Granica pakistańsko-indyjska

dsc_0297Będzie o pewnej granicy. Przeciętny Polak gdy słyszy o granicy pakistańsko-indyjskiej pierwsze skojarzenie zapewne ma z konfliktem między tymi dwoma krajami o Kaszmir. Do Kaszmiru wybieram się niebawem, ale w tym poście będzie o granicy w innym kontekście. Jest bowiem między tymi dwoma krajami jedno, jedyne lądowe przejście graniczne otwarte codziennie do godziny 17.30. O tej godzinie (codziennie) zaś ma na nim miejsce niezwykła i chyba nigdzie indziej na świecie nie spotykana uroczystość, stanowiąca swoistego rodzaju imprezę patriotyczno-kulturalno-propagandowo-polityczno-rozrywkową! Opisać tą imprezę jest bardzo trudno dlatego postaram się ją opisać ilustrując każdy jej etap zdjęciami. A zaczęło się tak… O godzinie 15.30 miałem mieć jeepa (płatny po 110 rupii od człowieka), który zawiezie mnie na oddaloną o około 31 km. granicę. Jeep przyjechał z opóźnieniem i przed 17 byłem na granicy. Na czym zaś polega impreza na którą kilkadziesiąt tysięcy Hindusów ściąga codziennie? Otóż o 17.30 z wielką pompą jest zamykane jedyne przejście graniczne między Indiami a Pakistanem, niedaleko Atarii, w miejscowości Bagah. Całość jest jednym wielkim festynem połączonym z pokazami musztry wojskowej (a jest na co patrzeć) słuchaniem piosenek, tańcami, biegami z flagami itp. Uroczystość ta odbywa się równolegle po obu stronach granicy tzn. Hindusi mają swoją imprezę a Pakistańczycy swoją. Obie ,,imprezy’’ oddzielone są jednym płotem, i po obu stronach tegoż płotu po kilkadziesiąt tysięcy ludzi próbuje się nawzajem przekrzyczeć. A więc dotarłem do granicy a właściwie na jeden kilometr do granicy a dalej trzeba było iść pieszo (fot. wyżej). Z każdym metrem, który przemierzaliśmy w kierunku granicy, tłum gęstniał, mogło przybyć kilkadziesiąt tysięcy ludzi (fot. poniżej). W końcu w tłumie Hindusów krzyczących co chwilę ,,Hindustan’’ (w przeciwieństwie do siedzących po stronie pakistańskiej mieszkańców tego kraju, którzy krzyczeli ,,Pakistan’’) zaczęliśmy oglądać.  I tak minął nam bardzo intensywny kolejny dzień. Nakręciłem na granicy sporo materiału filmowego. Gdy tylko po powrocie do Polski ruszy moja strona internetowa i obrobię całe wideo będzie można obejrzeć film z tej niezwykłej uroczystości.

Ps.

Mamy dzisiaj 2 sierpnia a ja nadal nie mam możliwości dopadnięcia bezprzewodowego Internetu i wrzucenia kolejnego wpisu na blogu. Nazbierało się już tego chyba ze 20 wpisów ,,na brudno’’. Cóż, będzie co czytać po ich hurtowym zamieszczeniu.

Comments

comments