Indyjskim pociągiem z Gorakhpuru do Amritsaru…

28 lipca 2011 roku, godzina 8.30, w podłym hotelu za 3.5 $  (a i tak był to najlepszy hotel jaki znalazłem) budzi mnie dźwięk alarmu w komórce. O 12 mam pociąg do Amritsaru, pociąg którego wczoraj nie udało mi się złapać. Kierunek restauracja. Śniadanie wygląda okropnie, na rękach kucharza są zapewne wszystkie rodzaje bakterii występujących w centralnej Azji. Rezygnuję z posiłku i kieruję się na stację kolejową, która przypomina wielki przytułek gdzie ludzie śpią absolutnie wszędzie. Zdjęcia dworca kolejowego w Gorakphurze poniżej.  O 11.00 jestem już na peronie, idąc na niego mijam krowy leżące na torach. Godzina oczekiwania upływa nam w taki sposób, że ja siedzę i zaczyna otaczać mnie tłum. Tłum gęstnieje i po kilkunastu minutach kilkadziesiąt par oczu patrzy na mnie. Ludzie wokół tworzą koło które coraz bardziej się zacieśnia. W końcu przyjeżdża pociąg. Pociąg o dumnej nazwie Kir Asr Express. Kupiłem bilet na najwyższą dostępną klasę: 2A (AC Sleeper). Czas podróży 24 godziny, odległość 1280 km. Bilet jak na Indie jest bardzo drogi: 1440 rupii (czyli niecałe 29 dolarów). Normalna klasa sleeper kosztuje niecałe 400 rupii (8 dolarów) i jest tak zapchana, że podróż nią jest z jednej strony przygodą życia a z drugiej wymaga od białego człowieka ogromnie wiele energii i silnej woli. W wybranej przeze mnie klasie dostałem własne około 2 metry kwadratowe powierzchni, łóżko (właściwie pryczę) na którym mogę się całkiem przyzwoicie wyciągnąć, mam do dyspozycji własną nocną lampkę, gniazdko elektrycznie (dzięki temu laptop działa i mogę pisać ten post) oraz wieszaki na drobiazgi. Cóż, brzmi to może imponująco. Pamiętać jednak trzeba, że to kolej indyjska. Zamiast ścian między przedziałami wiszą zasłony, podobnie drzwi zastępuje płachta niebieskiego materiału. Nie należy moje miejsce do najczystszych a prycza jest twarda i nie najwygodniejsza. Z drugiej jednak strony do wymienionych wyżej zalet dodać należy, że wagon jako jedyny w całym (może 250 metrowym pociągu!) posiada klimatyzację. Summa summarum warto było chyba wydać te 29 dolarów, można się będzie przez 24 godziny podróży wyspać, a gniazdko elektryczne pozwoli zabić nocą czas (w dzień można podziwiać widoki) oglądaniem filmu, dzięki lampce będzie można poczytać.

Comments

comments