East Village – zapomniana przez turystów część Nowego Jorku

dsc_2198Udało się szczęśliwie wrócić do Nowego Jorku. Autobus punktualnie o 4.50 rano dojechał na miejsce. Zimno. Całodobowy McDonald pozawala się ogrzać i napić się kawy. Po naładowaniu akumulatorów termicznych podjechać do hotelu, zostawiam rzeczy (zameldować się nie mogę bo tak wcześnie to ludzie nawet na śniadania nie schodzą! ☺) i ruszam zwiedzać miasto. Hotel mieści się poza Manhattanem. Cóż, też ciekawa okolica, ale nie ma czasu na jej zwiedzanie bo chcę skupić się na dzielnicy, która jest pomijana przez turystów. Wydaj się pozornie bowiem nieciekawa – wręcz niebezpieczna ☺ East Village to część miasta, którą w dziewiętnastym wieku opanowali imigranci z Niemiec, Polski a także Żydzi. Sporo tu było wówczas Irlandczyków. XX wiek to okres kiedy nie najlepszą sławę zyskał sobie ten skrawek Nowego Jorku. W latach 50tych i 60tych były tutaj najniższe czynsze w mieście. Obszar ten zamieszkali wówczas beatnicy (nieformalny awangardowy ruch literacko-kulturowy, propagujący idee anarchistycznego indywidualizmu, nonkonformizmu i swobody twórczej) oraz hipisi. Dla Polaków ciekawe może być to, że znajduje się tutaj największy polski kościół w mieście tzw. Polska Katedra. Pierwszym obiektem na trasie zwiedzania jest budynek znany jako Public Theater. Charakteryzuje się ten gmach tym, że wykonany jest z krwistoczerwonego piaskowca. Gmach został zbudowany w roku 1849. Miała to być pierwsza w mieście publiczna biblioteka – Astor Library. Budynek bardzo podupadł po II wojnie światowej i groziła mu rozbiórka. W latach 60tych grupa zapaleńców przekonała władze miasta, aby nie burzyć gmachu, lecz podjąć remont i przekazać go na rzecz Shakespeare Festival. A że tak się złożyło, że burmistrz miasta był fanem teatru – zgodził się na nową inicjatywę. Zachowano piękne wnętrza budynku i wzniesiono aż 6 sal teatralnych! Jest to obecnie jeden z najbardziej awangardowych teatrów w Nowym Jorku.

dsc_2200Po obejrzeniu teatru po drugiej stronie ulicy daje się dostrzec Colonnade Row. Historia tych budynków to jeden z najbardziej interesujących fragmentów historii nowojorskiej architektury. W roku 1833 bogaty przedsiębiorca Seth Geer postanowił wznieść budynki mieszkalne z imponującą koryncką kolumnadą która je otaczała. W sumie postawił ich aż dziewięć (pozostały cztery). Uznano go w powszechnej opinii za szaleńca. Opinia ta przylgnęła do niego dlatego, że nikt nie wierzył w to, że inwestycja się zwróci. W powszechnej opinii uznano bowiem, że nikt nie będzie chciał tutaj mieszkać – tak daleko od centrum miasta. Okazało się jednak, że…. budynki swoją awangardowością przyciągały bardzo zamożnych najemców. Mieszkali tutaj między innymi Cornelius Vanderbilt czy angielski pisarz Karol Dickens.

dsc_2214Idąc dalej dostrzeżemy potężny gmach Cooper Union. Powstanie tego gmachu wiąże się z osobę Petera Coopera. Zasłynął on z tego, że skonstruował pierwszą w USA lokomotywę parową. Oprócz tego jako pierwszy produkował szyny stalowe i sfinansował w dużej mierze położenie pierwszego transatlantyckiego kabla komunikacyjnego. Sam był samoukiem i nie chodził do szkoły. Chciał jednak ułatwić zdobywanie wiedzy ludziom z uboższych warstw społecznych. Cooper Collage to pierwsza bezpłatna uczelnia w Nowym Jorku. Był to pierwszy w mieście budynek wzniesiony na żelaznym szkielecie. Wykonany szkielet był oczywiście z szyn kolejowych. Budynek otwarty został w roku 1859 a wstęgę przeciął sam Mark Twain. Czas szybko leci, pora poszukiwać obiadu (jednak daje znać o sobie to, że w nocy prawie nie spałem) i po zebraniu sił ruszać dalej w wędrówce przez Nowy Jork.

Comments

comments