azerbejdzanPo ponad roku pracy, wyjazdach, poprawkach, korektach, projektach – już jest! W końcu jest! Dzisiaj drukarnia potwierdziła dostawę pierwszej partii książki „Azerbejdżan. Przewodnik globtrotera”. Książka jest już dostępna w specjalnie utworzonym dziale Azerbejdżan (u góry strony). To jedyny w Polsce przewodnik turystyczny poświęcony wyłącznie Azerbejdżanowi! Obejmuje nie tylko opis turystyczny wszystkich regionów Azerbejdżanu wraz z Górskim Karabachem i Autonomiczną Republiką Nachiczewańską, ale także dość duży rys historii Azerbejdżanu, rozdziały poświęcone kulturze, tradycjom, przyrodzie, kuchni a nawet polowaniom! Całość liczy ponad 200 stron. Wydana na doskonałej jakości papierze, przy użyciu najlepszego, odpornego na wodę tuszu. Okładka usztywniana odporna na wodę, zabrudzenia i zgniecenia. Jest to jedyny kompleksowy przewodnik przeznaczony dla osób samodzielnie organizujących swoje wyprawy. Przewodnik pomyślany został w taki sposób, aby dać podróżnikowi możliwość zwiedzenia jak największego obszaru w Azerbejdżanie w jak najkrótszym czasie przy jak najmniejszych kosztach! Przewodnik został opracowany w taki sposób, aby dostarczać praktycznych i ciekawych informacji. Jest to jedyny przewodnik zapewniający po zakupie stałą aktualizację informacji! Więcej informacji TUTAJ. Czytaj więcej

dsc_0335Dzisiaj można chwilę dłużej pospać. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Ostatni dzień na rajskiej wyspie. Nie można spać. Pobudka, śniadanie (ostatnie takie, a świadomość, że długo, bardzo długo nie zjem już takiego jak tutaj sprawia, że chce się je bardzo długo celebrować). Śniadanie, pakowanie, krótki spacer, oglądanie przyrody, robienie zdjęć, próba zapamiętania jak najwięcej. Pogoda śliczna. Około godziny 17tej trzeba zbierać się na lotnisko. Port lotniczy Pôle Caraïbes jest jednym z ładniejszych jaki widziałem. Bardzo nowoczesny, urzekająca cenami strefa bezcłowa. Nadanie bagażu, i po kilkudziesięciu minutch można wsiadać do samolotu. Mamy godzinę 20 w Paryżu jest 1 w nocy. Linie lotnicze Air Caraibes są wręcz doskonałe. Może nie najbogatszy program rozrywki na pokładzie, ale kilka filmów na pewno warto obejrzeć. Są tutaj nowości kinowe, klasyka kina francuskiego oraz latynoskiego. 8 godzin lotu, dużo czytania, spać jakoś nie można. Może za dużo wrażeń? Samolot niemal punktualnie ląduje na lotnisku ORLY. Paryż… Czytaj więcej

Pobudka bardzo wcześnie. To zdanie to chyba powinien być motyw przewodni wpisów z Gwadelupy. Zatem pobudka. Ostatni pełny dzień pobytu na wyspie. Jutro o 20-tej samolot powrotny do Polski. Plan na dziś jest dość napięty. W końcu trzeba wykąpać się na słynnych plażach Saint-Anne, ale najpierw… odkrywanie. Celem jest odkrycie jednego z najpiękniejszych i najrzadziej odwiedzanych przez turystów wodospadów na Grande Terre. Dotrzeć do niego jak się okaże nie będzie łatwo, dużo wspinania, walki z junglą, móstwo błota i bardzo stromo. Ale po kolei… Zatem pobudka. Moskitiera i wieczorna walka z komarami okazała się skuteczna i wychodzę spod niej niepogryziony. Na śniadanie trzeba wyjeść zapasy przywiezione z Polski, w stosownych proporcjach wymieszane z miejscowymi specjałami. Po nim obowiązkowa już lektura, trochę pisania, niestety dużo pracy – nad kolejnym przewodnikiem turystycznym i trzeba się zbierać. Czytaj więcej

Pobudka znów wcześnie rano. Śniadanie jak zwykle na tarasie. Owoce, miejscowe przeciery i doskonały chleb. Trochę można poczytać przy śniadaniu, poobserwować jaszczurki, chrząszcze, ptaki, owady. Jest ich mnóstwo. Na stoliku stoi wazonik, niewielki wazonik. W wazoniku kwiaty. Na jednym z płatków pełznie powoli mała, zielono-czerwono-brązowo-kolorowa gąsiennica. Pełznie bardzo dzielnie. Biorę ją na patyk i… przyczepiła się mocno. Nie chce puścić jedynej podpory. Można przyjrzeć się jej dokładnie, zrobić zdjęcie (chociaż nie, bo aparat został w pokoju☹) i wypuścić stworzonko. Śniadanie zbliża się do końca. Pół godziny czytania i trzeba ruszać. Plan na dziś jest ambitny. Czytaj więcej

Najwyższym szczytem Małych Antyli jest wulkan La Soufrière. Nazwa wulkanu „ujście siarki” idealnie pasuje do tego miejsca. Siarki jest na szczycie mnóstwo, wybucha, czasami płonie, osadza się na wszystkim dookoła, a chwilami jej woń jest wręcz dusząca. Momentami można ją wyczuć już od podnóża góry. Zobaczenie tego miejsca to punkt obowiązkowy dla każdego low-costowego podróżnika odwiedzającego Gwadelupę. Czytaj więcej

Pobudka wcześnie rano. Organizm zaczął się powoli dostosowywać do zmiany czasu. Zmiana ta dla podróżnika, który chce dużo zobaczyć jest czymś bardzo pożytecznym. W Polsce mamy 12 w południe a tutaj 7 rano. Miło. Śniadanie na tarasie. Na bardzo wygodnym tarasie, z którego oprócz kwiatów można podziwiać enanuli (czyli jaszczurki, jak je nazywa gospodyni przybytku, do którego należy taras). Jaszczurka ta w języku kreolskim nazywana jest „zandolit” a po francusku po prostu „lézard”. Cóż, podobno Józef Piłsudski swojego psa także nazywał „pies”. Spotkania przy śniadaniu prezentuje zdjęcie obok. Śniadanie bardzo smaczne, pożywne, miejscowe – mieszanka słodko-kwaśno-słonych smaków. Po śniadaniu chwilę czytania, robienia notatek do bloga, naprawiania zamka w sfatygowanym plecaku i można ruszać na… Czytaj więcej

Gwadelupa składa się z kilku większych i co najmniej kilkunastu mniejszych wysp. Dwie największe tworzą coś na kształt motyla. Oddziela je cieśnina nazywana przez miejscowych Rivière Salée (Słona Rzeka). Patrząc od strony Europy, zachodnia wyspa to Basse-Terre. Jest górzysta, znajduje się na niej nawyższy szczyt Małych Antyli, będący jednocześnie czynnym wulkanem – La Soufrière. Czytaj więcej