Powrót z Wiednia. W 48 godzin udało się obejrzeć większość wartych uwagi rzeczy. Co prawda była to trochę ,,Japońska wycieczka” polegająca na zwiedzaniu od rana do wieczora, ale ograniczenia czasowe nie pozwalały na inną metodę. Zapraszam do oglądania! Powstał jak zwykle film z wyjazdu do obejrzenia poniżej.
Drugiego dnia spacer rozpoczynamy od sprawdzenia czy Dunaj jest modry. Ocenić możecie to sami na załączonym obrazku. Wracając natrafiłem na śliczny kościół przypominający swym wyglądem średniowieczny pałac. Usilne próby wejścia do środka niestety zakończyły się niepowodzeniem. Kieruję się ponownie do centrum. Po drodze natknąłem się na dom w którym mieszkał Stanisław Wyspiański. Niedaleko niego znajduje się z sklep w którym ,,se mluvi polsky’’ (fot. niżej).
Po obejrzeniu najstarszego placu w mieście ruszam w kierunku katedry św. Stefana, która jest dumą wszystkich Wiedeńczyków. W XII wieku w tym miejscu była bazylika, z której zachowały się Brama Olbrzyma i Heidenturme czyli tzw. Wieże Pogan. Mają one charakter romański. W 1359 roku kościół został przebudowany w stylu gotyckim. Na ołtarzu głównym obejrzeć można ukamienowanie św. Szczepana, w lewej absydzie ołtarz szafowy, który przeniesiony został z Wiener Neustatt, a w prawej absydzie znajduje się grobowiec cesarza Fryderyka III. W południowej nawie wierni oblegają cudowny obraz Matki Boskiej…
Paradoks wyjazdu do Wiednia polega na tym, że za bilet autobusowy na linii Katowice – Wiedeń zapłaciłem 11 zł w dwie strony, natomiast za bilet kolejowy w jedną stronę z Poznania do Katowic z 50% zniżką – 30 zł. Wyjazd z Poznania godzina 1.32 w nocy (można później, ale zważając na notoryczne kilkugodzinne spóźnienia PKP, wolę nie ryzykować). Kolejna nieprzespana noc przy okazji podróży. O 8 rano wysiadam na dworcu w Katowicach. Autobus mam o 11.20, ale trzeba znaleźć przystanek, a w mieście remont zdezorganizował cały ruch. Zimno….
Najnowsze komentarze