Właściwie to nie tyle wakacje co „wyjazd służbowy”. Ukończyliśmy w naszym małym Wydawnictwie Globtrotera przewodnik turystyczny po Malcie i… chcemy raz jeszcze sprawdzić czy, aby niczego nie pominęliśmy. Zatem najpierw trzeba dostać się na tę niewielką wyspę na Morzu Śródziemnym. Ponieważ nasz przewodnik po Malcie będzie dla Low Costowych podróżników – sami poszukaliśmy jak najtańszego połączenia. W sumie nasza podróż wygląda w sposób następujący: Warszawa-Bolonia (gdzie właśnie piszę ten wpis siedząc w hotelu na obrzeżach miasta) – Valletta. W sumie za przelot na Maltę zapłaciłem 120 zł za osobę. Tanio ☺ Dlaczego tak tanio? Powód jest prosty, linie lotnicze Ryanair mają w zwyczaju na około 4-6 tygodni przed lotem drastycznie obniżać ceny biletów. Za bilet z Bolonii na Maltę zapłaciłem tylko 14.90 euro. Dolot do Bolonii to 64 zł. Czytaj więcej
Pobudka bardzo wcześnie. Śniadanie w hotelu i można jeszcze wybrać się na krótki spacer rzucić okiem na Statuę Wolności. Następnie metrem do stacji kolejowej i pociąg zabiera mnie na lotnisko Liberty, gdzie będzie trzeba kilka godzin poczekać na samolot do Frankfurtu. W sumie mógłbym jeszcze trochę pozwiedzać, ale na lotnisku w USA nigdy nie wiadomo ile potrwa kontrola bezpieczeństwa. Okazuje się, że idzie wyjątkowo szybko i sprawnie. Ku mojemu zdziwieniu o nic nie pytają tym razem na wylocie, jedynie krótki rzut oka na paszport. Fajnie ☺ Strażnik graniczny jedynie dość żartobliwie skomentował ilość pieczątek w moim paszporcie oraz fakt, że pieczątka USA jest dość niewyraźna. Po przejściu do hali odlotów 4 długie godziny czekania na samolot… Czytaj więcej
Jeszcze tylko dwa dni w Nowym Jorku, a tak wiele zostało do zobaczenia. Pierwsze kroki w tej części poznawania miasta kieruję do miejsca, które 11 września 2001 roku na stałe weszło do świadomości i historii świata. W miejscu, gdzie stały wieże World Trade Center obecnie mieści się National September 11 Memorial & Museum. Kompleks ten zaprojektował izraelski architekt Michael Arad. W miejscu, gdzie wznosiły się dwie wieże obecnie znajdują się dwa baseny z wodą, która swobodnie spada w otchłań. Wokół basenów, na wykonanych z brązu płytach, wygrawerowane są nazwiska wszystkich 2977 ofiar, które zginęły pamiętnego dnia oraz dodatkowo nazwiska 6 osób, które zginęły w czasie zamachu w World Trade Center w roku 1993. Kompleks robi duże wrażenie, aczkolwiek wejść do niego jest dość trudno. Czytaj więcej
Posilony i ogrzany ruszamy zwiedzać kolejne partie miasta. Wchodzimy do dzielnicy Lower East Side. Celem pierwszym jest fragment dzielnicy nazywany „Małą Italią”. Historia tej „mini dzielnicy” sięga początków XIX wieku, kiedy zaczęli napływać tutaj Włosi. Żyli oni w ogromnym ścisku a mieszkali w domach czynszowych. Do części pomieszczeń, które zlokalizowane były na niższych piętrach nigdy nie docierało światło słoneczne. W sumie w warunkach braku higieny i światła słonecznego mieszkało ponad 40 tysięcy ludzi. Większośc z nich zajmowała w sumie zaledwie… 17 bardzo dużych domów czynszowych. Obecnie Little Italy to bardziej „ciekawostka” turystyczna niż dzielnica prawdziwie włoska. Wynika to z faktu, że coraz bardziej pożera ją Chinatown, które jest naszym drugim celem. Można tutaj nadal usłyszeć język Garibaldiego czy zjeść prawdziwie sycylijską pizzę. Czytaj więcej
Obiad skonsumowany. Pora ruszać w dalszą eksplorację. Cel pierwszy to St. Mark’s in the Browery Church. Jest to jeden z najstarszych kościołów w Nowym Jorku. Zbudowano go w roku 1799. Wzniesiono go na bazie starszej bo pochodzącej z roku 1660 świątyni. Pierwotna świątynia została zbudowana przez lokalnego farmera, który został pochowany pod posadzką kościoła (podobnie jak jego synowie, wnukowie, prawnukowie… i kilka kolejnych pokoleń). Kościół zasłynął w światowej prasie w roku 1878. Miało tutaj wówczas miejsce zdarzenie, które poruszyło (dzięki odpowiedniemu naświetleniu przez prasę światową) dziesiątki tysięcy ludzi. Włamano się na przykościelny cmentarz i wykradziono zwłoki jednego z bogatych ludzi, którzy zostali pochowani tutaj. Złodzieje za zwrot zwłok zażądali od rodziny astronomiczną kwotę 20 tysięcy dolarów. Kilkanaście minut spaceru od tego kościoła znajduje się Grace Church. Architektem świątyni był James Renwick Jr. Jest to najprawdopodobniej (wielu historyków architektury tak twierdzi) najdoskonalsze jego dzieło. Mimo, że miał on wówczas 23 lata doskonałością formy zaszokował współczesny mu Nowy Jork. Z zewnątrz świątynia onieśmiela pięknem a wewnątrz przytłacza prerafaelickimi witrażami oraz mozaiką jaka została ułożona na podłodze. Ta świątynia także miała swój „głośny dzień” w XIX wieku. Co prawda nie na skale światową, tylko lokalną, ale za to bardzo spektakularny. Mieszkańcy Nowego Jorku omal nie wywołali zamieszek… wszystko zaczęło się od tego, że w roku 1863 P. T. Barmun urządził tutaj ślub karła imieniem Tomcio Paluch. Czytaj więcej
Udało się szczęśliwie wrócić do Nowego Jorku. Autobus punktualnie o 4.50 rano dojechał na miejsce. Zimno. Całodobowy McDonald pozawala się ogrzać i napić się kawy. Po naładowaniu akumulatorów termicznych podjechać do hotelu, zostawiam rzeczy (zameldować się nie mogę bo tak wcześnie to ludzie nawet na śniadania nie schodzą! ☺) i ruszam zwiedzać miasto. Hotel mieści się poza Manhattanem. Cóż, też ciekawa okolica, ale nie ma czasu na jej zwiedzanie bo chcę skupić się na dzielnicy, która jest pomijana przez turystów. Wydaj się pozornie bowiem nieciekawa – wręcz niebezpieczna ☺ East Village to część miasta, którą w dziewiętnastym wieku opanowali imigranci z Niemiec, Polski a także Żydzi. Sporo tu było wówczas Irlandczyków. XX wiek to okres kiedy nie najlepszą sławę zyskał sobie ten skrawek Nowego Jorku. W latach 50tych i 60tych były tutaj najniższe czynsze w mieście. Czytaj więcej
Wizyta w amerykańskiej stolicy jest bardzo krótka – zaledwie 48 godzin. Ostatnie popołudnie. Autobus do Nowego Jorku odjeżdża o 23.59. Trzeba je jak najlepiej wykorzystać. Spod Monumentu Waszyngtona ruszam obejrzeć pomnik poświęcony żołnierzom, którzy zginęli w czasie II wojny światowej (National World War II Memorial). Poświęcono go wszystkim Amerykanom, którzy zginęli w czasie największego konfliktu zbrojnego XX wieku. Składa się on z 56 filarów i pary łuków, otaczających plac z fontanną w centrum. Od chwili otwarcia w 2004 roku jest jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji miasta. Co roku około 5 milionów ludzi pojawia się tutaj. Przekonuję się, że miejsce to nawet w temperaturze minus 28 stopni nie jest puste. Każdy z pilarów tworzących monument jest poświęcony innemu regionowi geograficznemu, gdzie ginęli obywatele USA. Całość robi duże wrażenie mimo, że nie ma tutaj żadnej specjalnej instalacji (latem działają fontanny a całość jest pięknie oświetlona). Czytaj więcej