Podróż na Karaiby w styczniu. Marzenie jeśli nie większości to dużej części mieszkańców mroźnej, zasypanej śniegiem, zimowej Polski. Ogromna promocja w liniach lotniczych Air Caraibes sprawiła, że można było to pragnienie zrealizować. Zanim jednak możliwe było wylegiwanie się na plażach Gwadelupy, kąpanie się w turkusowym morzu i wyławianie korali (i innych skarbów tutejszego Morza Karaibskiego, bądź Oceanu Atlantyckiego z drugiej strony) trzeba było sporo się namęczyć, aby… dotrzeć do samolotu linii Air Caraibes lecącego z lotniska w Paryżu (lotnisko ORLY) na zachód. Zatem po kolei. Podróż zaczęła się fatalnie. Komunikacja miejska w Poznaniu to twór dziwny i na pewno nie można go okreslić mianem tworu XXI wieku. Czytaj więcej
Powrót do Rio de Janeiro trwał ponad 34 godziny. Gdy wysiada się z klimatyzowanego autobusu, w którym panuje temperatura około 20 stopni, oznacza to szok termiczny. Fala termiczna, ogromnego, ponad 40 stopniowego gorąca uderza we wszystkie partie ciała. Najpierw trzeba dostać się z Centralnego Dworca Autobusowego do hostelu. Pierwsze pół godziny zajmuje dojście do metra. Maszeruję w upale, przy bardzo ruchliwej drodze z ciężkim i niestety rozpadającym się już plecakiem. Po dotarciu do metra jest już dużo łatwiej i chłodniej (środki transportu są klimatyzowane). Hostel jest niedaleko stacji więc szybko można odpocząć. Czytaj więcej
Pobudka bardzo wcześnie rano. Bardzo, bardzo wcześnie. Dworzec autobusowy w Asunción leży jakieś 7 km od hotelu Cordoba. Niestety przejechać przez stolicę Paragwaju nie jest łatwo. Autobus miejski jedzie godzinę. Dworzec w Asunción to ciekawe miejsce. Można tanio zjeść, tanio się zaopatrzyć w żywność i napoje na drogę (co okaże się potem nie jest konieczne, bo na pokładzie autobusu jedzenie się dostaje!). Wróćmy jednak do rzeczy. Centralny Dworzec Autobusowy w Asunción to miejsce, z którego można dojechać do większości krajów Ameryki Południowej. Autobusy są bardzo wygodne. Dość powiedzieć, że oprócz komfortowego fotela, własnego TV (repertuar filmów nie tylko ciekawy, ale tak dobrany, że nie trzeba znać języka, aby zrozumieć o co chodzi ) i co ważne klimatyzacja działa doskonale, chwilami zbyt dobrze (w nocy było bardzo zimno, mimo, że na zewnątrz ponad 40 stopni!). Znika moje zdziwienie, które pojawiło się, gdy w niezbędniku otrzymanym od firmy, do której autobus należał znalazłem ciepły koc! Zdjęcie obok pokazuje, że w wielu liniach lotniczych (np. w Polskich Liniach Lotniczych LOT) klasa business jest mniej wygodna niż peruwiański autobus… Czytaj więcej
Asunción to jedna z najstarszych osad w Ameryce Południowej, a na pewno powstała jako pierwsza spośród wszystkich miejscowości na wschód od Andów. Często nazywana właśnie “matką miast”, ponieważ to stąd wyruszały wyprawy kolonialne. Stolica Paragwaju to miasto inne od wszystkich, jakie widziałem. Turystów tutaj się nie spotyka. W Hotelu o wdzięcznej nazwie Cordoba, który stanowił moje lokum tylko jeden pokój poza moim był zajęty. Zatrzymała się w nim para Niemców. On prawdopodobnie przyjechał w interesach, ona z kolei w dość specyficzny sposób podkreślała swój stosunek do miasta powtarzając rytmicznie “Asunción ist fuj fuj fuj”. Czytaj więcej
Foz do Iguaçu to miasto ciekawe. Swoją specyfikę i koloryt zawdzięcza przede wszystkim temu, że leży przy granicy z Paragwajem. Oba kraje oddziela rzeka Parana (widok z brazylijskiego brzegu na Paragwaj zdjęcia niżej). Na jej prawym brzegu leży Foz, a na lewym miasto Ciudad del Este. Obie miejscowości łączy zbudowany w latach 1960-1965 most przyjaźni. Most jest w istocie szlakiem przemytniczym na skalę ogromną. Paragwaj jest krajem tańszym od Brazylii. Różnice w cenach są bardzo duże. Wystarczy powiedzieć, że w brazylijskim Fozie jest tylko jeden supermarket i praktycznie nie ma w nim innych sklepów spożywczych. Jest po tej stronie za to mnóstwo aptek oraz sklepów określanych mianem “Farmacia” gdzie kupić można wszystko, co z szeroko rozumianą chemią związane (środki czystości, środki higieny, itp., itd.). Czytaj więcej
Foz do Iguaçu jest sporym miastem. Mieszka tutaj około 270 tysięcy ludzi. Stąd do Rio jest 1500 km, zaś do São Paulo 1050 km. Mieszkańców miasta nazywa się powszechnie Iguaçuenses. To wszystko może i ciekawe, ale o mieście zapewne nikt by nie słyszał poza bardzo pilnymi studentami geografii (oraz miłośnikami przemytu), gdyby nie leżące około 20 km od miasta wodospady. O mieście i jego roli w przemycie i rozkwicie lokalnego handlu będzie jeszcze okazja, aby napisać, przy okazji kolejnego wpisu. W tym poście będzie o wodospadach… Czytaj więcej
Kluczowym elementem podróży po Ameryce Południowej jest zdobycie biletów autobusowych. Centralny dworzec autobusowy w Rio de Janeiro jest instytucją ogromną. Spacerując po nim mija się dziesiątki biur reprezentujących różnych przewoźników, oferujących połączenia niemal do każdego zakątka kontynentu. Można stąd pojechać do Buenos Aires, Montevideo, Asunción czy Bogoty. Mimo, że przewoźników jest wielu, okazało się, że tylko dwóch obsługuje regularne połączenia do Foz do Iguaçu. Miasto to leży na granicy z Argentyną i Paragwajem, a słynie przede wszystkim z leżącego około 10 km od jego granic Parku Narodowego, w którym znajdują się wyjątkowe Cataratas del Iguazú czyli wodospady, które umieszcza się na drugim miejscu cudów świata natury (zaraz za Wielkim Kanionem Kolorado). Czytaj więcej