IMG_0211Panuje dziwne przekonanie, że Madery nie można zwiedzić inaczej jak tylko wynajętym samochodem. Jako osobnik, który lubi komunikację publiczną, zaplanowałem dla nas zwiedzanie wyspy właśnie przy jej życiu. Co istotne — koszty nie są duże, a autobusy jeżdżą dość często. Najbliższe dwa dni spędzimy, odwiedzając pomniejsze miejscowości na wyspie. Odwiedzamy niewielkie osady, spacerujemy po górach, wylegujemy się na plaży (i częściej przy basenie). Wszak przyjechaliśmy tutaj, aby nieco naładować akumulatory. Dwa dni włóczęgi i kolejne dwa dni spacerów po samym Funchal, jego ogrodach i okolicach. Po 4 dniach wypoczynku wczesna pobudka. Zamówiona wcześniej taksówka zabiera nas na lotnisko. Lotnisko na Maderze to dość dziwny twór. Małe, ale niezbyt dobrze zorganizowane. W końcu samolot linii Enter Air nieco opóźniony wzbija się w powietrze. Na lotnisku ławica lądujemy spokojnie, niemal nieodczuwalnie. Kolejna, tym razem zaledwie tygodniowa, podróż zakończyła się szczęśliwie. Niebawem znów spakuję plecak i wyruszę z Polski. Tym razem obiorę kierunek na wschód 🙂 ! 

Na Maderze miał zginąć Władysław Warneńczyk vel Krzysztof Kolumb. Wszystko miało wydarzyć się nieopodal Camara de Lobos. W tej historii jest wielka miłość, ucieczka z Tureckiej niewoli, odkrycie Ameryki (lub Grenlandii — zależnie od wersji) i śmierć pod skałami. Wszystko zaś wydarzyć miało się nieopodal niewielkiej osady rybackiej, która przerodziła się w szesnastotysięczne dziś miasteczko. Słynie ono z pięknych krajobrazów oraz tego, że zatrzymał się tutaj Winston Churchill. Oddalona jest o 5 kilometrów od Funchal i niemal niemożliwe jest nie odwiedzić Camara de Lobos, jeśli odwiedzamy Maderę. Po kolei jednak.

Najwygodniejszym sposobem dotarcia tutaj jest dla nas autobus turystyczny. Bilety, jakie kupujemy, są ważne 24 godziny, co w zupełności wystarczy, aby zobaczyć niemal wszystko, co nas interesuje (bilet obejmuje także dojazd do Cabo Girao). Autobus z odkrytym dachem ma jeszcze jeden plus: można robić zdjęcia klifów i gór. Pół godziny jazdy i docieramy do dawnej rybackiej osady. Nazwa tej malowniczej miejscowości wiąże się z historią, jaka przydarzyła się odkrywcom wyspy. Gdy flota Joao Goncalvesa Zarco opływała nowo odkryty ląd w zatoce, nad którą leży dzisiejsze miasto, jeden z żeglarzy imieniem Tristao Vaz Teixeira zauważył duże skupisko mniszek śródziemnomorskich, które nazywane są po portugalsku lobos marinhos. Nazwa ta znaczy tyle co „wilki morskie”. Tristao nazwał zatokę Camara de Lobos, co znaczy „izba wilków” i nazwa ta jest używana do dziś. W roku 1430 nad brzegiem zatoczki zbudowano kaplicę pod wezwaniem Ducha Świętego. Dziś już ona nie istnieje, gdyż na miejscu, gdzie ją wzniesiono, zbudowano kościół pod wezwaniem św. Sebastiana. Kościół, do którego udajemy się  w pierwszej kolejności po dotarciu tutaj, był wielokrotnie przebudowywany. Po wejściu do środka uwagę zwracają przede wszystkim pozłacane rzeźbienia, którymi ozdobiono świątynię. Są nazywane talha dourada (od rodzaju drewna, z jakiego je wykonano) i należą do unikatów na skalę światową. Po obejrzeniu świątyni, zanim wyruszymy na punkty widokowe, zaglądamy do wpisanej na listę dziedzictwa kulturalnego Madery niewielkiej kapliczki: Capela de Nossa Senhora da Conceicao. Wznieśli ją w XV wieku rybacy i jest ona najprawdopodobniej najstarszym stale działającym ośrodkiem kultu na Maderze. Po wejściu do środka (kapliczka przypomina niewielki kościół) uwagę zwracają obrazy Noculau Ferreiry. Nad naszymi głowami wznosi się rzeźbiony sufit. Obecny kształt przybytek otrzymał w XIX wieku, ale dzwonnica i kropielnica są oryginalne i mają ponad 500 lat. Czytaj więcej

Obiad skonsumowany. W nieodległej katedrze Se zakończyła się msza — ruszamy ją obejrzeć. Znajduje się ona w samym centrum miasta. Jest to najlepszy przykład tzw. stylu manuelińskiego na Maderze. Nazwę swoją styl wziął od króla Manuela I Szczęśliwego, który zainicjował jej budowę. Zakończono ją w roku 1514. Styl manueliński to odmiana późnego gotyku. Rozwijał się w Portugalii za panowania tegoż króla. Łączy gotyk z rzeźbami o morskich motywach i elementami orientalnymi. Po wejściu do katedry największe wrażenie robi wykonany z drewna i ozdobiony kością słoniową sufit. Przed katedrą zobaczyć można pomnik Jana Pawła II, który w 1991 na jeden dzień odwiedził wyspę. Kilka zdjęć i opuszczamy katedrę. Kierujemy się ku Placa do Colombo, przy którym to placu znajduje się Muzeum Cukru. Niestety zamknięte. Warto jednak tutaj zajrzeć. Cukier określany mianem „białego złota Madery” był w XIX wieku podstawowym towarem eksportowym wyspy.

Wchodzimy na ulicę Visconde Anadia i udajemy się do Museo do Instituto do Bordado e Tapecaria de Madeira, czyli muzeum etnograficznego prezentującego, w jaki sposób wyspiarze żyli w przeszłości. Najwięcej miejsca poświęcono tutaj haftowanym materiałom, z których wyspa słynęła. Po zwiedzeniu muzeum kierujemy się do kościoła Karmelitów. Pochodzi on z XVIII wieku i słynie ze znajdujących się tutaj azulejos, czyli namalowanych na ścianach scen historycznych i religijnych. Przedstawiają one ważne dla historii wyspy wydarzenia oraz sceny biblijne. Czytaj więcej

Poranek. Budzą nas promienie słońca. Jednak po długim locie, zameldowaniu i nocnych problemach z klimatyzacją trzeba było odespać. Schodzimy na śniadanie. Ponieważ wybrałem hotel wygodny, ale tani, to śniadanie ma charakter „masowy”. Codziennie jak się okaże prawdziwe tłumy turystów z okolicznych hoteli jadają właśnie tutaj. Wracamy na chwilę do pokoju, zmieniam ubranie na nieco bardziej wygodne i ruszamy zwiedzać Funchal.

Nazwę swoją miasto nazywane dziś „miastem-ogrodem” wzięło od portugalskiego słowa funcho, co znaczy tyle, co „koper włoski”. W przeszłości było to centrum produkcji tego aromatycznego ziela będącego jednym z głównych towarów eksportowych wyspy.

Funchal zostało założone w roku 1442, ale ludzie mieszkali tu już od lat 20. XV wieku. W pierwszej połowie XV wieku wyspę podzielono między dwóch szlachciców. Część zachodnia z Funchal przypadła założycielowi tego miasta, João Gonçalvesowi Zarco, który odkrył między innymi Maderę i Porto Santo. Część wschodnią zagarnął Tristao Vaza Teixeiry. Założona przez Zarco miejscowość w pełni wykorzystała swoje strategiczne położenie oraz wyjątkowo żyzne okoliczne gleby, stając się ważnym ośrodkiem handlowym i portem postojowym dla statków płynących np. wzdłuż wybrzeży Afryki. W roku 1508 król Manuel I Szczęśliwy nadał osadzie status miasta królewskiego. Szybko okazało się, że bogacąca się wyspa stała się obiektem pożądania innych europejskich potęg kolonialnych. Na trwałe w świadomości mieszkańców zapisały się francuskie próby przejęcia kontroli nad Maderą. Najbardziej znanym epizodem tej rywalizacji było oblężenie wyspy przez francuską flotę korsarską w roku 1566. Oblężenie trwało 16 dni i miasto w dużej mierze uległo zniszczeniu. XVII wiek to okres rozkwitu Funchal jako centrum produkcji pożądanego na Półwyspie Iberyjskim wina. Trunek pod koniec tego stulecia stał się modny w Anglii, a w konsekwencji wśród angielskiej arystokracji Madera zaczęła być znana jako ośrodek wypoczynkowy. Aby wypocząć i podreperować zdrowie, przybyła tutaj m. in. cesarzowa Austrii Elżbieta Bawarska, szerzej znana jako Sisi. Klimat wyspy ponoć miał być  zbawienny dla jej gruźlicy. Na Maderę wygnano także ostatniego cesarza Austro-Węgier, Karola I Habsburga. Został on pochowany w miejscowym koście, a jego grobowiec można obejrzeć. W końcu w Funchal w XX wieku zdrowie reperował marszałek Józef Piłsudski, co upamiętnia tablica oraz popiersie, które można obejrzeć w najbardziej reprezentacyjnej uliczce miasta oraz (co stało się niemal kultowe) tutaj swoje zdrowie reperował Winston Churchill, który odkrył w sobie pasję malarską, a jego zdjęcie, gdy maluje miejscowy pejzaż, stało się niemal kultowe. O tym jednak napiszę więcej przy okazji Camara de Lobos. Czytaj więcej