Rano godzina 6.15 mam pociąg do Agry. Pobudka przed 5.00. Na szczęście z hotelu do dworca głównego (zdjęcie obok) w Delhi jest rzut beretem. Swoją drogą dworzec w Delhi podobnie jak każdy inny to bardzo ciekawe miejsce. Przypomina chwilami bardziej towarowy niż osobowy (zdjęcia poniżej) i jest równie zatłoczony jak inne w Indiach. Zabawne, ale fakt, że Indie były brytyjską kolonią ujawnia się w wielu nieoczekiwanych aspektach życia. Weźmy np. tak banalną rzecz jak bilet kolejowy – nieważne ile płacisz i tak zawsze napiszą na końcu płaconej kwoty ,,only’’. Czytaj więcej
Kutab Minar jest oddalony o około 17 km od Delhi. Dotarliśmy tam metrem, jak się okazało bardzo wygodnym i szybkim sposobem transportu w Delhi. Poza obowiązkowymi kontrolami osobistymi przy wejściu do metra (z prześwietleniem bagażu włącznie) wszystko wyglądało niemal po europejsku. Koszt podróży do zaledwie 16 rupii na osobę w jedną stronę. Kutab Minar jest pięciokondygnacyjną wieżą minaretu, zwaną więżą triumfalną. Ma 73 m. wysokości, u podstawy 15 metrów średnicy i zwęża się ku górze do zaledwie 2.5 m. Stanowi doskonały przykład sztuki wczesnoafgańskiej a wzniesiony został za czasów muzułmańskich. Czytaj więcej
Dżantar Mantar to nic innego jak obserwatorium astronomiczne. Pojechaliśmy tam po południu, było blisko i w miarę tanio – riksza 50 rupii za 2 osoby. Wstęp jak zwykle złodziejsko drogi, ale zobaczyć trzeba. Powstało ono w 1724 roku. Jest jednym z pięciu obserwatoriów astronomicznych zbudowanych przez Dźaja Singha (budowniczego Dźajpuru). Są to budowle z czerwonego piaskowca. Dawniej służyło astrologii i podejmowaniu decyzji życiowych, obecnie zaś jest miejscem manifestacji politycznych. Czytaj więcej
Rano pobudka i sensacji żołądkowych ciąg dalszy. Sensacje żołądkowe to dobre słowo na określenie tego co się dzieje z moim brzuchem. Mimo że od dwóch dni jestem na poście o wodzie i wodzie (dosłownie) nadal bardzo wiele czasu spędzam w łazience. Na szczęście mam normalną toaletę! Mimo to zbieram się w sobie i wychodzę obejrzeć jedną z największych atrakcji Delhi – Czerwony Fort.
Lal Quila czyli w języku miejscowym Czerwony Fort. W obwodzie budowla ta ma 2 km a w najwyższym miejscu ma 33 metry. Niegdyś opływała go Jamuna a fosa miała 10 metrów głębokości. Powstał w oparciu o koraniczny opis raju. Cytadela tworzyła swoiste miasto w mieście. Czytaj więcej
Korzystam z kupionego wcześniej za 40 dolarów za osobę biletu z Lehu do Delhi. Droga, którą lądem pokonuje się w 4 dni, samolotem zajmuje godzinę i dziesięć minut! Co prawda nasz samolot linii KingFisher nie wyglądał zbyt solidnie, w czasie startu kilkakrotnie wpadał w dziury w pasie startowym (!), serwowane na pokładzie jedzenie (płatne dodatkowo niecałe 4 dolary) cuchnęło alkoholem (efekt sfermentowanych owoców podanych na deser), ale mimo wszystko dotarliśmy bezpiecznie. Dodać trzeba, że bezpiecznie nie znaczy wygodnie, bo miejsca w samolocie jest jak na lekarstwo (w porównaniu z tą linią tani Ryanair to klasa business jeśli chodzi o ilość miejsca na nogi). Lądujemy na lotnisku imienia Indiry Gandi w Delhi i kupuję taksówkę prepaid do dworca kolejowego w New Delhi (moim celem jest znalezienie hotelu w miarę blisko dworca, aby przy odjeździe na taksówce zaoszczędzić) płacąc za nią 320 rupii. Cóż, nie jest to bardzo tanio, ale do dworca jest z 20 km więc chyba warto wydać te 21 zł. Dzięki temu, że proszę o dostarczenie na dworzec, taksówkarz nie próbuje wcisnąć mi hotelu. Będąc w okolicach dworca zaczynam się rozglądać za hotelem. Czytaj więcej
Leh jest miastem innym niż znane mi miasta indyjskie. Odnieść można wrażenie, że jest bardziej tybetańsko-buddyjski niż indyjski. Ponieważ do granicy z Tybetem blisko, a ponadto jesteśmy w Kaszmirze wojska na ulicach dużo, za to nie widziałem policji… dziwne. Architektura jakby nieindyjska, na ulicach, reklamach, szyldach, ogłoszeniach co chwilę przewija się słowo ,,Tybet’’. Spacer po mieście to wręcz mistyczne przeżycie. Można odnieść wrażenie, że każdy, kto tutaj przybywa czegoś szuka. Czego? Ja szukałem spokoju, pięknych krajobrazów, może zapomnienia o przeszłości… Spacerując po mieście można to wszystko odnaleźć, czasami zaś znajdujemy rzeczy, których nie tylko, że nie oczekujemy, ale nie chcielibyśmy znaleźć… Czytaj więcej
Jednym z najważniejszych zabytków w Lehu jest zbudowany na wzgórzu Pałac. Idąc do niego można zobaczyć dużą część miasta oraz nastawić trzeba się na spory wysiłek fizyczny. Zmierzając do niego mogłem podziwiać niezwykłe zjawisko – naokołosłoneczną tęczę (zdjęcie obok). Pałac zbudowany został w XVI wieku i był wówczas najwyżej położoną tego typu budowlą na świecie. Górne pokoje służyły rodzinie królewskiej a dolne pomieszczenia służbie. Obecnie jest w dużej części zrujnowany, lecz można go zwiedzać (koszt 100 rupii) przyda się jednak w tym celu latarka. Z dachu roztacza się widok na miasto. Ponad pałacem znajduje się świątynia buddyjska, do której,jeśli starczy wam sił możecie dojść stromą ścieżką. W środku znajduje się posąg Buddy Majtreji. Ponad nią jest mniejsza świątynia z wyobrażeniem matki Buddy oraz cele mnisze. Nie jest to jedna i jedyna a może nawet nie najważniejsza atrakcja. Ze szczytu możecie bowiem obserwować miasto oraz szczyty Karakorum i Himalajów. Zresztą wystarczy obejrzeć zdjęcia… Czytaj więcej