydać te 21 zł. Dzięki temu, że proszę o dostarczenie na dworzec, taksówkarz nie próbuje wcisnąć mi hotelu. Będąc w okolicach dworca zaczynam się rozglądać za hotelem. Opędzając się od pośredników i naciągaczy znajduję hotel z pokojem za 100 rupii za dobę! Biorę dwie (potem trzeba będzie dobrać kolejną) noce. Hotel wychodzi mnie około 7 zł za dobę. Mając hotel czas rozpocząć starania o zakup szeregu biletów na pociągi, tak, aby do końca wyjazdu starczyło. Niestety, daję się namówić spotkanemu przed dworcem pośrednikowi na wizytę w agencji turystycznej jego znajomego. Za 6 biletów ów jegomość zażądał 26000 rupii! W drugiej agencji cena spadła do 19000! Cóż wracam na dworzec odpędzając się rękami i nogami od naciągaczy i pośredników. Udaje mi się znaleźć biuro sprzedaży biletów dla obcokrajowców i po około godzinie czekania wypełnionej wypełnianiem dokumentów (trzeba wpisać numer pociągu, dokładną nazwę, szereg innych danych) mam bilety! Za 3 bilety relacji Delhi-Agra-Varanasi-Nagpur płacę zaledwie niecałe 1000 rupii na osobę. Z tych trzech pociągów dwa to pociągi nocne, co pozwoli na noclegach zaoszczędzić. W sumie więc bilety nie są drogie no i pozostaje duma, że wszystkich oszustów, pośredników, naciągaczy itp. udało się ominąć i samodzielnie zdobyć bilety. Mając bilety wracam do hotelu. Niestety, ale nie ustają moje problemy z żołądkiem. Drugi dzień bez jedzenia o samej wodzie dobiega końca. Uroki choroby wysokościowej, tak to już jest jeśli bez aklimatyzacji człowiek chodzi po 4 tysiącach metrów. Organizm wyrzuca z siebie wodę wszelkimi sposobami, czego doświadczam w pełni. Żartuję, że drugi dzień głodówki i picia wody mineralnej sprawi, że po pierwsze schudnę a po drugie zaoszczędzi się na kosztach wyżywienia w podróży   .

Jutro czeka zwiedzanie, bardzo intensywne… Trzeba więc iść spać…

Comments

comments