Izrael dzień pierwszy czyli 48 godzin bez snu!

Lot do Izraela kupiony został okazyjnie. Bardzo tani bilet nie pozwolił nie skorzystać z okazji. Niestety, samolot Polskich Linii Lotniczych LOT w Tel Awivie wylądował o godzinie 3.30 nad ranem. Pierwszy autobus z Lotniska do Jerozolimy odjeżdża o 6.00. Najpierw trzeba jechać jakieś 12 minut autobusem przypominającym darmowy lotniskowy Schedule Bus, a potem przesiąść się w normalny autobus do Jerozolimy. Podróż trwa około godziny. Ogromnym plusem jest to, że autobus zatrzymuje się na centralnym dworcu autobusowym. Pozwoliło to przesiąść się na kolejny autobus jadący do Masady. Jest to twierdza nie do zdobycia. Leży na płaskowyżu, do którego dostępu bronią niemal pionowe, kilkusetmetrowe zbocza. Miejsce to ma niezwykle ciekawą historię. W roku 40 przed Chrystusem, późniejszy król Judei Herod, uciekając po przegranej potyczce przed Partami schronił się na szczycie płaskowyżu. Zatem przypadek sprawił, że odkrył miejsce idealnie ufortyfikowane. Herod objął tron w roku 37 przed Chrystusem. Do roku 31. rozbudował twierdzę, dokładając niedostępnemu płaskowyżowi mury obronne. Kilkanaście lat później Rzymianie docenili walory obronne Masady i umieścili tutaj swój garnizon. Miejsce to jednak najbardziej znane jest z dramatycznej obrony w czasie tzw. powstania żydowskiego w roku 73 naszej ery. Historię tę znam z relacji Józefa Flawiusza. Twierdzy bronili Zeloci z Eleazarem ben Jairem na czele. Oblężeniem dowodził wódz rzymski Flawiusz Silwa. Rzymianie mieli do dyspozycji 5000 żołnierzy regularnych i prawie 10000 niewolników. Kiedy Zeloci dostrzegli bezcelowość dalszej obrony przystali na propozycję zbiorowego samobójstwa, wysuniętą przez ben Jaira. Każdy mężczyzna zabił żonę i dzieci, następnie wylosowano dziesięciu zelotów, którzy zabili pozostałych mężczyzn, z tych wybrano jednego, który zabił pozostałych i wreszcie popełnił samobójstwo. Pozostawiono nietknięte zapasy żywności, aby Rzymianie wiedzieli, że nie wzięli twierdzy głodem. Flawiusz podaje liczbę 960 obrońców, którzy odebrali sobie życie. Ocalały dwie kobiety z pięciorgiem dzieci, ukryte w kanale. Po zdobyciu Masady przez jakiś czas znajdował się w niej rzymski posterunek. Potem przebywali w niej bizantyjscy mnisi (pozostały po nich szczątki niewielkiego kościoła). Po najeździe Perskim mnisi już nie wrócili w to miejsce, a Masada od VII wieku nie była zasiedlona. Zdjęcia pokazują, że miejsce to do dzisiaj robi wrażenie…

dsc_0351Z Masady ruszam nad Morze Martwe. Jest ono symbolem Izraela równie znanym jak np. Ściana Płaczu. Prawdą jest, że w tym morzu każdy potrafi pływać, bo wystarczy przysiąść w wodzie i już się jest na powierzchni. Mało kto jednak wie, że trudno w wodzie przy pierwszym kontakcie wytrzymać. Bardzo wysokie zasolenie sprawia, że prawie żadne istoty żywe w nim nie pływają (stąd nazwa ,,Martwe’’). Konsekwencją tego jest fakt, że najmniejsze zadrapanie, stłuczenie, skaleczenie na skórze po wejściu do Morza piecze niemiłosiernie. Drugi problem polega na tym, że trudno w nim dłużej przebywać (sól niszczy i wysusza skórę) a po wyjściu trzeba biec pod prysznic. Mimo to warto… chociażby na kilkanaście minut!  Autobus do Jerozolimy kosztuje tyle samo co do Masady – 42 szekle w jedną stronę. W Jerozolimie melduję się po 18tej. Znalezienie hotelu zajmuje około godziny (trzeba wspiąć się na Górę Oliwną), a po dotarciu przebieg zdarzeń wygląda następująco: prysznic, jedzenie i spać! Jutro czeka mnóstwo zwiedzania bo kroki skieruję do Betlejem…

Comments

comments