Program kulturalny w Chitwan

Po wizycie w parku narodowym i obserwacji, karmieniu i słuchaniu słoni trzeba się było ukulturalnić. W tym celu wybrałem się do miejscowego domu kultury (wyglądał nieco jak dom kultury przy remizie strażackiej na polskiej wsi w latach 50tych!) zapoznać się z ofertą ,,programu kulturalnego’’, który miał przybliżyć mi kulturę ludu Tharu, zamieszkującego od wieków okolice parku narodowego. Mimo sceptycznego nastawienia, okazało się, że przedstawienie było bardzo ciekawe i w wielu punktach zaskakujące. Obejrzałem miejscowe tańce, wyglądające, jak pokaz sztuk walki, przerywane zaś były one zaskakującymi elementami jak np. chodzący dwumetrowej wielkości paw! Męczący dzień… pora wracać do pokoju i spać… rano pobudka o 5.45 bo o 6.30 czekają na mnie słonie i safari.

PS.

Ten wpis podobnie jak kilkanaście innych powstaje już po tych wydarzeniach. Jestem aktualnie w pociągu do Amritsaru, mamy godzinę 18.19, 28 lipca,  wyjechałem o godzinie 12.30, w podróży jestem zatem od około 6 godzin. Pociąg jest całkiem wygodny, a gniazdko elektryczne pozwala pracować na laptopie.

Comments

comments