Zwiedzanie Rio de Janeiro najlepiej rozpocząć od Praca XV de Novembro (Placu 15 listopada), często nazywanego w skrócie Praca XV. Tutaj około 420 lat temu miała rozpocząć się historia Brazylii. W roku 1590 przybyli tu Karmelici i założyli swój klasztor. Znaczenia państwowego nabrał plac po roku 1808 wraz z przybyciem do Brazylii rodziny królewskiej,  kiedy to zyskał on miano Largo do Paco (Plac Pałacowy). Tutaj Piotr I ogłosił decyzję o pozostaniu w Brazylii (Dia do Fico – książę regent w 1822 roku tym dokumentem ogłosił, że rezygnuje z powrotu do Portugalii i pragnie pozostać w Brazylii), a w przyległej do placu katedrze został koronowany zarówno on jak i jego syn – Piotr II. W tym miejscu 13 maja 1888 podpisano Lei Aurea (złote prawo znoszące niewolnictwo w Brazylii), a w roku 1889 (15 listopada) została proklamowana Republika Brazylii. Centralne miejsce na placu zajmuje pomnik generała Manuela Luisa Osorio (1808-1879). Czytaj więcej

dsc_0024Tak się złożyło, że zwiedzanie kościołów rozpoczęło się od Nossa Senhora da Candelaria. Uważany jest za jeden z najpiękniejszych kościołów w Rio de Janeiro. Przed frontowymi drzwiami znajduje się rzeźba autorstwa Humberto Cozzo (1900-1981), której poprawna nazwa to Oferenda (Ofiarowanie), ale powszechnie używana się określenia Mulher com Anfora (Kobieta z Amforą). Kościół zbudowany został w stylu późnego baroku z licznymi elementami brazylijskiego klasycyzmu. Nazwa kościoła nietypowa, ale ma swoją historię. Wzięła się ona od historii Antonia Martinsa Palmy i jego żony Leonory Goncalves. Płynęli oni z Europy do Rio de Janeiro statkiem o nazwie “La Candelaria”. Podczas sztormu statek prawie zatonął. Małżonkowie złożyli śluby, że jeśli przeżyją zbudują świątynię ku czci Matki Bożej i obietnicy dotrzymali w 1630 roku budując kaplicę w miejscu, gdzie przybił ich statek do brzegu. Kaplicę rozbudowano w 1730 roku. Jako, że leżała ona nad brzegiem oceanu wiatry morskie szybko znów ją nadwerężyły. Portugalski architekt Francisco Joao Roscio otrzymał zlecenie opracowania planu świątyni, która się im, oprze a efekt jego pracy można oglądać do dziś. Czytaj więcej

dsc_0300Ktoś, kto ląduje po raz pierwszy w Rio de Janeiro, może doznać szoku w wielu sferach. Przede wszystkim pierwsze, co rzuca się w oczy, to lotnisko. Port lotniczy Rio de Janeiro-Galeão (a trzeba wiedzieć, że należy on do największych w kraju!) wygląda jakby od swojej przebudowy w 1952 roku (gwoli ścisłości wybudowano go w roku 1923) nie uległ żadnej, absolutnie żadnej zmianie, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny. Stanowi on bowiem połączenie żelbetonowego schronu z hangarem na samoloty. Wielkie, masywne, przytłaczające i betonowe coś, co nazywane jest lotniskiem. Dla kontrastu, ten “cud” techniki otoczony jest przerzedzoną dżunglą, która rzuca się w oczy natychmiast po wyjściu z terminalu. Czytaj więcej

dsc_0230Aby dostać się z Polski do Ameryki Południowej można lecieć zasadniczo na 3 sposoby. Pierwszy (dla ludzi dość zamożnych) polega na tym, aby dolecieć do jednego z portów przesiadkowych w Europie Zachodniej (Frankfurt, Paryż, Londyn, Madryt, Rzym) i następnie bezpośrednim samolotem dolecieć do Brazylii, Peru czy Argentyny. Jest to opcja najdroższa (średnia cena za taki bilet to ok 3 do 4 tysięcy zł). Sposób drugi to spróbować upolować promocyjny bilet z Hiszpanii liniami Air Europa lub z Niemiec (Air Berlin, Condor). W promocji można znaleźć taki bilet za około 400 euro (plus dolot ewentualnie dojazd do portu wylotowego – od kilku do kilkuset zł). Czytaj więcej

Chociaż św. Marcin nigdy w Poznaniu nie był, to mieszkańcom nie przeszkadza to, aby 11 listopada święcić dzień swojego patrona. Jest to także jedyne miejsce w Polsce, gdzie ulica hucznie obchodzi swoje imieniny.

Uroczystość rozpoczyna się barwnym korowodem, który wiedzie od kościoła pod wezwaniem. św. Marcina do Zamku Cesarskiego. Prowadzi go oczywiście św. Marcin na białym koniu, ubrany w strój legionisty rzymskiego. Świętemu zostają przekazane klucze do miasta i z tą chwilą w duchu starej tradycji festynów i zabaw ulicznych, rozpoczyna się popołudnie wypełnione koncertami i konkursami, a zakończone pokazem sztucznych ogni. Czytaj więcej

Bardzo dawno nie wstawiałem niczego na swoją stronę. Jest to po części usprawiedliwione tym, że ogrom innych zajęć mnie niemal przytłoczył. Udało się mimo to wyskoczyć na Litwę i sporo czasu spędzam ostatnio w Wiedniu. W nielicznych wolnych chwilach jakie udało się wyszarpać opracowywałem plan kolejnego wyjazdu. Dzięki temu, że udało się zdobyć bilety (dużo biletów, bo w sumie aż 12!) możliwe było zaplanowanie wyjazdu do Ameryki Południowej. Tylko 2 tygodnie i całą Brazylię do zobaczenia, z czego zapewne uda się obejrzeć i przeżyć tylko niewielki fragment. Trasa dolotu i powrotu jest nieco… zaskakująca, żeby nie powiedzieć szalona. Czytaj więcej

“Byłem w Trokach, spędziłem tam kilka dni. Spacerowaliśmy, wisłowaliśmy na jeziorze. Było to we wrześniu, największy epizod w całym moim smutnym życiu” – tak pisał w 1822 roku Adam Mickiewicz do swojego przyjaciela Franciszka Malewskiego.

Troki to miejsce obowiązkowe dla każdego turysty odwiedzającego Litwę. Miasto założone zostało w XII wieku. Znane było daleko poza granicami Litwy, czego dowodzi fakt, że pojawia się ono w jednej z najciekawszych skandynawskich sag – Snorri Sturlusona. Z miejscowością tą wiążą się najważniejsze postacie w historii Litwy. W 1320 roku swoją siedzibę miał tutaj książę Giedymin, po nim Kiejstut i w końcu Witold, który zbudował znany w świecie zamek na wyspie. Jedyny taki w Europie Wschodniej. Czytaj więcej