
Drugiego dnia spacer rozpoczynamy od sprawdzenia czy Dunaj jest modry. Ocenić możecie to sami na załączonym obrazku. Wracając natrafiłem na śliczny kościół przypominający swym wyglądem średniowieczny pałac. Usilne próby wejścia do środka niestety zakończyły się niepowodzeniem. Kieruję się ponownie do centrum. Po drodze natknąłem się na dom w którym mieszkał Stanisław Wyspiański. Niedaleko niego znajduje się z sklep w którym ,,se mluvi polsky’’ (fot. niżej).
Za cel postawiłem sobie przejście Ringu, czyli bulwaru długości 4,2 km. Ma on eliptyczną linię, gdyż powstał na miejscu średniowiecznych murów, które zburzono pod koniec XIX wieku, by móc rozbudować miasto. Wokół nowopowstałego deptaku zbudowano reprezentacyjne budynki. Spacer zaczynamy od zobaczenia Uranii – pierwszego miejsca wiedzy pozaszkolnej, w którym obecnie mieści się kino. Następnie znajduje się kilka budynków rządowych. I w końcu Staat Park gdzie można było spotkać kilku znanych i martwych, a jednocześnie wybitnych postaci (m.in. Schuberta, Beethovena, Brucknera, Straussa). Z kilkoma pozwoliłem sobie zrobić zdjęcie. Przechodzę koło Kontzerthouse, w którym nie tylko można posłuchać wybitnych artystów, ale także w czwartek zjeść kolację (48 euro), bądź w niedzielę brunch (47 euro). O zmroku dochodzę do MQ, czyli jednego z dziesięciu największych na świecie kompleksów muzealnych, który obejmuje m.in. bliźniacze Naturalhistorishes Museum i Kunsthistorishes Museum, czy Museum Moderner Kunst). Przechodzę na Heldenplatz, z którego obserwujemy fantastyczne budynki Hofburgu. Stamtąd udaję się pod budynek Parlamentu i bajkowego wręcz Ratusza, na placu przed którym odbywa się jarmark adwentowy.
W końcu kilka zdjęć ukazujących piękno Wiednia nocą. Powstały przy okazji wizyty na świątecznym jarmarku, gdzie kupić można rozgrzewający poncz (koszt 3.5 euro + 2.5 euro kaucji za kubek – kubek został na pamiątkę )