Kilka słów o mnie…. To będzie trudne. A więc strona na której jesteś drogi internauto jest formą materializacji mojej pasji podróżniczej. Znajdziesz tutaj sporo o podróżach, dalekich krajach i historii miejsc do których udaje mi się w bardziej lub mniej szczęśliwy sposób dotrzeć. Zawsze staram się, aby podane informacje były nie tylko ciekawe, ale też przydatne dla osób, które chciałyby odwiedzić miejsca w których byłem. Pasja podróżowania sprawiła, że udało mi się napisać kilka przewodników turystycznych oraz uruchomić księgarnię dla podróżników, która oferuje nie tylko przewodniki, ale także…


Samolot z Poznania do stolicy Wielkiej Brytanii odleciał punktualnie. Niestety, było ciasno. Dość dawno nie latałem Wizzair i już trochę zapomniałem, jak wygląda przestrzeń na nogi między fotelami dla kogoś, kto ma ponad 2 metry wzrostu. Na szczęście nieco przysypiałem i podróż minęła szybko. Lotnisko Stansted powitało nas pięknym słońcem. Tak jak pisałem w poprzednim wpisie, najtańszym sposobem dostania się do miasta jest skorzystanie z minibusów EasyBus. Bez trudu odnaleźliśmy przystanek. Okazało się, że mamy szczęście! Kupiliśmy bilety na godzinę 9.15 (były najtańsze). Ponieważ jednak w busie na godzinę 8.30 były wolne 2 miejsca, to kierowca nas zabrał. Półtorej godziny walki z korkami i wysiadamy. Marszem do metra i już jesteśmy w miejscu, z którego zaczniemy zwiedzanie, na Trafalgar Square.
Moim zdaniem nie ma lepszego miejsca, aby zacząć poznawanie Londynu. Plac upamiętnia zwycięstwo floty brytyjskiej pod dowództwem admirała Nelsona w jednej z najważniejszych bitew morskich w historii – pod Trafalgarem. Bitwa nie była być może „duża” jeśli idzie o ilość okrętów biorących w niej udział, ale zarówno z punktu widzenia konsekwencji, jakie przyniosła, oraz historycznego nie sposób przecenić znaczenia tego starcia zbrojnego. Była to ostatnia wielka bitwa żaglowców. Brytyjskie okręty nie tylko pokonały eskadrę Napoleona, ale także położyły kres panowaniu na morzach ogromnych żaglowców. Trafalgar zamyka okres chyba najbardziej romantycznego podboju oceanów, który zaczął się tysiące lat temu, w dobie Fenicjan i rozpowszechnienia się żagla. Przez wieki żaglowce z większym lub mniejszym szczęściem pokonywały oceany. Z nimi wiążą się największe i najbardziej spektakularne odkrycia geograficzne, najbardziej znani awanturnicy i najbardziej niezwykłe historie. Żaglowcami dowodzili Krzysztof Kolumb, Ferdynand Magellan czy Czarnobrody. Najbardziej romantyczna i najbardziej awanturnicza z epok zakończyła się bezpowrotnie. Kolejne lata to okres parowców… Wróćmy jednak do starcia z 21 października 1805 roku. Walczyło wówczas ze sobą 59 okrętów wojenny. Brytyjczycy mieli ich 27, a Francuzi pod dowództwem Pierre’a de Villeneuve 33. Błyskotliwy manewr taktyczny polegający na tym, że flota brytyjska w dwóch kolumnach zaatakowała rozciągnięte w półłuku statki hiszpańsko-francuskie (zob. grafika niżej), pozwolił Nelsonowi zwyciężyć – sukces przypłacił jednak własnym życiem. Trafalgar wszedł do brytyjskiej świadomości narodowej jako jeden z jej fundamentów. Po raz pierwszy w dobie nowożytnej istniało realne zagrożenie, że obce wojska staną na brytyjskiej ziemi, jednak zostało ono odparte. Bita pod Trafalgarem stała się początkiem hegemonii Brytyjczyków na morzach świata, walnie przyczyniając się do powstania brytyjskiego imperium kolonialnego, które w okresie największego rozkwitu obejmowało 1/4 wszystkich lądów na naszym globie.

Londyn to z turystycznego punktu widzenia jedno z najdroższych miast Europy. Najdroższe są tutaj hotele, transport czy jedzenie. Można jednak, przy odrobinie kreatywności, za 2 dniowy pobyt, który normalnie kosztowałby nas na dwie osoby około 3 000 zł (hotel + przelot + transport) zapłacić około 120 zł. O tym, jak to się robi, będzie w tym wpisie. Pobyt w Londynie zaplanowałem w taki sposób, aby mieć całe 2 dni na zwiedzanie.
Londyn jest pierwszym etapem naszej krótkiej majowej podróży po Europie. Poniżej zestawienie kwot, jakie musielibyśmy wydać na hotel, przeloty, transport z lotniska oraz porównanie ile realnie zapłaciliśmy. Zestawienie zawiera także wskazówki, jak powtórzyć to, co nam udało się uzyskać.
1. Hotel (76 zł zamiast 2 100 zł):
Zatrzymaliśmy się w czterogwiazdkowym The Morton Hotel. Najniższa cena za noc (rezerwacja z dużym wyprzedzeniem, min. 1 miesiąc) wynosi około 1010 zł (zależnie od kursu funta). Za dwie noce musielibyśmy wydać około 2100 zł. Hotel udostępnia pokoje tylko w nielicznych systemach rezerwacyjnych, gdyż jego położenie (tuż przy British Museum) oraz doskonałe opinie sprawiają, iż prawie zawsze jest tutaj komplet gości. Strona internetowa hotelu: https://www.mortonhotel.co.uk. Poniżej cena za pokój w naszym terminie z multiporównywarki HotelsCombined. Jak widzimy, zarezerwować można jedynie na stronie hotelu. Żadne portale pośredniczące w rezerwacji hoteli, np. Booking czy HRS, nie mają tego hotelu w ofercie.
Jak to możliwe? Otóż pewien amerykański serwis internetowy, który służy do rezerwacji hoteli zaoferował następującą promocję. Za zarejestrowanie się na ich stronie internetowej otrzymałem 25 dolarów. Dodatkowo za każdą osobę, która z mojego polecenia zarejestrowałaby się w tym serwisie otrzymywałem 10 dolarów. Maksymalna liczba referali (osób, które mogły się zarejestrować) wynosiła 50! 50 x 10 dolarów = 500 dolarów + 25 dolarów „za wpisowe na wejściu). W sumie otrzymałem kupon zniżkowy na 525 dolarów (1 947 zł – kurs dolara z dnia 29.04.2015). Nazwa serwisu: StayFull.com i nadal można w nim skorzystać z tej oferty! Wystarczy kliknąć TUTAJ i się zarejestrować! Poniżej zrzut ekranu z naszej rezerwacji. Widać, że uwzględniono na niej kupon rabatowy! Luksusowy hotel przy samym British Museum za grosze! Najlepsze jest to, że na samej komunikacji miejskiej (np. biletach na metro) zaoszczędziliśmy więcej, niż kosztował nasz hotel. Dlaczego? Otóż dojazd spoza ścisłego centrum z jakiegokolwiek hotelu do centrum miasta w dwie strony metrem to koszt około… 20 funtów (ponad 110 zł!). Za hotel zaś zapłaciliśmy 20 dolarów (74 zł!).

Ostatni mój wyjazd zagraniczny miał miejsce w… grudniu! Coraz trudniej wysiedzieć na miejscu. Coraz częściej przeglądam kolorowe mapy i przewodniki turystyczne, szukając jakiegoś ciekawego miejsca, gdzie można by wyjechać. To były bardzo pracowite 4 miesiące. Biblia taniego latania to nie tylko przyjemność czytania maili od zadowolonych czytelników (za wszystkie WIELKIE dzięki!), ale także obowiązki. Trzeba cały czas na bieżąco przeglądać systemy rezerwacyjne, wyszukiwać deale i promocje lotnicze. O wszystkich informuję na FanPage’u książki – jeśli ktoś chce być na bieżąco wystarczy polubić. FanPage znajduje się pod tym linkiem.
Ponieważ jednak człowiek nie jest maszyną, to… gdy szuka super tanich biletów lotniczych kusi go, aby samemu je kupić. W ten sposób powstał pomysł krótkiego wypadu (8 dni) w maju. Podróż naszą rozpoczniemy lotem z Poznania do Londynu linią Wizzair. Normalna cena biletu lotniczego dla dwóch osób to około 320 zł. Dzięki kilku prostym technikom, które zawarłem w Biblii Taniego Latania, za bilet zapłaciłem zaledwie 17 euro za dwie osoby. J W Londynie spędzimy 2 noce. Udało się zdobyć super tani, aczkolwiek bardzo luksusowy hotel, przy samym British Museum. Zamiast ponad 2000 zł za 2 noce płacimy zaledwie… 75 zł (20 dolarów!). Jak to możliwe? Udało się zdobyć kod rabatowy na 525 USD! Efekt? Niesamowicie tani nocleg! Napiszę o tym więcej przy okazji pierwszego wpisu z relacją z Londynu. W Londynie spędzimy 2 pełne dni. Lądujemy o 7.20 rano. Koniecznie trzeba sobie przypomnieć jak wygląda British Museum, koniecznie trzeba znów zobaczyć najsłynniejsze zabytki oraz… zwiedzić British Art Gallery, gdzie czeka obraz „Ambasadorowie”, który zawsze chciałem obejrzeć z bliska. Poza tym maj to niemal idealna pora na zwiedzanie. Nie będzie jeszcze gorąco, ale będzie bardzo przyjemnie. Naturalnie… zawsze może padać, ale ja jakoś mam szczęście do pogody. Czytaj więcej

Siedzę sobie przy biurku, gapiąc się na marcowy Poznań. Wyszło słońce, które nieco bardziej optymistycznie nastraja do życia. Zimno, stanowczo za zimno jak na mój gust. Po powrocie ze Sri Lanki znów wróciłem do organizowania szkoleń online. No może nie tyle wróciłem, co udaje się je robić w nieco bardziej „cywilizowanych” warunkach. Próby robienia szkolenia z hotelu w Colombo jakkolwiek są ciekawym przeżyciem (różnica czasu sprawia, że umysł już niezbyt świeży, a komary potrafiły wypić ogrom krwi w czasie 45 minut zajęć) to nie pozwalał na w pełni optymalne przekazanie wiedzy. Zatem rozwijam dzielnie projekt Biblii Taniego Latania. Jak narazie FanPage książki polubiło ponad 12 tysięcy ludzi i liczba ta stale rośnie. Do tego prawie 1700 osób jest w grupie na Facebooku przeznaczonej dla czytelników. Całkiem nieźle jak na 4 miesiące realnego istnienia na rynku. Swoją drogą, szukanie błędów taryfowych to całkiem przyjemna i uzależniająca zabawa. Wraz z tym jak wgłębiam się w temat, stawiam sobie coraz wyższe wymagania… Latać po Polsce za 5 euro? Toż to się nie godzi! Chciałoby się za 1 euro! W międzyczasie udzieliłem wywiadu – jak to ładnie brzmi – dla serwisu AkademiaInternetu, który można przeczytać TUTAJ.
Poza Biblią Taniego Latania dzieje się ogromnie wiele innych rzeczy. Kończymy prace nad przewodnikami po Gwatemali i Belize, planuję kolejne wyjazdy. Z rzeczy pewnych jest to, że w maju na kilka dni wybiorę się do Tallina naszym rodzimy LOT-em (cena biletu 12 euro w dwie strony). W październiku lecimy zaś na Filipiny na prawie 2 tygodnie. Koszt przelotu zamknie się w około 50 euro za osobę! Zastanawiam się, jak będą wyglądały wyprawy wakacyjne. Jak zwykle – w dużej mierze będzie to uzależnione do tego, gdzie będzie można polecieć za grosze… może Borneo za 150 euro w dwie strony? J Oj, dzieje się. Póki co siedzę jednak nad mapami regionu Cayo (w Belize) i staram się tak zaplanować układ przewodnika, aby zwiedzanie nie było mordęgą dla przeciętnego zjadacza chleba. Kilka słów o wakacyjnym wyjeździe do Ameryki Środkowej.
A teraz wracam do pracy. Zapraszam na szkolenie online o tanim lataniu. Bieżący harmonogram znajduje się TUTAJ. No i nie mógłbym nie zaprosić do lektury Biblii Taniego Latania – link TUTAJ.
Najnowsze komentarze