dsc_0004Dzikie niedawno jeszcze deptane przez stada tatarskich rączych koni.

Pozwala mu westchnąć powietrzem czystym.

Cieszą po jarmarcznym zgiełku życia w portowym mieście.

Jechali wciąż dalej, koczym za czwórką koni,

Aż do Akermanu… Czytaj więcej

Po wizycie w muzeum i dokładnym obejrzeniu (oraz sfotografowaniu) jego zawartości dotarłem na nadmorski bulwar, którego centralnym punktem są schody potiomkinowskie na szczycie których znajduje się pomnik Armanda Emmanuela du Plessis księcia Richelieu. Postać ta jest niezwykle lubiana, gdyż za jego rządów Odessa stała się najważniejszym portem Morza Czarnego. Podobno tak dobrze zajmował się miastem, ponieważ miał niezwykle brzydką żonę i chciał jej unikać. Kiedy wracał do Francji, miejscowa ludność wyprzęgła z karety konie i ciągnęła karetę, aż do granic miasta. Bulwar jest bardzo ładny. Mimo że temperatura nie przekracza 10 stopni, nie brakuje spacerowiczów. Na początku bulwaru znajduje się działo z angielskiej fregaty Tiger, która została zatopiona w odeskim porcie w 1854 roku podczas wojny krymskiej. Znamienny jest fakt, iż taką nazwę nosiło 12 brytyjskich okrętów. Czytaj więcej

Pobudka wcześnie rano. W końcu przespane mamy 14 godzin. Śniadanie w hotelu nie powala ani wielkością, ani smakiem. Ruszam zwiedzać Odessę! Najpierw najbardziej reprezentatywna galeria handlowa, o której w każdym przewodniku stoi, że godna polecenia (zob. wyżej). Następnie kieruję się w kierunku najsłynniejszego zabytku tego miasta – schodów potiomkinowskich. Jak się potem okaże, nie powalają one swoim rozmachem. Można zaryzykować twierdzenie, że lepiej wyglądają na zdjęciach i starych rycinach niż na żywo. Pierwszym napotkanym zabytkiem (w mieście tym prawie na każdym budynku wisi informacja, że to zabytek) była opera. Obok niej leży niewielki bulwar poświęcony pamięci śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.   Czytaj więcej

1Z Poznania do Warszawy jedzie się Polskimi Kolejami Państwowymi około 4 godzin. ,,Około’’ sprawia, że nie można niczego przewidzieć, ani tym bardziej ustalić. W konsekwencji, aby lecieć z Warszawy do Odessy konieczne było wyruszenie pociągiem o 2.04. Do Warszawy dotarłem o 6.30. Pociąg jak zwykle zapchany. Z dworca na lotnisko dojazd jest bardzo wygodny. Jedzie się pół godziny autobusem nr 115, bilet kosztuje 1.30 zł (ulgowy). Melduję się na lotnisku po 7. Łyk kawy doprowadza do opróżnienia termosu i można się odprawić. Kilka godzin oczekiwania jak zwykle mija dość szybko. O 11 startujemy – celem jest Odessa. Niestety z uwagi na to, że lot trwał tylko 1.5 h nie uraczono mnie wyszukanym posiłkiem. Trzeba się było zadowolić kanapką (bardzo smaczną) batonikiem, kawą lub herbatą i sokiem. O 14 czasu miejscowego jestem już po odprawie paszportowej, która jest formalnością. Odbieranie bagaży i ruszam do miasta! Najszybciej i najtaniej dostać się można marszrutką (minibusem). Przystanek znajduje się przy lotnisku (po wyjściu jakieś 30 metrów w prawo). Koszt przejazdu to 2.5 hrywny czyli około złotówki. Czytaj więcej

I udało się! Dzięki kupionym w promocji Polskich Linii Lotniczych LOT biletom z Warszawy do Odessy (288 zł za przelot w dwie strony) można zaplanować kolejny wyjazd do ,,najbardziej na północ wysuniętego miasta Izraela” jak mówią miejscowi żydzi. Odessa znana jest w Polsce przede wszystkim z filmu Deja Vu w reżyserii Juliusza Machulskiego i Schodów Potiomkinowskich znanych z filmu Siergieja Eisensteina pt. Pancernik Potiomkin. Relacja jak zwykle pojawi się na blogu! Filmy w jakości FullHD także będą do obejrzenia w dziale ,,Filmy”. Póki co mapka powyżej. Czytaj więcej

Tbilisi, stolica Gruzji. Dawniej Tyfilis… Tak wiele można by o tym miejscu i kraju napisać. Informacje na temat zwiedzania ciekawszych miejsc zawarłem w przewodniku po Gruzji, dostępny o TUTAJ. W tym miejscu refleksja. Starałem się pokazać najciekawsze miejsca w Gruzji na filmach poniżej. Jest to oczywiście wybór bardzo subiektywny. Cztery filmy, cztery różne spojrzenia na ten piękny zakątek Zakaukazia…

dsc_0018Po trzech dniach w Batumi kupuję bilet na pociąg do Tbilisi. Pociąg mam o 12.50 i jedzie 6 godzin. Ku mojemu zdziwieniu pociągi gruzińskie są bardziej komfortowe (klimatyzacja w 2 klasie w najtańszym pociągu – 23 lari od osoby), czystsze, wygodniejsze (trochę przypominają polskie szynobusy) i punktualniejsze niż polskie koleje. Podróż upływa miło, można podziwiać widoki (jest na co popatrzeć) i rozmowie ze spotkanym polskim małżeństwem podróżującym z córeczką. Do Tbilisi dojeżdżamy punktualnie o 18.50. Wysiadam i idę szukać noclegu. Czytaj więcej