Noc była krótka. Zasnęliśmy przed północą (ech to pakowanie się), a autobus na lotnisko Stansted mieliśmy zakupiony na 4.15 rano. Kochany EasyBus pozwolił za parę groszy dojechać dwóm osobom. Nasz hotel leży jakieś 500 metrów od przystanku autobusu nocnego. Wychodzimy o 3.30, łapiemy autobus. Przemierzamy, siedząc na górze, nocny Londyn, by po kilkunastu minutach wysiąść niedaleko przystanku EasyBusa, skąd odjedziemy na lotnisko. Odnalezienie przystanku nie jest rzeczą najprostszą – na szczęście mamy GPS i dzięki uprzejmości kierowcy busik nie o 4.15, ale o 4.00 zabiera nas na lotnisko. Gdy na…