Zwiedzając Hiszpanię w drodze na samolot do Polski…

zrzut-ekranu-2013-08-25-o-18-50-26Wczesna pobudka, bardzo wczesna. Fakt, że niedługo trzeba będzie wrócić do Polski sprawia, że jakoś człowiek chce nacieszyć się jak najbardziej, jak najpełniej, każdą chwilą w Barcelonie. Autobus do Tossa de Mar kosztuje 12 euro. Startuję ze stacji Estacio del Nord w Barcelonie. W Tossa de Mar sprawa jest już prosta, dworzec autobusowy jest jeden. Na miejscu jestem przed godziną 10:00. Docieram pod adres Av. del Pelegrí, 5 – 13. Mieści się tam całkiem nieźle zachowana rzymska Turissa, zwana też Els Ametllers. Pozostałości zostały odkryte w 1914 roku, przez dra Ignasi Melé. Willa położona była na wschodnim zboczu  wzgórza, tym samym zwrócona w stronę morza. Stanowi doskonały przykład połączenia zabudowań gospodarczych (wytwarzano tu wino w dużej ilości), które znajdowały się na poziomie widocznym z ulicy, oraz zabudowań mieszkalnych, które zobaczyć możemy wspinając się po zaaranżowanych prowizorycznych drewnianych schodkach. Znalezisko datowane jest na okres od I w. przed Chrystusem po VI w. po Chrystusie. Część wykopalisk została przeniesiona do Muzeum Miejskiego, dsc01146które mieści się w murach starego miasta, Vila Vella, do którego zmierzamy.  Na przeciwko Els Ametllers znajduje się Casa Cultura, czyli dom kultury zwany też Hospital de Sant Miquel. Wybudowany w 1773 roku stanowił wypełnienie ostatniej woli Tomàsa Vidala Rei, uznawanego za jednego z pierwszych indianos, czyli Katalończyków, którzy w poszukiwaniu lepszego życia i szybkiego zarobku udawali się do kolonii w Ameryce Łacińskiej, a potem wracali do ojczyzny z ogromnym majątkiem lub z równie wielkimi długami. Vidal podróżował do Ameryki prawdopodobnie jeszcze przed 1765 r. kiedy król Karol III wydał zezwolenie na handel z koloniami. Większość swojego majątku Vidal przeznaczył na budowę dwukondygnacyjnego szpitala dla biednych, który od 1984 roku służy mieszkańcom Tossa de Mar jako dom kultury. Idziemy przed siebie Av. Pelegri, po kilkudziesięciu metrach skręcamy w lewo, w Carrer la Guardia, potem Carrer del Socors, gdzie mijamy malutką kapliczkę Mare de Deu del Socors (pisownię sprawdź) ufundowaną w XVI w. przez marynarza Antonio Caixa w podzięce za uratowanie życia w katastrofie statku. Początkowo była to kaplica przydrożna, postawiona w miejscu dawnego krzyża granicznego przy drodze z Lloret de Mar do Girony, w XVIII w. przeniesiono ją na miejsce, w którym znajduje się do dziś. Idziemy w stronę morza. Niedługo naszym oczom ukazują się mury Vila Vella. Najstarsza część murów obronnych, które górują nad całym miastem, pochodzi z XII wieku, ich obecny kształt pochodzi z wieku XIV. Są to jedyne tak dobrze zachowane nadmorskie mury obronne w Katalonii. Zwiedzanie ich rozpoczynamy od górnej bramy. Idziemy wzdłuż wybrzeża, droga prowadzi nas sama zapewniając przy okazji przepiękne widoki na morze i miasteczko. Do słynnej bitwy pod Lepanto miasteczko było nękane napadami piratów dlatego też mieszkańcy zajmujący się głównie marynarką i rybołówstwem postanowili wybudować swoje miasto na klifie nad samym morzem otaczając je murami obronnymi z wieżami obserwacyjnymi. Vila Vella to sam naturalny urok Costa Brava z wąskimi uliczkami i kamiennymi domami. Przez wielu Tossa de Mar uważana jest za najpiękniejsze miasteczko tej części wybrzeża.

282Mijamy kościół pod wezwaniem św. Wincentego, a raczej to co z niego zostało. Świątynia została bowiem zniszczona w wyniku wybuchu prochu w trakcie inwazji napoleońskiej, kiedy to służyła za jego magazyn. Miasto nie pozostało bez kościoła, ponieważ w wieku XVIII, kiedy zaczęło rozrastać się poza Vila Vella, wybudowano poza murami piękny barokowy kościół również pod wezwaniem św. Wincentego, który jest zresztą widoczny z Vila Vella. Mijamy również posąg z brązu. To Ava Gardner. Związana z Tossą nie tylko przez to, że w 1950 roku kręciła tutaj film „Pandora i Latający Holender”, który rozsławił miasto (w filmie nosiło ono nazwę Esperanza), ale również dlatego, że tutaj rozpoczęła się jej przygoda z Hiszpanią i Katalonią. Ava lubiła tutaj wracać, fascynowała ją corrida, romansowała ze słynnymi matadorami. Mieszkańcy Tossa de Mar nazywają ją dziś królową swojego miasta. Warto poświęcić jeszcze kilka słów wspomnianej wyżej superprodukcji z 1951 roku. Jest to filmowa adaptacja legendy o Latającym Holendrze. W małym hiszpańskim miasteczku Esperanza pojawia się Hendrick van der Zee, tajemniczy kapitan jachtu. Pandora jest piękną kobietą, dla której niejeden mężczyzna mógłby zabić. Nigdy jeszcze nie kochała naprawdę, zaczyna jednak odczuwać pewne uczucie względem kapitana. Okazuje się, że Henrick jest Latającym Holendrem, wyklętym przez Boga XVII-wiecznym żeglarzem, który błąka się po morzach. Jedynie gotowa za niego umrzeć kobieta może go uratować.

dsc01032W końcu docieramy na szczyt, gdzie do XVIII w. znajdował się zamek wybudowany z rozkazu opata Ramona de Bergi w XII w. Dziś znajduje się w tym miejscu wciąż działająca i unowocześniona latarnia morska oraz muzeum. Schodząc w dół trafiamy do muzeum miejskiego, gdzie oprócz porzymskich pozostałości z Els Amatller, możemy zobaczyć obraz, który miastu podarował mieszkający i tworzący w nim Marc Chagall. Obraz nosi nazwę „Niebiański skrzypek” i inspirowany był samym miasteczkiem. Pod koniec XIX i na początku XX wieku ściągało tu wielu artystów, Tossa de Mar to znakomity plener. Schodząc dalej w dół docieramy do Bramy Dolnej i wychodzimy ze starego miasta wprost na XVIII i XIX-wieczną zabudowę nowego miasta.

Trzeba powoli zbierać się do Girony… rano samolot i powrót do Polski. Przygoda hiszpańska, bardzo krótka i bardzo intensywna zakończyła się… A już niedługo będę wracać na półwysep Iberyjski. Znacznie dłuższą trasą, trasą północną, celem będzie Santiago de Compostela…

Comments

comments