Powrót do Polski…

Powrót do Polski z Erywania gdy leci się przez Moskwę to prawdziwa przygoda, o czym przekonać można się było, gdy wydawało się, że już za kilka godzin będziemy w samolocie Polskich Linii Lotniczych LOT, lecącym z Moskwy do Warszawy. Na pokładzie jedzenie gorsze niż w rosyjskich liniach, ale polska prasa pozwalała wrócić do rzeczywistości i zabić czas, no ale po kolei. Najpierw trzeba było wydostać się z Górskiego Karabachu, co gdy nie ma się ważnej wizy może być kłopotliwe. Taktyka przyjęta przy przekraczaniu granicy była następująca i sprowadzała się do założenia: siedzieć w autobusie, zachowywać się jak miejscowi i mieć nadzieję, że celnik nie wejdzie. Rzeczywiście nie wszedł, a kierowcy nie przyszło do głowy zgłosić faktu, że wiezie kogoś poza miejscowymi. Po przekroczeniu granicy, jeszcze tylko 5 godzin jazdy i ponownie wita nas, jakże dobrze znany dworzec autobusowy w Erywaniu. Na ostatni dzień w planach była wizyta u ormiańskich znajomych, długie rozmowy i wspólna kolacja. Wieczór upłynął bardzo szybko, krótki sen i rano trzeba było powoli zbierać się na lotnisko.

Lot do Moskwy był zaplanowany na 14.50. Znając obyczaje i zwyczaje personelu lotniskowego i celników, na lotnisku stawiamy się dużo wcześniej. Krótka wizyta na bardzo drogiej strefie bezcłowej (alkohol i papierosy są kilka razy droższe niż w Erywaniu) i nie wiedzieć kiedy już startujemy. Rosyjskie Linie Lotnicze Aeroflot są bardzo wygodne. Miejsca jest dużo, samolot też jest duży, jedzenie smaczne a porcje spore. Można się najeść i przespać. Lądowanie w Moskwie zgodnie z planem. Lotnisko Szeremietiewo w Moskwie to miejsce nowoczesne z personelem przeniesionym jakby z poprzedniego systemu. Nikomu nigdzie się tutaj nie spieszy… Najtrudniejsze jak się okazało, było znalezienie się na lotnisku w Moskwie. Dość powiedzieć, że w transfer center terminalu F, skąd latają samoloty do Polski (oczywiście najpierw trzeba ów terminal znaleźć) pracuje 1 (słownie jedna) pani w wieku dość podeszłym, która obsługuje setki czekających na wydanie nowego biletu podróżnych. Średni czas obsługi jednego petenta to od kilkunastu do… kilkudziesięciu minut. Jeśli samolot ma się np. za dwie godziny trzeba stanąć w kolejce i mieć nadzieję, że się zdąży. Samolot wystartował z około 20 minutowym opóźnieniem, a w Warszawie lądował pół godziny po planowym czasie. W ten sposób kolejna podróż zakończyła się, ale już za kilkadziesiąt godzin zaczyna się kolejna….

Comments

comments