Zwiedzić Rabat w 48 godzin: Ville Nouvelle i Szalla

Ruszam poza mury medyny. Celem jest nowe miasto, które nazwę i wygląd zawdzięcza francuskiemu protektoratowi. Rabat był wówczas stolicą protektoratu. Generał Layutey zakazał zabudowywania medyn, aby w ten sposób z jednej strony ochronić zabytki, a z drugiej nie narażać się na konflikty z miejscową ludnością. W Rabacie poza murami starego miasta zbudowano reprezentacyjną dzielnicę nazywaną nowym miastem. Część miasta francuskiego wchodzi jednak w obręb murów almohadzkich, które przy okazji budowy odrestaurowano. Odrestaurowano najbardziej imponującą z bram miejskich — Bab er-Rouah, co tłumaczy się jako „brama wiatrów”.

Wkraczam na najważniejszy trakt komunikacyjny francuskiego nowego miasta — Avenue Mohammed V. Mijam parlament, a nieco dalej meczet As-Sounna. Przy nim znajduje się niewielkie, jeśli chodzi o rozmiar, ale bardzo bogate, jeśli idzie o zabytki, muzeum archeologiczne. Wstęp kosztuje mnie 10 dirhemów. Najciekawsze dla mnie są zabytki z czasów rzymskich, zwłaszcza te, które wykopano na terenie dawnego starożytnego miasta Sala Colonia. W holu muzeum stoi posąg Ptolemeusza, syna króla Juby II. Co zaskakujące w muzeum obejrzeć można nawet pochodzącego z Egiptu z około IV wieku przed Chrystusem Sfinksa! Kawałeczek dalej poza muzeum znajduje się dworzec kolejowy, a tuż za nim katedra św. Piotra.

W końcu docieram do najważniejszego obiektu w tej części miasta, którym jest niedokończony Meczet Hassana. Teren, na jakim planowano wznieść meczet, jest ogromny. Tak kolosalne założenie architektoniczne było nieco szalonym pomysłem sułtana Jakuba al.-Mansura, który pod koniec XII wieku nakazał wznieść meczet większy i piękniejszy niż wszystko, co dotychczas widziało ludzkie oko. Sułtan zmarł w połowie trwania prac w roku 1199, a jego następcy nie kontynuowali gigantycznego projektu. Do śmierci sułtana zbudowano „zaledwie” 21 naw, które podtrzymuje 312 kolumn. Z tego, co zbudowano, można szacować, że meczet mógł pomieścić minimum 40 tysięcy wiernych jednocześnie. Trzęsienie ziemi z roku 1755 zburzyło niewielką, niedokończoną, acz imponującą konstrukcję. Ocalały tylko fragmenty kolumn i gigantyczna wieża Hassana. Wieża to dolna część planowanego minaretu. Uczeni nie są zgodni, jak wysoka miała być ta konstrukcja. Zachowany do dziś obiekt ma 44 metry wysokości i z całą pewnością stanowi mniej niż 1/3 pierwotnie planowanej/zbudowanej konstrukcji. Naprzeciwko wieży wzniesiono mauzoleum Mohammeda V.

Mohammed V jest dla mieszkańców Maroka bohaterem narodowym i jednym z filarów ich świadomości. Doprowadził on w roku 1954 do odzyskania niepodległości, usuwając francuski protektorat. Jego Mauzoleum to miejsce niezwykłe. Strzeżone 24 godziny na dobę przez kompanię reprezentacyjną wojska w tradycyjnych strojach, z włóczniami, wzniesione z marmuru i otwarte dla wszystkich, którzy pragną złożyć hołd zmarłemu władcy. Mauzoleum zbudowano według projektu wietnamskiego architekta Vo Toana w roku 1971. Wewnątrz, w centralnym punkcie, znajduje się wykonany z onyksu grobowiec. Materiał do jego budowy sprowadzono aż z gór Hindukuszu. Obok króla złożono jego syna Mulaja Abdullaha oraz Hassana II, ojca obecnie panującego króla.

Opuszczam mauzoleum i kieruję się na południe miasta. Tuż za południowym murem wznoszą się ruiny Szalli. Potężne niegdyś fortyfikacje do dziś robią ogromne wrażenie. Przypominają znane z filmów czy gier komputerowych opuszczone starożytne miasto. Na teren kompleksu wchodzi się przez ogromną bramę w kształcie dziurki od klucza. Kompleks obronny pochodzi z XIII wieku, ale obwarowania istniały tutaj od starożytności. Pierwszą twierdzę wznieśli tutaj Rzymianie. Założyli oni miasto Sala Colonia. Najprawdopodobniej rzymska osada została wzniesiona na miejscu istniejącej wcześniej fenickiej faktorii handlowej. Założone przez Rzymian miasto, co ciekawe, było zamieszkałe aż od X wieku po Chrystusie. Rzymianie utrzymali tutaj swoją placówkę aż do V wieku po Chrystusie (czyli około 200 lat dłużej niż nad resztą Maroka). Gdy zaniknęła tutaj władza Rzymu, przejęli miasto Merynidzi. Tutaj swój grobowiec zbudował sułtan Abu Jusuf Jakub w roku 1286, a pod koniec pierwszej połowy XIII wieku sułtan Abu al-Hasan ukończył budowę umocnień, które do dziś można podziwiać.

Po przekroczeniu bramy wchodzę na tereny dawnych ogrodów. Schodzę w dół betonową dróżką i docieram na tereny wykopalisk, które odsłoniły rzymskie miasto. Zachowano tutaj nawet kilka posągów z marmuru. Obok, w pewien sposób przytłaczając pozostałości rzymskie, wznosi się ogromna nekropolia z czasów Merynidów, a przy niej, z gniazdem bocianim na minarecie meczet Abu Jusufa Jakuba. Z meczetu pozostały ściany, posadzka i wspomniany minaret. Tuż za meczetem zwiedzić można ruiny mauzoleów. Po przejściu mauzoleów wchodzę na teren dawnej medresy Abu Saida Usmana I. Do dziś można obejrzeć basen wyłożony błękitnymi płytkami, który pierwotnie stał w centrum placu, wokół którego wzniesiono szkołę koraniczną. Siedzę, oglądam zabytki. Spoglądając na mapę, staram się wyobrazić sobie, jak wielkie musiało być to miasto w przeszłości. Zbliża się popołudnie. Przechodzę koło basenu z węgorzami i wracam ku głównej bramie. Pora wracać do Rabatu, poszukać kolacji, a jutro z samego rana wracam na południe Maroka…

Comments

comments