La ciudad de la eterna primavera…

Wróciliśmy do Chile. A skoro do Chile to niejako „do pracy”, gdyż musimy jeszcze raz sprawdzić, czy nasz przewodnik: „Chile i Wyspa Wielkanocna. Przewodnik globtrotera”, aby nie zawiera błędów. Jesteśmy w Arica. Miasto jest stolicą najmłodszego z regionów administracyjnych Chile, który jest nazywany Región de Arica y Parinacota. Arica jest także jako – la ciudad de la eterna primavera – „miasto wiecznej wiosny”. Mieszka tutaj około 200 tysięcy ludzi.

Trochę historii…

Teren, na którym znajduje się obecnie miasto Arica, jest zamieszkany już od 11 tysięcy lat. Jedną z grup ludności, która tu zamieszkiwała od 8000 do 3000 roku przed Chrystusem, byli Chinchorro, którzy jako pierwsi prowadzili życie osiadłe typu wioskowego. Jednak to, z czego najbardziej są znani, to ze swoich rytuałów pogrzebowych dla wszystkich zmarłych, przeprowadzając mumifikacje zwłok zarówno dorosłych, jak i dzieci, nie omijając dzieci zmarłych przy porodzie, a nawet poronione płody. Arica została założona 25 kwietnia 1541 roku. Miasto początkowo znajdowało się w Peru, aż do 1880 roku. Zajmowane przez Chile od czasu wojny o saletrę w latach 1879–1884. Przedmiot wieloletnich sporów między Peru a Chile, formalnie uregulowanych traktatem z 1929 (decydującym o wcieleniu miasta do Chile), praktycznie trwających do dzisiaj.

Z dworca autobusowego kierujemy się do centrum miasta. Mamy na zwiedzenie niewiele czasu. Życie miasta toczy się wokół centralnego placu: Plaza Colon. Nad placem dominuje biały kościół Iglesia de San Marcos, wzniesiony w stylu gotyckim z charakterystycznymi oknami i strzelistą wieżą. Kościół zbudowany został przez Gustave Eiffela. Wykonany jest w całości z żeliwa, które było prefabrykowane we Francji, a następnie statkami tutaj dowożone. Budowę ukończono w roku 1876. Uważa się, że jest to jedna z najbardziej wyszukanych (aczkolwiek w porównaniu ze słynną wieżą, która znajduje się w Paryżu zupełnie nieznaną) z budowli francuskiego inżyniera. Niedaleko od kościoła, idąc w kierunku portu, odnajdziemy kolejny budynek, który został zaprojektowany przez francuskiego architekta. Nazywany jest on Aduana, a wzniesiono go w roku 1874 z przeznaczeniem na dom towarowy. Charakteryzuje się on piękną kamienną elewacją z charakterystycznymi białymi paskami, które ją zdobią. Obecnie pełni funkcję lokalnego centrum kulturalnego, w którym odbywają się wystawy i spotkania towarzyskie. Stąd już niedaleko (idąc w kierunku stacji kolejowej) do obsadzonego palmami placu nazywanego Parque Baquedano, który jest doskonałym miejscem na wypoczynek. W końcu nie można, będąc w Arica, nie obejrzeć 110 metrowego klifu, który urywa się nagle, wyznaczając granice miasta. To El Morro. Będąc w mieście, warto zajrzeć także do Museo Histórico y de Armas, które jest otwarte codziennie od 8.00 do 18.00, a bilet kosztuje 600 pesos. Znajduje się ono w oryginalnych fortyfikacjach obronnych i obejmuje eksponaty ilustrujące historię konfliktów zbrojnych ze szczególnym naciskiem na wiek XIX. Drugie istotne muzeum to Museo de Sitio. Leży ono na ulicy Colon pod numerem 10. Zwiedzać można od godziny 10.00 do 18.00/19.00. Bilet kosztuje 2000 pesos. Obejrzeć tutaj można mumie, które odnaleziono we wnękach skalnych na klifie El Morro. Są to najstarsze mumie na świecie. Datuje się je na 7 tysięcy lat. Nazywane są Mumiami Chinchorro. Początki tradycji mumifikacji są nieznane. Ok. 5050 r p.n.e. w kulturze ludów zamieszkujących te tereny nastąpił gwałtowny zwrot, bo nagle ludzie ci zaczęli mumifikować swoich zmarłych. Proces ten trwał aż do 1800 r. p.n.e. i ustał. O ile w innych znanych nam cywilizacjach po śmierci mumifikowano wyłącznie elitę, to Chinchorro byli o wiele bardziej egalitarni i mumifikowali wszystkich swoich zmarłych – niezależnie od płci – łącznie z dziećmi. Zmarłe dzieci mumifikowano ze szczególną celebrą i dbałością. Nie wiadomo dlaczego Chinchorro zdecydowali się nagle na wprowadzenie mumifikacji do swoich obrzędów związanych z pochówkiem zmarłych. Najprawdopodobniej zrobili tak ze względu na warunki, w jakich przyszło im żyć. Pustynia Atacama jest jednym z najsuchszych miejsc na świecie. Grzebane płytko pod jej powierzchnią ciała zmarłych Chinchorro mumifikowały się w sposób naturalny, nie ulegając szybkiemu rozkładowi. Z czasem pustynne wiatry odsłaniały zmumifikowane w ten sposób szczątki doczesne przodków. Przyczyniło się to do powstania kultu zmarłych, a w konsekwencji Chinchorro sami zaczęli mumifikować swoich bliskich. Przez tysiące lat prosperity plemienia luźne grupy, w których żyli jego członkowie, zaczęły łączyć się w większe społeczności, co sprzyjało nie tylko wymianie doświadczeń, ale także powodowało tworzenie nowych obyczajów i rytuałów, a także wzbogacanie starych. Kiedy jednak klimat nagle uległ zmianie i na skutek mniejszych opadów śniegu w górach rzeki płynące przez Atacamę wyschły, kultura Chinchorro zaczęła powoli zanikać i nie przetrwała do naszych czasów. Archeolodzy na podstawie znalezisk chcą odtworzyć i zrozumieć proces powstawania i rozpadu społeczności ze względu na warunki klimatyczne, w jakich przyszło im żyć.

Będąc w Arica nie sposób nie zajrzeć na miejskie plaże. A jest co podziwiać! Najbliżej centrum miasta (20 minut spacerem) leży Playa El Laucho. Aby do niej się dostać, trzeba iść w dół ulicą Avenida San Martín. Wchodząc na plażę mijamy znak ostrzegający przed… żółwiami. Czas na plaży, mimo iż jest zimno spędzamy bardzo przyjemnie. Podziwiamy ptaki, zbieramy muszle, obserwujemy żerowiska żółwi i miejsca, gdzie składają one jaja. Czas mija szybko, stanowczo zbyt szybko.

Pora wracać na dworzec. Nasz nocny autobus do Antofagasty niebawem odjeżdża. Robi się chłodno… Więcej o Arica, jej plażach, zabytkach, tajemnicach w naszym przewodniku: Chile i Wyspa Wielkanocna. Przewodnik globtrotera.

Comments

comments