Kolejny etap naszej podróży po Iranie rozpoczyna się wieczorem, gdy oddajemy nasze bilety autokarowe i kupujemy w całkiem sensownej kwocie bilety lotnicze. Naszym celem jest oddalone o ponad 950 km od Perspepolis miasto Kermenszah. Lot z przesiadką w Teheranie jest krótki, aczkolwiek ciasno w samolocie. Lądujemy. Łapiemy taksówkę do hotelu. Kermenszach, po tym jak ucierpiał w wojnie z Irakiem, nie może pochwalić się dużą ilością zabytków. Leży ono 1600 metrów nad poziomem morza i przyciąga głównie miłośników starożytności, którzy chcą dostać się stąd do Behistun czy też eksplorować okoliczne góry Zagros.

Mimo zniszczeń wojennych w mieście można znaleźć miejsca pod każdym względem niezwykłe. Zostawiwszy rzeczy w hotelu, łapiemy taksówkę i kierujemy się do Parku Taqe Bostan. Znajduje się tutaj zespół bardzo dobrze zachowanych reliefów naskalnych z czasów Sasanidów tj. III–VII wieku po Chrystusie. Ulokowane zostały one w sztucznie wykutych jaskiniach. Czytaj więcej

Poranek przywitał nas chłodem. Jak na Iran to dość nietypowe. Śniadanie i łapiemy taksówkę, która zabierze nas do Persepolis oraz Naqsh-I Rustam. Najpierw krótkie negocjacje z kierowcą. Za całość (spędzimy z nim w sumie 5 godzin) ustalamy ceną na milion riali, czyli około 30 dolarów. Podróż do Perspeolis zajmuje nam około godziny. Stanowisko archeologiczne jest oddalone od Sziraz o prawie 60 kilometrów. Czas przejazdu – imponujący, biorąc pod uwagę stan dróg z jednej strony, a stan techniczny taksówki (która i tak rozpędza się do 120 km na godzinę) z drugiej.

Starożytna stolica Azji środkowej – Persepolis. Zbudował je król Dariusz I w roku 518, ale kolejni władcy stopniowo je rozbudowywali. Miasto w czasach Achemenidów pełniło funkcję jednej z czterech stolic imperium perskiego (obok Suzy, Ekbatany i Pasargadów) i było ceremonialną stolicą państwa. Gdy w roku 330 przed Chrystusem zdobył je Aleksander Wielki, było ono zgodnie z relacjami współczesnych, najbogatszym miastem na ziemi. Zgodnie z legendą miasto miało zostać zniszczone z rozkazu pijanego Aleksandra. Nie jest to do końca prawda – najpewniej spłonął wówczas tylko pałac Dariusza. Gdyby wierzyć relacji historyka greckiego Klejtarchosa, przyjąć należałoby, że pożar został wywołany za namową hetery imieniem Thasis, która miała podjudzić greckiego władcę. Już w starożytności jednak uznawano wersję tego historyka za co najmniej niewiarygodną – dość powiedzieć, że w opinii Cycerona Klejtarchos był pisarzem o mentalności dziecka. Czytaj więcej

Wygodnym autobusem docieramy do Sziraz. Po południu instalujemy się w hotelu i niestety, zmęczenie bierze górę. Chwilę odpoczywamy i pora zwiedzać miasto. Plan mamy następujący: dziś samo Sziraz, a jutro Persepolis i otaczające je ciekawe miejsca. Sziraz jest traktowane często przez turystów jako sypialnia Persepolis. Trochę szkoda, bo jest tutaj kilka miejsc godnych uwagi.

Sziraz przez wieki było uważane za serce Persji. W starożytności nieopodal dzisiejszego miasta wznosiły się stolice imperiów. W okresie międzywojennym był to najważniejszy port lotniczy, gdzie lądowały samoloty latające z Indii do Europy. Bez tego przystanku nie byłoby możliwe otwarcie połączenia z Londynu czy Paryża do Bombaju, Kalkuty czy Delhi. Miasto leży 1600 metrów nad poziomem morza, zamieszkuje je niecałe 2 miliony ludzi. Pierwsze wzmianki o miasteczku zlokalizowanym w miejscu dzisiejszego Szirazu pochodzą z epoki Achemenidów, których stolica znajdowała się w pobliskich Pasargadach (ok. 130 km od Szirazu), a później w Persepolis (ok. 70 km). Czytaj więcej

Jazd to jedno z najstarszych miast na ziemi. Położone jest na styku Wielkiej Pustyni Słonej i Pustyni Lota. Należy do najbardziej suchych zamieszkanych rejonów kraju, ze średnią roczną sumą opadów 60 mm i amplitudą temperatur sięgającą od około 0°C w styczniu do blisko 40°C w lipcu. Skąpe opady i brak naturalnych cieków wodnych zmusiły mieszkańców do pozyskiwania wody z pobliskich gór za pomocą rozbudowanego systemu podziemnych kanałów. W mieście znajduje się Muzeum Wody, całkowicie poświęcone temu tematowi. Dzieje Jazd sięgają 3000 lat wstecz, do czasów imperium Medów, gdy znane było pod nazwą Issatis. Obecna nazwa może pochodzić od imienia Jezdegerda I, władcy sasanidzkiego. Po najeździe Arabów w VII wieku stało się schronieniem dla Zaratusztrian uciekających przed przymusową konwersją na islam. Do dziś jest jednym z ważniejszych ośrodków tej religii. Z powodu odosobnienia i otoczenia nieprzyjaznym, pustynnym terenem, Jazd uniknęło zniszczeń podczas wielu wojen toczących się na pobliskich terytoriach. Ponownie udzieliło schronienia uciekinierom w trakcie mongolskich podbojów pod wodzą Czyngis-chana. Czytaj więcej

Poranek przywitał nas chłodem. Hotelowe śniadanie, mimo że skromne, pozwoliło odkryć kilka nowych smaków. Najbardziej przypadł mi do gustu drzem marchewkowy. Wychodzimy zwiedzać. Pierwsze kroki kierujemy do największego z miejskich meczetów – Meczetu Piątkowego. Niestety w remoncie, więc niewiele udaje się zobaczyć w środku. Budowlę wpisano w 2012 roku na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Spacer dookoła, kilka zdjęć i kierujemy się nad rzekę, która przecina, a właściwie przecinała w przeszłości, bo dziś niewiele z niej zostało, Isfahan. Pora zobaczyć najbardziej niezwykłe mosty Iranu, które znajdują się właśnie w Isfahanie. Najbardziej znany z mostów to Most Trzydziestu Trzech Łuków. Łączy on obydwa brzegi rzeki Zajande i pochodzi z XVII wieku. Długi na 160 metrów, nie jest udostępniany do ruchu innego niż pieszy. Pod kolumnami i łukami mieszczą się herbaciarnie. Przekroczywszy most, kierujemy się w dół rzeki i mijamy kolejno mosty Chubi i Khaju. Są one rzadko odwiedzane przez turystów, a szkoda, bo pierwszy z nich został wzniesiony przez jednego z największych perskich władców, Abbasa II. Ostatni z mostów, jaki nas interesuje, to Shahrestan. Pochodzi z XI wieku i jest jedną z najstarszych stale używanych konstrukcji tego typu na świecie.

Dłuższą chwilę siedzimy nad rzeką i obserwujemy życie mieszkańców. Pływają po tym, co z rzeki pozostało, rowerami wodnymi i łódkami. Pora się zbierać i ruszać na drugą stronę. Czytaj więcej

Połowa świata znajduje się w Isfahanie. Tak przynajmniej twierdzą jego mieszkańcy. Przez wieki nie było karawany, poselstwa czy armii, która nie chciałaby tutaj dotrzeć. Dziś Isfahan to największe skupisko zabytków w Iranie, największe bazary i najbardziej kosmopolityczna (jak na arabski świat) atmosfera. Nazwę  zawdzięcza słowu sipahi, którym określano żołnierzy strzegących miasta w czasach Partów. Odkrycia archeologiczne świadczą, że Isfahan był osadą zamieszkaną już w okresie paleolitu. Miasto odgrywało istotną rolę w okresie rządów Medów, a także w czasach imperium perskiego. Po podboju arabskim miasto straciło na znaczeniu, aby odrodzić się za rządów Abbasydów w ramach Kalifatu Bagdadu, kiedy to odzyskało status stolicy. W XIII i XIV wieku Isfahan był plądrowany przez Mongołów. Czasy świetności nadeszły dla miasta ponownie w XVI wieku, gdy szach Abbas I Wielki z dynastii Safawidów ustanowił w tym mieście stolicę imperium perskiego. W tamtych czasach było to jedno z największych miast świata, zamieszkane przez ponad milion osób. Funkcjonowały w nim: 163 meczety, 48 szkół religijnych, 1801 sklepów i 263 łaźnie publiczne. Wiele pozostałości tego okresu można zwiedzać do dziś. Czytaj więcej

IMG_3359Podróż do Isfahanu, magicznego Isfahanu, miejsca, gdzie tysiące lat historii zostało zamknięte w budowlach, które do dziś skrywają swoje tajemnice, zaczęła się dla mnie na dworcu PKP w Poznaniu. Wysiadam z taksówki i udaję się na pernon — do Wrocławia jadę pociągiem. Czekają mnie dwie nieprzespane noce. Intercity o wdzięcznej nazwie „Cicibor” odjeżdża o 20.53. Kilka minut po 23.00 jestem na miejscu, gdzie spotykam moich towarzyszy podróży. Kolejny etap: autobusem LuxExpress do Pragi. Odjazd 4.45, o 9.30 melduję się w stolicy Czech. Śniadanie w przydworcowej restauracji i z dwoma przesiadkami jedziemy komunikacją miejską na lotnisko. Najwygodniej, wbrew pozorom, jest skorzystać z metra a następnie autobusu. Bilet kosztuje 32 korony i jest ważny 90 minut od skasowania. Lotnisko w Pradze. Odnajdujemy nasz check-in, nadajemy bagaże i kilkanaście minut później czekamy już pod naszym gatem. Kilka minut przed 14.00 startujemy do Mińska. Czytaj więcej