Kilka słów o mnie…. To będzie trudne. A więc strona na której jesteś drogi internauto jest formą materializacji mojej pasji podróżniczej. Znajdziesz tutaj sporo o podróżach, dalekich krajach i historii miejsc do których udaje mi się w bardziej lub mniej szczęśliwy sposób dotrzeć. Zawsze staram się, aby podane informacje były nie tylko ciekawe, ale też przydatne dla osób, które chciałyby odwiedzić miejsca w których byłem. Pasja podróżowania sprawiła, że udało mi się napisać kilka przewodników turystycznych oraz uruchomić księgarnię dla podróżników, która oferuje nie tylko przewodniki, ale także…


Pobudka i śniadanie w hotelu. Następnie krótki spacer po Pradze, o 11.00 wracamy do naszego locum. Pora się spakować. Chwilę po 12.00 wymeldowujemy się. Bagaż zostaje w hotelowej przechowalni, a my ponownie spacerujemy po stolicy Czech, robimy zdjęcia, przesiadujemy w kawiarni, obserwujemy życie miasta. Po 16.00 wracamy po nasz bagaż i na lotnisko. Trasa, jaką mamy do pokonania przedstawia się następująco. Praga – Belgrad – Abu Dhabi – Colombo. Bilety zakupiliśmy w liniach Air Serbia i dwa z trzech odcinków lotu pokonamy właśnie na pokładzie samolotów tychże linii. Ponieważ zaś lecę pierwszy raz Air Serbia, to pokuszę się o kilka słów recenzji i porównania z chyba kilkudziesięcioma liniami lotniczymi, z których usług korzystałem.
Air Serbia to stosunkowo „nowe” linie lotnicze. Powstały w 2013 roku, po tym jak większość udziałów (oficjalnie zaledwie 49%) w podupadających narodowych serbskich liniach lotniczych przejęły wywodzące się ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich linie Etihad. Idea, jaka towarzyszyła temu przejęciu, była taka, aby Air Serbia dowoziły do hubu Etihada w Abu Dhabi pasażerów z Bałkanów i Europy Wschodniej. Oczywiście oprócz tego linie latają po niemal całych Bałkanach i nie tylko. Skrzyżowanie serbskiego podejścia do rzeczywistości (i w dużej mierze odziedziczonej po czasach Jugosławii floty) z petrodolarami stworzyły ciekawy „mix”. Moim zdaniem Air Serbia to obecnie jedne z najlepszych europejskich linii lotniczych. Postaram się to uargumentować w kilku punktach. Czytaj więcej

Wczesna pobudka. Mamy mało czasu, a bardzo wiele do zobaczenia. Na szczęście nasz hotel znajduje się w ścisłym centrum starego miasta. Śniadanie, niezbyt duży wybór, ale smaczne i pożywne. Chwila na sprawdzenie, czy wszystko mamy i ruszamy zwiedzać. No tak, ruszamy zwiedzać Pragę. Problem z takim „zwiedzaniem” jest jednak taki, że zagęszczenie zabytków na metr kwadratowy przytłacza w każdym calu. Opisać wszystkich nie sposób, nie wiem, czy starczyłoby na to życia. Pomyślałem zatem, że napiszę coś a’la mini przewodnik co można zobaczyć w Pradze, jeśli ma się kilka godzin, czekając np. na autobus. Szybko okazało się, że będzie to niemożliwe w jednym wpisie. Napiszę zatem kilka słów o tym, co można zobaczyć, co urzeka, co fascynuje. Wszystko subiektywnie i po krótce. Myślą przewodnią zaś tego wpisu będzie pewne bardzo znane okno, z którego dawno, dawno temu, wyrzucono na kupę gnoju kilku ważnych jegomościów, a wydarzenie to znane stało się jako Praska Defenestracja i (podobno) było przyczyną wybuchu jednej z ciekawszych wojen w dziejach – wojny trzydziestoletniej. To chyba jakieś zboczenie historyka, że gdzie nie pojedzie to szuka historii. A że mi Praga kojarzy się przede wszystkim nie z Mostem Karola, nie z piękną architekturą, ani nawet nie z piwem, lecz właśnie z defenestracją, nic na to poradzić już nie mogę. Czytaj więcej

Rozpoczęła się kolejna wyprawa! „Wyprawa” – jak to doniośle brzmi, czyż nie?
Teoretycznie powinno to wyglądać mniej więcej tak: kapelusz na głowę, plecak na plecy i ruszamy! Niemal jak Indiana Jones (w końcu drugi z serii filmów o tym gentelmanie kręcono m. in. na Sri Lance) wcześnie rano (koniecznie biegiem i z uśmiechem na ustach) na autobus! W praktyce wyglądało to nieco inaczej i to nie tylko dlatego, że zabieranie kapelusza na Sri Lankę nie jest najlepszym pomysłem – przynajmniej nie mojego kapelusza, gdyż nie lubi on klimatu innego niż południowo-amerykański, nie wspominając o takim drobiazgu jak fakt, że jest z wełny lamy. Zatem w praktyce tak nie do końca rzeczywistość oddała wyobrażenia…
Tak jakoś dziwnie się złożyło, że nie mogliśmy spać. Efekt tego był taki, że po krótkiej drzemce nastąpiła pobudka o 3.30 rano, wygrzebanie się z łóżka, prysznic, śniadanie i o 4.30 wsiadamy do taksówki. Kilkanaście minut zajmuje dotarcie na dworzec PKS w Poznaniu, skąd odjedzie nasz autobus do Pragi. Po wybudowaniu nowego dworca autobusowego większość pojazdów PolskiegoBusa zatrzymuje się (w końcu!) w centrum miasta. Wspaniale! J Niestety budowniczowie dworca autobusowego w Poznaniu nie wpadli na koncept, aby zbudować przy nim postój dla taksówek. W konsekwencji trzeba nieźle się nakombinować, aby w jakiejś rozsądnej odległości od najważniejszego węzła komunikacyjnego w Wielkopolsce wysiąść z pojazdu na czterech kółkach i nie dać się rozjechać (nawet o 4:30 nad ranem). Taksówka nie kosztuje nas wiele, w sumie nic nas nie kosztuje, gdyż magiczna aplikacja na komórki w połączeniu z kodem rabatowym na 20 zł pozwala odbyć podróż za darmo. Miło – zwłaszcza, że w Poznaniu panują temperatury minusowe, a nie bardzo mamy ochotę maszerować na dworzec 25 minut o 4 nad ranem. Po kilkunastu minutach ruszamy. Podróż do Pragi zajmuje 8 godzin. Większość tego czasu przespałem. W końcu po godzinie 13.00 wysiadamy na dworcu autobusowym w Pradze, skąd po zasięgnięciu języka w informacji turystycznej, wypłaceniu pieniędzy z bankomatu, metrem ruszamy do hotelu. W wolnej chwili napiszę recenzję naszego locum, gdyż po pierwsze hotel jest czterogwiazdkowy, po drugie kosztował mnie grosze (dzięki innej magicznej aplikacji na komórki i ponad 500 zł w kodach rabatowych) w końcu: ponieważ warto go zrecenzować, gdyż leży zaledwie 50 metrów od Zamku Praskiego. Czytaj więcej

Już na początku grudnia wyruszam w kolejną wyprawę! Tym razem naszym celem jest jedna z najbardziej niezwykłych wysp na wschodniej półkuli: Cejlon. Mam w planach zjechanie całej wyspy, opisanie jej skarbów, zasmakowanie kultury i… zobaczenie na własne oczy miejsc, w których kręcono drugą część z serii filmów o Indianie Jonesie pt. „Indiana Jones i świątynia zagłady”. Ten ostatni punkt to trochę realizacja dziecięcego marzenia, w końcu każdy chłopiec na jakimś etapie swojego życia, chciał być Indiana Jonesem! ☺ Zatem w grudniu czekają trzy tygodnie przygody! Relacja z podróży będzie jak zwykle na Blogu. Trasa (bardzo ogólna) prezentuje się w sposób następujący: Poznań – Praga – Belgrad – Abu Dhabi – Colombo – Abu Dhabi – Belgrad – Praga – Poznań. Odcinek z Poznania do Pragi pokonujemy PolskimBusem. Pozostałe odcinki na pokładzie linii lotniczych Air Serbia. Szczegółowy plan zwiedzania Sri Lanki właśnie się opracowuje i… jak zwykle okazuje się, że czasu mamy zbyt mało, aby wszystko zobaczyć tak, jakbyśmy tego chcieli.
Najnowsze komentarze