Jak zwiedzić Santander w 24 godziny: poradnik praktyczny

Noc była krótka. Zasnęliśmy przed północą (ech to pakowanie się), a autobus na lotnisko Stansted mieliśmy zakupiony na 4.15 rano. Kochany EasyBus pozwolił za parę groszy dojechać dwóm osobom. Nasz hotel leży jakieś 500 metrów od przystanku autobusu nocnego. Wychodzimy o 3.30, łapiemy autobus. Przemierzamy, siedząc na górze, nocny Londyn, by po kilkunastu minutach wysiąść niedaleko przystanku EasyBusa, skąd odjedziemy na lotnisko. Odnalezienie przystanku nie jest rzeczą najprostszą – na szczęście mamy GPS i dzięki uprzejmości kierowcy busik nie o 4.15, ale o 4.00 zabiera nas na lotnisko. Gdy na nie docieramy, już świta… Szybki załadunek do samolotu i lecimy do Hiszpanii. Bilety kosztowały nas 6.96 euro za dwie osoby (cena normalna w naszym terminie wynosiła ponad 50 euro za 2 osoby!) – zrzut ekranu poniżej. Znów Biblia Taniego Latania pozwoliła zaoszczędzić i to bardzo dużo!

Zrzut ekranu 2015-05-30 o 13.20.09

Samolot linii Ryanair ląduje przed czasem, tak że o 10.00 czekamy już na autobus. Aby dojechać do miasta, najwygodniej skorzystać z autobusu lotniskowego. Koszt przejazdu to 5 euro. Autobus odjeżdża sprzed hali przylotów, a zatrzymuje się na dworcu kolejowym w Santader – niemal w centrum miasta. Nasz hotel znajduje się dosłownie kilkaset metrów od dworca kolejowego. Idealnie. Maszerujemy do hotelu, zostawiamy rzeczy, szybki prysznic i ruszamy zwiedzać!

Santander ma do zaoferowania turyście sporo. Z pozoru miasto to typowy kurort nad Zatoką Biskajską, niemniej położenie w niezwykle ciekawym z historycznego punktu widzenia miejscu oraz fakt, że turyści mimo wszystko nie zaglądają tutaj tak często, jak np. do nieodległego Bilbao, sprawia, że jest tutaj jeszcze wiele do odkrycia.

Zwiedzanie rozpoczynamy od nadmorskiej promenady. Kilkuminutowy spacer i skręcamy nieco w głąb lądu. Naszym oczom ukazuje się katedra. Katedra Nuestra Señora de la Asunción to najważniejszy zabytek w mieście i jedna z najważniejszych świątyń w tej części Hiszpanii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAHistoria katedry jest związana nierozerwalnie z historią miasta i w pewien sposób z historią religii chrześcijańskiej jako takiej. Santander zostało założone w czasach Imperium Rzymskiego na wzgórzu nazywanym Cerro de Somorrostro. Samo miasto nosiło wówczas nazwę Portus Victoriae Iuliobrigensium, a jego zadaniem było zapewnienie transportu dóbr między innymi z Brytanii przez tutejszy port na południe Europy i docelowo do samego Rzymu. Na miejscu rzymskich umocnień na wzgórzu (pierwotnie otoczonym fosą) w VIII wieku wzniesiono kościół. Zbudowano go jako miejsce wiecznego spoczynku relikwii świętych Emeteriusza i Kaledoniusza. Święci ci byli żołnierzami. Zginęli w czasie prześladowań za czasów cesarza rzymskiego Dioklecjana. Zostali oni ścięci, a ich głowy od IV wieku miały być ukrywane w mieście najpierw w obawie przed barbarzyńcami, a następnie czczone jako relikwie w niewielkiej kapliczce. Nawiasem mówiąc, to najprawdopodobniej  od imienia Emeteriusza (łac. Santemter) urobiono także nazwę miasta jakie zaczęło rozwijać się wokół zbudowanego w miejscu dawnych rzymskich umocnień kościoła. W wieku XII zbudowano przy niewielkiej jeszcze świątyni klasztor. Został on ufundowany pod wezwaniem „świętego ciała” (Abadía de los Cuerpos Santos). Królowie Alfons VII i Alfons VIII (panowali w XII wieku) dokładali starań, aby nadać miejscu pochówku świętych odpowiednią rangę. Zapadła wówczas decyzja, aby niewielki kościółek rozbudować – w ten sposób powstała współczesna katedra. W dwunastym wieku zbudowano dolną część świątyni. Całość ukończono w wieku XIV, kiedy zbudowano górne kondygnacje. Kompleks klasztorno-katedralny robi spore wrażenie. Spacerując wewnątrz, można odpocząć na krużgankach i ogrodach, które w przeszłości zajmowali mnisi. Warto zwrócić uwagę na nagrobki wmurowane w ściany i podłogi. Kilka zdjęć ilustrujących katedrę…

Obejrzawszy katedrę, zagłębiamy się nieco bardziej w miasto i docieramy do rynku. Nie jest on duży, a jego ozdobę stanowi ratusz. Budynek zbudowany pod koniec XIX wieku ładnie komponuje się z otoczeniem. Niestety w jego podziwianie utrudnia z jednej strony silnie wiejący wiatr, a z drugiej niewielka, aczkolwiek bardzo głośna, demonstracja zwolenników jakiejś lewicowej partii politycznej. Kilka zdjęć i ruszamy do informacji turystycznej. Tuż przy niej znajduje się jedno z najlepszych muzeów historii starożytnej w północnej Hiszpanii. Mamy szczęście, dziś sobota i zwiedzanie z okazji mającej się odbyć Nocy Muzeów jest za darmo! Pełna nazwa instytucji, którą odwiedzamy, to Museo de Prehistoria y Arqueología. W nowoczesnym budynku na powierzchni 2000 metrów kwadratowych zgromadzono zbiory prezentujące prehistorię północnej Hiszpanii oraz okres historii starożytnej do upadku Cesarstwa Rzymskiego. Imponująca multimedialna kolekcja pokazuje, jak przebiegały kolejne zlodowacenia, jak wyglądały zmiany klimatu, a całość jest oparta o ścieżki tematyczne pokazujące historię regionu od pojawienia się tutaj pierwszych ludzi kilkaset tysięcy lat temu do około V wieku po Chrystusie. Szczególnie ciekawie prezentuje się kolekcja płaskorzeźb z czasów rzymskich oraz zbiorów stel.

SantanderObejrzawszy muzeum (nawet jeśli musicie kupić bilety, to warto!), ruszamy nieco na północ. Kierujemy się wzdłuż morza bulwarem. Zatrzymujemy się po kilkuset metrach przy wykonanych z brązu rzeźbach, które w najróżniejszych pozycjach spoglądają ku morzu (zob. zdjęcie na samej górze). Brązowe figury postaci skaczących do morza, patrzących w dal czy też próbujących moczyć stopy w wodzie sprawiają, że jakoś nazbyt długo zatrzymujemy się przy nich. W końcu udaje nam się zebrać w sobie i ruszamy dalej wzdłuż morza. Celem naszym kolejnym jest budynek Gran Casino del Sardinero. Najwygodniej (niestety czas nas goni więc z tego korzystamy) jest podjechać 4 przystanki autobusem. Obecny budynek kasyna został zaprojektowany przez Eloy Martíneza del Valle, a budowę ukończono w 1916 roku. Jest ono uważane za jedno z najpiękniejszych kasyn w północnej Europie. Budynek kasyna to nie tylko „jaskinia hazardu”. Z uwagi na fakt, że jest to jeden z najpiękniejszych gmachów w Kantabrii, organizowane są tutaj wydarzenia kulturalne (np. wystawy fotograficzne czy festiwale muzyczne) oraz od czasu do czasu istotne wydarzenia polityczne (np. konferencje samorządowe).

Kilka zdjęć i łapiemy autobus, który zabierze nas do jednej z większych atrakcji regionu – wysuniętej na północ latarni morskiej: Faro Cabo Mayor. Niestety, ponieważ jest jeszcze „przed sezonem”, autobus nie dojeżdża do samej latarni (linia tam jeżdżąca jest zawieszona) i ostatnie półtora kilometra musimy pokonać pieszo. Latarnia została zbudowana w roku 1833 na przylądku Cabo Mayor. Niestety pierwotnie zbudowana latarnia nie była zbyt „skuteczna”, gdyż zamontowane na niej paleniska i lustra nie były wystarczająco jasne i czytelne dla okrętów. Niemal natychmiast po zbudowaniu latarni zapadła więc decyzja o jej przebudowie, a dzisiejszy kształt otrzymała ona w roku 1839, kiedy oddano ją ostatecznie do użytku. Wysoka na 30 metrów wieża, której szczyt sięga 91 metrów nad poziomem morza, jest widoczna z daleka. Do dziś pełni ona swoją funkcję, aczkolwiek z uwagi na położenie na pięknym klifie oraz widok na miasto Santander stąd się roztaczający, przyciąga ona rzesze turystów. Ścieżka do latarni biegnie w zdłuż klifu, co pozwala podziwiać morze oraz panoramę miasta… kilka zdjęć poniżej 🙂

Sandander BankSpacer jest przyjemy i nieco męczący. Doskwiera silny wiatr i chyba zanosi się na deszcz… Londyn pożegnał nas deszczem, Hiszpania przywitała słońcem. Istny pogodowy magiel. Pora wracać do miasta. Łapiemy autobus i tą samą drogą, wzdłuż wybrzeża podążamy ku stacji kolejowej. Wysiadamy przed końcowym przystankiem, aby zobaczyć gmach instytucji, która znana jest niemal w całym świecie – siedzibę dawnego Banco Central Hispano znanego dziś pod nazwą Sandander Bank – najstarszego banku w Hiszpanii, a dziś jednego z największych banków w Europie.  Banco Central Hispano został powołany do życia w roku 1857 w Sandander. Do dziś pozostał po nim okazały gmach zajmujący najbardziej reprezentacyjne miejsce przy nadmorskim bulwarze (zob. zdjęcie obok). Do dziś instytucja ta szczyci się swoją historią oraz faktem, że niemal zawsze była w dużym stopniu niezależna. Obecnie w widocznym na zdjęciu obok budynku nadal znajdują się biura banku i najważniejsze decyzje zapadają właśnie tutaj. 

Powoli dzień zbliża się ku końcowi. Jutro z samego rana krótki spacer po bulwarze i będzie trzeba zbierać się na samolot, który zabierze nas do Barcelony. Santander to miasto ładne, o ciekawej historii. Można je obejrzeć w jeden dzień, ale nie polecam. Aby komfortowo czuć się w czasie zwiedzania, najwygodniej zaplanować sobie tutaj min. 2 noclegi. Będziemy mogli wówczas wybrać się także poza miasto, zwiedzić klify nad morzem, dotrzeć do słynnej jaskini Altamira czy po prostu posiedzieć w którejś z kawiarni i poobserwować życie mieszkańców jednego z większych miast w północnej Hiszpanii…

Comments

comments