Nowego Jorku ciąg dalszy

Jeszcze tylko dwa dni w Nowym Jorku, a tak wiele zostało do zobaczenia. Pierwsze kroki w tej części poznawania miasta kieruję do miejsca, które 11 września 2001 roku na stałe weszło do świadomości i historii świata. W miejscu, gdzie stały wieże World Trade Center obecnie mieści się National September 11 Memorial & Museum. Kompleks ten zaprojektował izraelski architekt Michael Arad. W miejscu, gdzie wznosiły się dwie wieże obecnie znajdują się dwa baseny z wodą, która swobodnie spada w otchłań. Wokół basenów, na wykonanych z brązu płytach, wygrawerowane są nazwiska wszystkich 2977 ofiar, które zginęły pamiętnego dnia oraz dodatkowo nazwiska 6 osób, które zginęły w czasie zamachu w World Trade Center w roku 1993. Kompleks robi duże wrażenie, aczkolwiek wejść do niego jest dość trudno. Wstęp jest bezpłatny, ale trzeba przejść bardzo drobiazgową kontrolę bezpieczeństwa. Potem jeszcze jedna kontrola (tym razem biletów – są one rozdawane bezpłatnie, aczkolwiek datki są mile widziane) i kolejna przy samym wejściu na teren memoriału. Spacerując tutaj pierwsze wrażenie może być mylące. Ogromne wieże wznosiły się na stosukowo niewielkiej powierzchni stąd wielkość basenów (stoją dokładnie w miejscu wież) może nie być tak imponująca jak można to sobie wyobrażać. Obecnie trwają prace nad stworzeniem muzeum, które będzie znajdować się w niewielkim wycinku jednej ze zburzonych wież. Duża część przedmiotów zostanie pokazana w dokładnie takim stanie w jakim zastali ją ratownicy, którzy poszukiwali zabitych i rannych.

Po obejrzeniu memoriału ruszam na spacer, aby obejrzeć US Custom House. Ten potężny gmach został wzniesiony w roku 1907. Architektem był Cassa Gilbert. Przed gmachem znajdują się cztery rzeźby, które mają podkreślić związek Nowego Jorku (poprzez port i szlaki morskie) z czterema kontynentami. Wyobrażono je tutaj pod postaciami kobiet z charakterystycznymi atrybutami, które każda posiada: Afryka (śpi), Europa (otoczona symbolami dawnej chwały, która przemija), Ameryka (z radością przejęła europejską pewność siebie i chęć panowania nad światem) i Azja (zamyślona, nieco na boku wielkich wydarzeń). W roku 1949 utworzono tutaj National Museum of the American Indian. Zgromadzono tutaj ponad milion eksponatów, które prezentują historię i kulturę Indian z obydwu Ameryk.

Idę dalej i w końcu docieram do jednego z najbardziej znanych symboli USA i punkt obowiązkowy na trasie każdego turysty. Jest nim słynne Wall Street. Było to pierwsze miejsce, w którym na stałe zadomowiła się Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych. Nazwa ulicy pochodzi od tego, że w XVII wieku Wall Street była północną granicą ówczesnego Nowego Amsterdamu. W tym miejscu początkowo znajdował się zbudowany z desek, drewniany płot. Został on zastąpiony w imieniu Holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej przez Petera Stuyvesanta w 1652 roku 4-metrową palisadą. W kolejnych latach umocnienia wzmacniano, gdyż stanowiły one linie obrony przed atakiem rdzennych amerykańskich plemion, mieszkańców Nowej Anglii i oczywiście przed wojskami brytyjskimi. Nazwa ulicy, początkowo nawiązywała do Belgów posługujących się językiem francuskim (The Wallons), którzy zasiedlili Nowy Amsterdam po jego powstaniu, jednak w późniejszym okresie zmieniono ją na podobną do obecnej. Najważniejszym miejscem na tej ulicy jest bez wątpienia New York Stock Exchange czyli NYSE a mówiąc po polsku: Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych. Miejsce to ma niezwykle ciekawą historię. Pod koniec XVIII wieku handlowano tutaj papierami wartościowymi bez żadnych ograniczeń. W roku 1792, 24 maklerów, którzy pracowali przy Wall Street pod numerem 68 podpisało porozumienie w myśl którego mieli handlować tylko między sobą. Do dziś członkostwo w tym „klubie” jest uważane za niezwykle ekskluzywne. Dość powiedzieć, że na początku XIX wieku koszt członkostwa wynosił 25 dolarów a w latach 90tych XX wieku 5 milionów dolarów. Obecnie giełda stanowi spółkę akcyjną i aby tutaj handlować trzeba posiadać licencję. Słynnym wydarzeniem tutaj był wielki krach giełdowy z 24 października 1929 roku znany jako Czarny Czwartek. Obecnie jest to centrum całego gospodarczego świata USA oraz większości innych krajów. Wchodzić do środka w celach zwiedzania można tylko jeśli jest to wejście mające charakter „edukacyjny”. W praktyce jeśli nie jesteśmy członkami jakiejś zorganizowanej grupy np amerykańskich studentów ekonomii, któregoś z prestiżowych uniwersytetów, to wejście tutaj jest prawie niemożliwe.

Pora wracać powoli do hotelu. Został jeszcze jeden dzień w Nowym Jorku i pojutrze po południu samolot zabierze mnie do Europy…

Comments

comments