Plan kolejnego wyjazdu gotowy! Cel zaś jest jeden – sprawdzić w praktyce jak wygląda przygotowany przeze mnie przewodnik turystyczny po Azerbejdżanie i Górskim Karabachu oraz drugi przewodnik: po Armenii.

Nie jest to trasa łatwa. Najpierw lot przez Moskwę do Baku. Podróż z przesiadkami potrwa około 9 godzin. Różnica czasu oraz latanie nocą nie jest najprzyjemniejsze, ale czego się nie robi, aby zobaczyć nowe miejsce! Zatem najpierw Baku potem centralny Azerbejdżan. Region ten jest nie tylko ciekawy historycznie, ale także bardzo trudno dostępny dla turysty. Czytaj więcej

We wtorek wróciłem z Krakowa z promocji przewodnika „Gruzja. Przewodnik Globtrotera” w ramach III Dni Kultury Gruzińskiej. We wtorek musiałem też wykonać bardzo ważny telefon do Ambasady Republiki Azerbejdżanu w Warszawie z grzecznym zapytaniem, czy złożony wniosek wizowy został rozpatrzony pozytywnie. Po nerwowym oczekiwaniu usłyszałem magiczne „można odebrać”. A więc kolejny wyjazd do Azerbejdżanu! Zdobycie wizy do tego kraju uchodzi za rzecz trudną. Ambasada na swoich stronach internetowych (w dużej mierze nieaktualnych) zaleca, aby wnioski wizowe składać za pośrednictwem agencji turystycznych. Czytaj więcej

I udało się szczęśliwie wrócić z Izraela. Podobno to bardzo niebezpieczny rejon świata… No właśnie. Podobno… Nic złego nam się nie stało, co więcej było bardzo miło. Kilka bardzo intensywnych dni. Poniżej zamieszczam film z wyjazdu na Bliski Wschód. Zaczynam też myśleć o kolejnej niesamowitej wyprawie. będzie długa, będzie fascynująca, będzie absolutnie wyjątkowa… trzymajcie kciuki, abym zdobył wizę!

dsc_0405Ostatni etap wizyty w Izraelu był bardzo intensywny. Od razu po śniadaniu ruszam na Stare Miasto, aby przejść kolejne stacje drogi krzyżowej, słynną Via Dolorosa. Co prawda obecna Via Dolorosa ma niewiele wspólnego z drogą, którą szedł Chrystus, ale jest ona obowiązkowym punktem wizyty każdego kto przybywa do Jerozolimy. Obecny kształt droga uzyskała pod koniec XVIII wieku. Oznaczona jest dziewięcioma stacjami. Poprzednio np. w wieku XV stacji było XIV. Ostatnie pięć zostało włączonych do Bazyliki Grobu Świętego. Czytaj więcej

dsc_0166Do Betlejem pojechać trzeba, pojechać warto, a nie pojechać nie wypada. Zatem zaraz po śniadaniu (na którym do wyboru są miejscowe potrawy z chałwą włącznie – hotel jest arabski) kieruję się na dworzec autobusowy niedaleko Bramy Damasceńskiej. Autobus kosztuje trochę ponad 7 szekli, a odległość to niecałe 10 kilometrów. Betlejem nie leży jednak w Izraelu. Aby tam się dostać przejechać trzeba na teren Autonomii Palestyńskiej (celowo napisane dużymi literami!). W czasie jazdy przez dużą część trasy widać mur, który zbudowali Izraelczycy, aby odgrodzić się od Palestyńczyków. Czytaj więcej

Lot do Izraela kupiony został okazyjnie. Bardzo tani bilet nie pozwolił nie skorzystać z okazji. Niestety, samolot Polskich Linii Lotniczych LOT w Tel Awivie wylądował o godzinie 3.30 nad ranem. Pierwszy autobus z Lotniska do Jerozolimy odjeżdża o 6.00. Najpierw trzeba jechać jakieś 12 minut autobusem przypominającym darmowy lotniskowy Schedule Bus, a potem przesiąść się w normalny autobus do Jerozolimy. Podróż trwa około godziny. Ogromnym plusem jest to, że autobus zatrzymuje się na centralnym dworcu autobusowym. Pozwoliło to przesiąść się na kolejny autobus jadący do Masady. Jest to twierdza nie do zdobycia. Leży na płaskowyżu, do którego dostępu bronią niemal pionowe, kilkusetmetrowe zbocza. Czytaj więcej

Podróż do Jerozolimy, Betlejem i nad Morze Martwe jest obowiązkowym punktem każdego podróżnika. Wyjazd taki chyba jak żaden innych ma też szereg innych podtekstów (religijnych, filozoficznych, ekumenicznych a nawet politycznych). Po pierwsze Jerozolima i Betlejem (motów religijnych wyjaśniać nie trzeba). Jeśli chodzi o kwestie polityczne to izraelska pieczątka w paszporcie skutecznie zamyka możliwość wjazdu do kilkudziesięciu krajów świata. Po trzecie w końcu z punktu widzenia historycznego (dla historyka starożytnika), trudno znaleźć ciekawszy rejon świata.  Czytaj więcej