W dniach 12–13 grudnia 2015 roku odbył się  w Tychach festiwal podróżniczy „Miasto Zdobywców”. Więcej o samej imprezie TUTAJ. W czasie festiwalu miałem okazję przeprowadzić półtoragodzinne warsztaty na temat taniego podróżowania. Opowiedziałem trochę o tym, jak obniżyć cenę biletu lotniczego nawet do zera i jak zarezerwować ekstremalnie tani hotel. Chyba wszyscy byli zadowoleni — sala pękała w szwach. Kilka zdjęć z festiwalu poniżej. A jeśli ktoś nie miał okazji być, to zapraszam na darmowe szkolenie online pt. „Jak kupić bilet lotniczy zawsze i na każdej trasie nawet od 1 euro”. Więcej informacji TUTAJ.

Niewiele czasu zostało, aby poznać Kijów. Po szybkim obiedzie mam szczęście. Przestało padać i można ruszać. Kieruję się na najważniejszą ulicę Kijowa — Chreszczatyk. Nazwa ulicy pochodzi od istniejącej w tym miejscu Doliny Chreszczatej. Chreszczata znaczy zaś tyle, co „poprzecinana” głębokimi wąwozami. Obecnie ulica ta jest znana przede wszystkim z monumentalnego budownictwa socjalistycznego. Gigantyczne gmachy, przy których nasz warszawski Pałac Kultury wydaje się maleńki, przytłaczają. Nieważne, czy popatrzy się na gmachy rządowe, na Centralny Dom Towarowy, czy na Rosyjski Bank Handlu Wewnętrznego — socrealizm przytłacza. Spacer to ciekawe przeżycie, trochę zbyt przemawiające do wyobraźni. Po spacerze wchodzę na słynny (z powodu wydarzeń ostatniej rewolucji) Majdan Niezależnosti (Niepodległości). Do roku 2000 plac był przykładem monumentalnego socrealizmu. Rozpoczęto wówczas przebudowę — pojawiła się między innymi wysoka na 50 metrów kolumna Niepodległości Ukrainy. Na jej szczycie znajduje się wysoka na kilkanaście metrów postać dziewczynki odlana z brązu. Oprócz tego zbudowano też galerię handlową i dość dziwny łuk, na którym wyobrażono św. Michała Archanioła, patrona miasta. Czytaj więcej

Poranek. Wygodne ogromne łóżko sprawiło, że kilka godzin snu w zupełności wystarczyło, aby się zregenerować. Kilka minut po 7.00 łapię metro i jadę do centrum. Dziś zwiedzanie zacznę od Góry Zamkowej, która nazywana jest czasami Kisielówką — od imienia ostatniego polskiego wojewody kijowskiego Adama Kisiela. Wchodzę na szczyt schodkami od strony Zjazdu św. Andrzeja. Ciekawostką może być to, że na górze zamkowej… nie ma zamku. Kilka zdjęć i wracam ku jej podnóżom, aby zwiedzić zabytki właśnie tutaj, w Padole, leżące. Celem pierwszym jest cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja Prytyska. Zbudowano ją na przełomie XVII i XVIII wieku w miejscu, gdzie wcześniej wznosiła się jakaś świątynia. Obecny kształt świątynia uzyskała w roku 1811 po pożarze, który objął cały Padół. Wchodzę do środka. Atmosfera dość dziwna, ciemno, mimo że przestrzeni dużo, to jakby coś przytłaczało. W sumie spędzam tutaj kilkanaście minut. Wychodzę i kieruję się na ulicę Prytyśko-Mykilśką i po kilku minutach dochodzę do monasteru św. Floriana. Ten żeński klasztor ufundowano w XV wieku, ale obecny kształt uzyskał po przebudowie około 140 lat temu. Historia tego miejsca jest niezwykle skomplikowana. W XV wieku ufundowano tutaj klasztor żeński, który opustoszał prawdopodobnie pod koniec wieku XVI. W roku 1710 sprowadzono tutaj zakonnice aż z Peczerska. Dobudowano dla nich dzwonnicę oraz kilka pomieszczeń gospodarczych. Wówczas też powstała centralna świątynia — cerkiew Wniebowstąpienia. Obecny kształt uzyskała w roku 1811 po remoncie. Obok niej w pierwszej połowie XIX w. zbudowano tutaj cerkiew Zmartwychwstania, a nieco później cerkiew Kazańskiej Ikony Matki Boskiej. W dobie ZSRR kompleks klasztorny częściowo zsekularyzowano. W końcu nieco dalej, u stóp wzgórza zamkowego, wznosi się cerkiew Podniesienia Krzyża Świętego. Obecny kształt uzyskała ona w roku 1905. Jeśli ktoś jest fanem Michaiła Bułhakowa, powinien tutaj zajrzeć — w tej świątyni został on ochrzczony. Czytaj więcej

Obiad niedaleko placu Sofijskiego i wracam do zwiedzania. Sam plac to jedno z najstarszych miejsc w Kijowie, bo funkcjonował już za czasów Rusi Kijowskiej. Był on wówczas określany jako „pole poza miastem”. Przy nim zbudowano w roku 1036 monaster Sofijski i od niego urobiono nową nazwę. W roku 1888 na placu zbudowano sporej wielkości pomnik Bohdana Chmielnickiego i od tamtej pory jest on nazywany często „placem Chmielnickiego”. Staję pod pomnikiem i staram się dostrzec zamysły artysty. Hetman kozacki wskazuje buławą na Moskwę. Wyobrażono go na koniu, który stoi na szczycie kurhanu. Odsłonięcie pomnika było kulminacyjnym elementem obchodów 900-lecia chrztu Rusi. Pomnik miał pierwotnie dominować nad placem i stać na cokole. Niestety zbiórka publiczna na jego budowę przyniosła kilkakrotnie mniej środków, niż przewidywano i zamiast cokołu usypano kurhan. Obecnie nad placem dominuje Sofia Kijowska — jeden z najpiękniejszych zespołów klasztornych na Ukrainie. Wchodzę od ulicy Włodzimierskiej przez imponującą bramę. Kupuję bilet, który upoważnia także do wspięcia się na dzwonnicę i ruszam zwiedzać. Kompleks został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. Tradycja mówi, że zbudowano go w miejscu, w którym księżna Olga wzniosła monastyr, po tym jak wróciła z pielgrzymki do Konstantynopola w roku 955. Obecną świątynię miał ufundować Jarosław Mądry w roku 1017, po tym jak pokonał wojska Pieczyngów. Trudno powiedzieć, kiedy ukończono budowę. Pewnym jest, że w roku 1018 musiała już istnieć tutaj jakaś pokaźna świątynia, gdyż przed jej bramami miał Świętopełk witać wojska Bolesława Chrobrego. Kompleks zawsze odgrywał istotną rolę nie tylko religijną, ale także polityczną i edukacyjną. Tutaj znajdowała się pierwsza w historii Rusi Kijowskiej biblioteka. Centralnym punktem świątyni jest Sobór Sofijski. Zbudowano go do połowy XI wieku. Jest on uważany za modelowy przykład budowli sakralnej Rusi Kijowskiej. Nazwa pochodzi o kościoła Hagia Sophia w Konstantynopolu. Sobór wieńczy aż 19 kopuł. Liczba ta imponuje, ale warto podkreślić, że do XVIII wieku kopuł było aż 25 (częściowo budowla się zawaliła, a gdy ją odrestaurowywano, zmieniono plan świątyni). Po wejściu do środka w oczy rzucają się mozaiki, zwłaszcza Chrystusa Pantokratora i Ojców Kościoła. Najstarsze pochodzą z XI wieku. Oprócz scen religijnych przedstawiono tu także (co jest unikatem na skalę światową) sceny prezentujące istotne wydarzenia polityczne, np. ceremonialną procesję Jarosława Mądrego czy też wizytę księżnej kijowskiej Olgii w Konstantynopolu na dworze cesarza Konstantyna Porfirogenety. Spacerując po cerkwi, natrafiam w końcu na imponujący sarkofag, w którym złożono ciało Jarosława Mądrego. Jest to jedyny zachowany grobowiec książąt kijowskich. Źródła pisane wskazują, że swoje sarkofagi mieli tutaj Wsiewołod, Rościsław i Włodzimierz Monomach. Ten, który mam szczęście oglądać, pochodzi z VII wieku. Obejrzawszy cerkiew, ruszam na dzwonnicę. Rozpościera się stąd piękny widok na miasto — można zrobić kilka zdjęć. Po obfotografowaniu okolicy jeszcze krótki spacer po kompleksie monastyru. Zwiedzam cele mnichów, tzw. Małą Sofię, dom metropolity i zamurowaną bramę Zabrowskiego. Czytaj więcej

Pobudka bardzo wcześnie rano. Wychodzę z hotelu po 7.00 i w miejscowej jadłodajni zaopatruję się w śniadanie. Czasu mam bardzo mało, a atrakcji w ukraińskiej stolicy jest co nie miara. Kijów miał bardzo burzliwą historię nie tylko polityczną, ale także (a może przede wszystkim) urbanistyczną. Pierwsze kroki kieruję ku starówce, która jest nazywana Górnym Miastem. Tutaj narodził się Kijów i tutaj znajdują się jego najważniejsze zabytki. Wysiadam z metra nieopodal Placu Michałowskiego i moim oczom ukazuje się nie najładniejszy pomnik księżnej Olgi. Historia tego pomnika, podobnie jak historia Ukrainy w XX wieku, jest pełna kontrowersji. Zbudowano go w roku 1911 według projektu Iwana Kawaleridzego. Stał się jednak niemal od razu obiektem kpin i powszechnej krytyki. Twórca bronił się, że pomnik, który wzniesiono to tylko „model z gipsu” i ostateczna wersja będzie ładniejsza. Niestety artysta nie bardzo potrafił wyjaśnić, dlaczego z pompą odsłonięto „model”, a nie pomnik i w 1920 roku został rozebrany. Odbudowano go w roku 1996 z marmuru według pierwotnego projektu. Dziś, podobnie jak w przeszłości, trudno uznać go za wybitne dzieło sztuki. Może jednak jest w tym coś więcej niż tylko dzieło nieudolnego artysty. Jeśli spojrzeć na postać Olgi, która wyrżnęła niemal co do nogi plemię Drewlan, a zaraz potem przyjęła chrzest i została świętą, to artystyczne oszpecenie pomnika może nie jest całkiem nie na miejscu. Po lewej stronie Olgi widzę postać św. Andrzeja Apostoła, który miał jako pierwszy odbyć misję chrystianizacyjną na Ruś. Po prawej stronie Olgi wyrzeźbiono w marmurze postacie Cyryla i Metodego — apostołów Słowiańszczyzny.

Od pomnika kieruję się ku monasterowi św. Michała Archanioła. Napotykam Pomnik Ofiar Wielkiego Głodu. Nie rzuca się on szczególnie w oczy — jest jakby przytłoczony przez sowiecki plac. Odsłonięto go w 1993 roku i mimo że niewielki, to bardzo przemawia do wyobraźni. Czytaj więcej

UIA_737_landing_at_KBPKorzystając z niesamowicie tanich biletów lotniczych z Warszawy do Kijowa (zaledwie 80 zł w dwie strony) Polskimi Liniami Lotniczymi LOT (błąd taryfowy udało się znaleźć dzięki Biblii Taniego Latania), pakuję plecak i ruszam w kolejną podróż. Tym razem bardzo krótką (mam zaledwie 48 godzin na zwiedzenie stolicy Ukrainy), ale za to od dość dawna wyczekiwaną. Zawsze ciągnęło mnie na wschód tak samo bardzo jak do Ameryki Środkowej, więc nie mogąc się doczekać, pakuję się i ruszam. Do Warszawy także samolotem. Za 2 euro kupiłem bilety na trasie Poznań–Warszawa–Poznań LOT-em. Podróż do Warszawy jak zwykle krótka i przyjemna. Czekam nieco w stolicy i ruszam do Kijowa. Stolica Ukrainy wita mnie przyjemną temperaturą i niemiłosiernie długimi kolejkami do kontroli paszportowej. Prezentuje to cichaczem zrobione zdjęcie obok (nie wiedzieć dlaczego nie wolno robić zdjęć). Te postradzieckie przyzwyczajenia… 🙂 Po wbiciu mi pieczątek odnajduję kantor. Spadek kursu hrywny i usztywnienie cen w punktach wymiany sprawia, że między kursami na lotnisku a kursami w kantorach w mieście różnica jest niemal symboliczna. Wymieniam 50 euro (co okazuje się kwotą jak na Ukrainę bardzo pokaźną) i ruszam do wyjścia. Kilka kroków i już jestem na przystanku autobusowym. Za 60 hrywn jadę do centrum miasta nieco ciasnym i nie najnowszym autobusem. Odnajduję hotel i ruszam na krótki spacer po mieście. Już późno niestety, i udaje mi się zobaczyć tylko okolice. Hotel czterogwiazdkowy kosztuje mnie kilkadziesiąt złotych za dobę. Dobrze zlokalizowany (pół godziny spaceru do starego miasta lub kilkanaście minut metrem) idealna baza do zwiedzania miasta. Jutro z samego rana podbijam Kijów! 🙂

W dniach 16–18 października 2015 roku w czasie Tour Salonu w Poznaniu odbywał się Festiwal Podróżniczy Śladami Marzeń. Miałem ogromną przyjemność wystąpić tam z warsztatem zatytułowanym „Jak kupić bilet lotniczy zawsze i na każdej trasie nawet za 1 euro”. Opowiedziałem trochę o systemach rezerwacyjnych, o tym jak znaleźć błąd w takim systemie i jak obniżyć cenę biletu lotniczego nawet do zera. Przedstawiłem, jakimi technikami można przeanalizować strukturę cenową biletu lotniczego, w jaki sposób OTA (agenci sprzedający bilety) sztucznie zaniżają cenę biletu lotniczego i jak to możliwe, aby ceny były nawet minusowe. Sala była pełna, a publiczność zadowolona. Dziękuję organizatorom za zaproszenie i strasznie żałuję, że w lutym na kolejnym Tour Salonie nie będę mógł wystąpić ze względu na planowaną wyprawę do Meksyku… Jeśli jednak nie udało Ci się być na warsztatach, drogi Czytelniku mojego bloga, nic straconego. Zapraszam na darmowe warsztaty online. Więcej informacji TUTAJ. A poniżej kilka zdjęć z wystąpienia w Poznaniu.