Do Betlejem pojechać trzeba, pojechać warto, a nie pojechać nie wypada. Zatem zaraz po śniadaniu (na którym do wyboru są miejscowe potrawy z chałwą włącznie – hotel jest arabski) kieruję się na dworzec autobusowy niedaleko Bramy Damasceńskiej. Autobus kosztuje trochę ponad 7 szekli, a odległość to niecałe 10 kilometrów. Betlejem nie leży jednak w Izraelu. Aby tam się dostać przejechać trzeba na teren Autonomii Palestyńskiej (celowo napisane dużymi literami!). W czasie jazdy przez dużą część trasy widać mur, który zbudowali Izraelczycy, aby odgrodzić się od Palestyńczyków.
Najnowsze komentarze